Dlaczego pod Wadowicami gwiazdy jazzu świecą najjaśniej [Rozmowa]

Początkiem lipca startuje kolejna, 8. edycja Młyn Jazz Festivalu. Tym razem na żywo wystąpią m.in. Katie Melua, Eliane Elias, Marcus Miller, Melody Gardot czy Jamie Cullum. O tym, jak pozyskać „nieosiągalne” gwiazdy i jaki jest przepis na to, aby jazz nie był gatunkiem wyłącznie dla wybranych, rozmawiamy z Anną Skrzypek, dyrektorem festiwalu.

LoveKraków.pl: Czym tym razem zaskoczy Młyn Jazz Festival? Co sprawia, że każdego roku publiczność dopisuje?

Anna Skrzypek, Dyrektor Młyn Jazz Festivalu:Z roku na rok bardzo dużo pracy wkładamy z dobór Gwiazd. Co roku coraz wyżej podnosimy poprzeczkę. Nigdy nie brakowało u nas gwiazd światowej sceny muzycznej. To, co chcemy zaprezentować w tym roku to wynik wielu godzin spotkań ale przede wszystkim słuchania głosów naszej stałej publiczności, która aktywnie udziela się na portalach społecznościowych. Naszą Ambasadorką jest Basia Trzetrzelewska. To dzięki jej podpowiedziom możemy Was zaskakiwać. Przykład stanowi Katie Melua. Wokalistka nie jest typową reprezentantką jazzu. Dzięki takim artystom pokazujemy, że gatunek ten wcale nie musi być przeznaczony wyłącznie wąskiej grupie odbiorców. Stawiamy też na swobodną jego odmianę, przy której można po prostu przyjemnie spędzić czas.

Czy trudno zaprosić takie Gwiazdy?

Z perspektywy organizatorów – oczywiście, pewne kłopoty zawsze występują. Największym zmaganiem przy organizacji tak dużego wydarzenia jest przede wszystkim budżet. Myślę, że mało kto zdaje sobie sprawę ze skali kosztów takiej imprezy. Logistyka całego wydarzenia, jego infrastruktura i wymiar czasem spędzają sen z powiek.

Wspomniała Pani o infrastrukturze i logistyce?

Naturalnie! Należy pamiętać, że Młyn Jacka to hotel, który na co dzień gości grupy do 150-200 osób. Przy festiwalu w jednym dniu gościmy ponad 3000 osób. Musimy zadbać nie tylko o budowę sceny, trybuny, zaplecza dla VIP-ów, ale również o parkingi, zaplecza sanitarne, itd…

Kiedy w takim razie zaczynają Państwo przygotowania do kolejnej edycji?

Tak naprawdę na przełomie kwietnia/maja  – w roku poprzedzającym kolejny festiwal. Oczywiście zaczynamy od zaplanowania daty wydarzenia i wstępnego line-upu. Współpracujemy z gwiazdami światowej sceny jazzowej, które już rok wcześniej planują swój koncertowy kalendarz i podejmują decyzję, na którym kontynencie zagrają. W 2017 roku Chris Botti przyleciał ze Stanów Zjednoczonych tylko i wyłącznie na Młyn Jazz Festival – takie rzeczy się zdarzają. To oczywiście kwestia negocjacji z danym Artystą.

Czyli zna Pani już Gwiazdy Młyn Jazz Festiwalu 2019? Zdradzi nam Pani choć jedną?

<śmiech> Ma Pani rację, mam już w głowie wstępną listę Artystów. Część z nich, nie udało się nam wcześniej zaprosić, o kilka nazwisk proszą nasi fani, ale myślę również o Artystach którzy mogą zaskoczyć, których nie było w ostatnim czasie w Polsce. Niestety nic więcej nie mogę zdradzić.

Festiwal ma już swoją markę, ale jak w ogóle doszło do jego powstania?

Pomysł samego wydarzenia zrodził się jeszcze zanim hotel został otwarty na potrzeby Gości. Do właścicielki obiektu – pani Małgorzaty Świętosławskiej, przyszedł z wizytą pan Krzysztof Odrobina. Podzielił się swoją ideą na organizację tego muzycznego święta. Z roku na rok festiwal rozrasta się i nabiera rozmachu. Najwięcej mówi się o finałowych trzech dniach koncertowych na terenie Hotelu Młyn Jacka, ale to nie wszystko. Festiwal to sześciodniowe muzyczne święto. Odbędą się trzy koncerty zlokalizowane na scenach miejskich Wadowic, nie zabraknie oferty dla najmłodszych, czyli Junior Młyn Jazz Festival, który organizujemy już po raz drugi.

Czyli można by powiedzieć, że wychowują Państwo sobie kolejne Gwiazdy?

W pewnym sensie tak. Zwycięzcy konkursu wystąpią bowiem na scenie głównej, co da im szansę zaprezentowania się przed kilkutysięczną publicznością.

 

Tegoroczna edycja Młyn Jazz Festival odbędzie się od 5 do 7 lipca 2018 w Jaroszowicach koło Wadowic. Bilety dostępne na stronie: https://www.mlynjazzfestival.eu/bilety.