Nigeryjczyk na testach. Małecki pod koniec tygodnia?

Nigeryjczyk Emmanuele Sarki był jedyną, obok powracającego z wypożyczenia do ŁKS Daniela Bruda, nową twarzą na pierwszym w 2013 roku treningu Wisły. Kolejną już wkrótce może być Patryk Małecki. - Czekamy na dopięcie wszystkich formalności. Istnieje duża szansa, że Patryk dołączy do nas pod koniec tygodnia - deklaruje rzecznik Wisły Adrian Ochalik.

Dla Sarkiego jest to już druga wizyta w stolicy Małopolski. Pod koniec ubiegłego roku przebywał tutaj trzy dni, które spędził na treningach z zespołem Młodej Ekstraklasy. - Pojedzie z nami na pierwszy obóz. Decyzję co do jego przydatności podejmiemy po zaplanowanych tam sparingach - mówi Tomasz Kulawik i dodaje, że nigeryjskiego pomocnika zna głównie z płyt DVD.

Innej możliwości obejrzenia Sarkiego w boju nie było, gdyż jego ostatni oficjalny występ miał miejsce... niemal dziesięć miesięcy temu. 17 lutego zagrał 15 minut w barwach KSK Beveren w drugiej lidze belgijskiej. Z końcem ubiegłego sezonu kontrakt łączący go z tym klubem upłynął i od tego czasu Sarki pozostaje bez pracodawcy. Wcześniej znajdował się na liście płac Chelsea Londyn. Na wyspach furory jednak nie zrobił, trenował głównie z rezerwami, a później wypożyczano go do belgijskiego Westerlo i izraelskiego FC Ashdod.

Pozyskania jakichkolwiek innych zawodników póki co nie należy się spodziewać. Dotyczy to także pozycji lewego obrońcy, wskazywanej przez Kulawika jako najsłabiej obsadzonej. Kwestią kilku dni jest rozwiązanie kontraktu z Janem Frederiksenem, ale potencjalnego zastępcy Duńczyka szkoleniowiec będzie musiał poszukać wśród obecnej kadry. - Na razie zostajemy z tym, co mamy. Jesienią na lewej obronie dobrze radził sobie Gordan Bunoza - zaznacza trener. Pytany o potencjalny transfer Orlina Peralty dodaje zaś: - Rzeczywiście interesujemy się nim i zamierzamy nadal go obserwować. Jest to jednak reprezentant Hondurasu i trzeba za niego zapłacić spore pieniądze.

A jak powszechnie wiadomo, na ich nadmiar w klubie z Reymonta trudno ostatnio narzekać. Wiceprezes Bednarz liczył na pozyskanie środków ze sprzedaży najbardziej wartościowych zawodników. Tyle że wbrew doniesieniom mediów, jak dotąd na jego biurko nie wpłynęła żadna konkretna oferta. A skrócenie umowy wypożyczenia Romella Quioto z CDS Vida trudno uznać za transferowy sukces, przynoszący duże oszczędności.