Lider powrócił pod Wawel!
Wisła Kraków po 838 dniach przerwy ponownie liderem Ekstraklasy! Dzięki zwycięstwu 3:0 z Piastem Gliwice Biała Gwiazda pozostanie na pierwszym miejscu tabeli co najmniej do jutra. Wymarzony debiut zaliczył Wilde Donald Guerrier, który niedługo po wejściu na boisko ustalił wynik spotkania.
Franciszek Smuda jeszcze przed meczem zaznaczał, że ewentualne objęcie fotela lidera nie będzie miało dla niego żadnego znaczenia. Zdanie trenera szanujemy, ale zaryzykujemy stwierdzenie, że dla jego zespołu może mieć całkiem spore. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę sferę mentalną. Zespół, który latem był obiektem drwin i dostarczycielem tematów do internetowych memów, po siedmiu spotkaniach patrzy na resztę stawki z góry. I choć prawdopodobnie miano lidera wiślacy stracą bardzo szybko, musi podziałać to na nich mobilizująco.
A przecież terminarz początku sezonu wcale nie był dla nich łaskawy. Za sobą mają już zawsze groźnych Górnika i Koronę czy niewygodną Pogoń. A przede wszystkim trzech z czterech przedstawicieli Ekstraklasy w europejskich pucharach. Piasta wiślacy pokonali najwyżej, choć nie znaczy to, że pojedynek z gliwiczanami był dla nich najłatwiejszy.
Przez większość bardzo wyrównanej pierwszej połowy goście nie pozostawiali Wiśle ani odrobiny miejsca na konstruowanie akcji. Sami zaś próbowali zagrozić jej szczególnie stałymi fragmentami gry. I kto wie, jak potoczyłby się mecz, gdyby Wilczek po jednym z nich w doskonałej sytuacji pokonał Miśkiewicza. Golkiper Wisły jego strzał sparował, a kilka minut później piłkę z siatki wyjmować musiał Trela.
W zamieszaniu podbramkowym zmusił go do tego Paweł Brożek, który skuteczność odzyskuje najwyraźniej dopiero po założeniu koszulki z Białą Gwiazdą. Pierwszy gol napastnika Wisły podciął gościom skrzydła. Drugi, zdobyty pół godziny później w sytuacji sam na sam, ostatecznie je połamał. Trzeba jednak zaznaczyć, że pół asysty przypisujemy w tej sytuacji sędziemu Gilowi, który powinien odgwizdać spalonego.
Brożek miał nawet szanse na dobicie zdezorganizowanego Piasta i skompletowanie hattricka, ale najpierw Gil słusznie zmienił swoją decyzję o przyznaniu Wiśle rzutu karnego po wydumanym faulu na Małeckim. A później, po świetnym podaniu Chrapka, trafił w słupek.
Zamiast niego kropkę nad i postawił absolutny debiutant. Wilde Donald Guerrier dopiero w środę został uprawniony do gry w Ekstraklasie. Na murawie pojawił się w 79. minucie, a w 85. świętował już pierwszego gola. Debiut – marzenie, który z pewnością pomoże Haitańczykowi zadomowić się w zespole.
„A ja przed sezonem stawiałem na wyszarpane utrzymanie. Nie doceniłem Wisły czy przeceniłem poziom ligi? Teraz grają najlepsza piłkę w kraju” – zastanawiał się na Twitterze Kuba Radomski, dziennikarz Faktu. Niezależnie od tego która z tych opcji jest prawdziwa, postawa ekipy Franciszka Smudy jest jak na razie największą niespodzianką trwającego sezonu.
Wisła Kraków – Piast Gliwice 3:0 (0:0)
Brożek 33’, 60’, Guerrier 85’
Wisła: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Bunoza – Chrapek (Stolarski 90’), Stjepanović – Boguski (Sarki 86’), Garguła, Małecki (Guerrier 79’)– Brożek
Piast: Trela – Król (Rabiola 83’), Horvath, Polak, Klepczyński – Carles (Cicman 72’), Matras - Podgórski, Wilczek (Colins 83’), Izvolt – Jurado
Sędziował: Paweł Gil
Żółte kartki: Burliga, Stolarski - Król