Drewniane zegarki made in Krk

Woodlans to odpowiedź na masowość światowej produkcji i zalewanie nas tandetą z Chin. Pierwsze moje dzieło to drewniana obudowa na telewizor. Teraz wyrażam siebie poprzez zegarki – mówi Michał Napierała, założyciel marki Woodlans.

Pomysł powstał z zainteresowania modą, designem i stolarstwem. Co ciekawe, Michał Napierała jest z wykształcenia marketingowcem. A jeśli chodzi o tworzenie w drewnie – kompletnym samoukiem. Zegarki wyrabia z drewna dębowego. – To materiał bardzo szlachetny, ale ciężki w obróbce. Dzięki temu praca sama w sobie daje mi duże zadowolenie – przyznaje.

Zegarki są produktem naturalnym. Nie są lakierowane i nadają się dla alergików. W pełni wpisują się w trendy mody na unisex, choć w przypadku marki Woodlans, wyszło to całkiem spontanicznie. – Zegarek najpierw powstał, a potem stał się unisexem. Wzięło się to od tego, że moja żona zaczęła mi mój pierwszy zegarek podkradać (śmiech). Szybko stwierdziła, że dla niej też jest idealny. I tak zostałem przy jednej wersji dla kobiet i mężczyzn.

Moda na drewno

Michał Napierała chce wylansować modę na noszenie drewnianych zegarków. – Ich minimalistyczny wygląd pasuje do każdego rodzaju ubrań. Z drugiej strony, tworzymy je dla ludzi, którzy szukają czegoś wyjątkowego. Do tego są ponadczasowe i bardzo wytrzymałe.

Wydawać by się mogło, że ten naturalny produkt największe uznanie wzbudzi wśród osób zainteresowanych ekologią. A jednak pierwsi klienci to ludzie związani z branżą modową. Drewniane dodatki znalazły swoje miejsce w największych butikach w Polsce (Showroom, Pakamera). – Klienci są dla mnie bardzo ważni, bo chcę dbać o dobre imię marki. Dlatego zanim kupią ode mnie zegarek, chcę z nimi porozmawiać, dobrze ich poznać.

Sam proces tworzenia zajmuje około czterech godzin. Założyciel Woodlansu na początku wyrabiał zegarki sam, ale z racji większej ilości zamówień musiał zatrudnić kilka nowych osób. – Na starcie robiliśmy je od początku do końca. Teraz mamy taki rytm, że np. w poniedziałki tworzymy bransolety, we wtorki koperty, a w środy wstawiamy odpowiednie mechanizmy.

Po pierwsze pasja

Twórca zaznacza, że nie jest to pomysł na biznes, a raczej hobby, które po czasie może przynieść zyski. – Jeśli ktoś by to robił tylko dla pieniędzy, poległby na starcie.

Hand made in Krk to jedno z ich haseł reklamowych. Michał Napierała cieszy się, że przy okazji może lansować nasze miasto. – To miejsce, które ma odpowiedni klimat do tworzenia moich zegarków. Nie wyobrażam sobie, żeby powstawały one np. w Warszawie – mówi, śmiejąc się.