Nieobecna konserwator, zachowawczy nadzór budowlany. „Nie chcemy powtórki z Grzegórzeckiej”
Przez ostatnie 15 lat Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego (PINB) przeprowadził kilka kontroli zabytkowych kamienic przy ul. Józefa 9 i 11 oraz Bożego Ciała 24 – dowiedzieli się radni z Komisji Mienia i Mieszkalnictwa.
Wniosek o opróżnienie kamienicy
Inspektor Małgorzata Boryczko poinformowała, że pierwsza kontrola odbyła się wspólnie z wojewódzkim konserwatorem zabytków już w 2012 roku. Kolejna dotyczyła stanu elewacji – wydano wówczas decyzje o ich zabezpieczeniu. Powiatowa inspektor zdradziła również, że wpłynął do niej wniosek od właściciela kamienic, w którym informuje on, że budynki są w tak złym stanie, iż należy je „opróżnić” – zarówno z mienia, jak i z ludzi.
– Byłaby to bardzo drastyczna decyzja, podejmowana tylko wtedy, gdy obiektowi grozi zawalenie. Tutaj takiej sytuacji nie było – przyznała Boryczko.
Przeciekający dach, zawalone stropy
Na pytanie, czy na właściciela kamienic zostały nałożone kary lub konkretne decyzje administracyjne, inspektor odparła, że dokumenty znajdują się w archiwum, a ona nie posiada tak szczegółowych informacji „od ręki”.
Poinformowała też, że obecnie prowadzona jest kontrola dotycząca przewodów kominiarskich. Radny Tomasz Leśniak kilkukrotnie dopytywał, czy inspektorzy skupiają się jedynie na tym problemie, podczas gdy on sam widział przeciekający dach i zawalone stropy.
– Nie chcielibyśmy powtórki z Grzegórzeckiej, gdy zawalił się dach kamienicy – przypomniał przewodniczący komisji.
– Badamy sprawę, przyglądamy się całemu budynkowi – odpowiedziała w końcu Małgorzata Boryczko. Co ciekawe, oficjalnie nikt wcześniej nie zgłosił sprawy uszkodzonych stropów.
Nieobecna konserwator zabytków
Radni zaprosili na posiedzenie również wojewódzką konserwator zabytków, jednak Katarzyna Urbańska po raz drugi nie skorzystała z tej możliwości. Nie oddelegowała też nikogo, kto mógłby przedstawić działania instytucji powołanej do ochrony historycznej zabudowy.
Radna Agnieszka Paderewska (PiS) stwierdziła, że to „poważne niedopełnienie obowiązków” ze strony konserwator, dodając, że dyskusja dotyczy ważnych spraw publicznych.
Radna Aleksandra Owca (niezrzeszona) zauważyła, że wojewódzka konserwator nie ma obowiązku stawiać się na komisjach, ponieważ nie podlega strukturom miejskim. Zastanawiała się jednak, czy prezydent Krakowa mógłby wesprzeć radnych i przekonać Katarzynę Urbańską do oddelegowania pracownika z fachową wiedzą na temat postępowań prowadzonych przez urząd ochrony zabytków.
„Tam nie protestują mieszkańcy”
Kilka zdań do dyskusji dodała była radna ze Starego Miasta i mieszkanka Kazimierza, Alina Kamińska. Podkreśliła, że należy bronić tego rejonu, ale w mądry sposób, nie ulegając bezkrytycznie presji protestujących.
Zreferowała również swoje doświadczenia w kontaktach z zakonem, do którego należą kamienice. Przypomniała, że z ust jednego z duchownych usłyszała, iż umowa darowizny wyklucza komercyjne wykorzystanie budynków. Pochwaliła również podejście właścicieli do lokatorów – według słów Kamińskiej niektórym z nich umożliwiono bezpłatne zamieszkiwanie przez dwie dekady.
Alina Kamińska zaznaczyła, że w pierwszej kolejności należy skupić się na osobach, które będą zmuszone opuścić kamienice, i zapewnić im opiekę. Radna Agnieszka Paderewska (PiS) dodała, że sytuację wykorzystują ludzie o „konkretnym światopoglądzie”, aby przedstawić Kościół katolicki w negatywnym świetle. Zgodziła się, że priorytetem jest zadbanie o mieszkańców – by nie przepłacali za czynsz w nowym miejscu i nie zostali wykorzenieni ze swojego środowiska.
Z tezą o ideologicznym podłożu protestów nie zgodził się radny Tomasz Leśniak. Wskazał, że zawalone stropy i dziurawy dach to nie kwestia światopoglądu, lecz zaniedbań właścicielskich. Ewa Sładek z partii Razem dodała, że protestujący rzeczywiście reprezentują konkretne wartości:
– Chodzi o uznanie praw lokatorów i ochronę dziedzictwa. Nieistotne jest, kto jest właścicielem, ale jakie ciążą na nim zobowiązania – podkreśliła.
Co to wszystko oznacza?
Na razie niewiele konkretów. Radni zbierają informacje, a urzędnicy pracują nad formalnym rozpoczęciem procedury punktowej zmiany planu miejscowego. Ruch ten może jednak nie pomóc obecnym mieszkańcom, a szanse na przegłosowanie projektu są małe – nawet w klubie prezydenckim zdania co do jego sensowności są podzielone.
Pojawiły się również postulaty wywłaszczenia zakonu i zamiany kamienic na miejskie „czynszówki”. Koncepcja radnej Aleksandry Owcy nie spotkała się jednak z aprobatą Nowej Lewicy ani Koalicji Obywatelskiej. Radny Grzegorz Stawowy (KO) zauważył, że zakon nie odda własności bez walki, co oznaczałoby wieloletnie procesy sądowe i dalszą degradację budynków. Pomysł skrytykowała też Renata Kucharska (PiS), oceniając go jako powrót do „czasów słusznie minionych”.