O Powstaniu Styczniowym w stylu Tarantino [Rozmowa]

O multimedialnym komiksie interaktywnym „Kosy Wojny”, przedstawiającym w nowym świetle losy powstańców styczniowych, rozmawiam z jego twórcami – Marcinem Wierzchowskim, projektantem graficznym i Hieronimem Szczurem, scenarzystą. Czym inspirowali się podczas tworzenia? W jaki sposób zamierzają trafić do głównego odbiorcy – młodzieży?

Natalia Molik: Skąd wziął się pomysł na „Kosy Wojny”?

Marcin Wierzchowski: Jako studio od jakiegoś czasu realizujemy projekty historyczne, tożsamościowe, związane z Krakowem i Polską. Historią interesujemy się również w życiu prywatnym. Z racji, że nadeszła 150. rocznica wybuchu powstania styczniowego, wpadliśmy na pomysł zrealizowania projektu, który ją uczci. Tak się akurat szczęśliwie zdarzyło, że Muzeum Historii Polski przyznało nam grant, dzięki któremu mogliśmy rozpocząć pracę.

Dlaczego akurat komiks?

Ja prywatnie trochę bawiłem się komiksem. Były to raczej krótkie formy do szuflady, ale mam też dwie publikacje albumowe – są to komiksy edukacyjne. Jako że lubimy eksperymentować z nowymi formami synkretycznymi, to pomyśleliśmy, że interaktywny, multimedialny komiks to ciekawa forma, przy której my sami będziemy się dobrze bawić i równocześnie zainteresuje ona odbiorców. Na Zachodzie były realizowane już takie projekty, w Polsce zaś nie jest to popularne. Chcieliśmy poeksperymentować.

Waszym głównym adresatem jest młodzież, jednak problem powstania jest im bardzo odległy – to ponad 150 lat historii. Jak zamierzacie do nich trafić?

Wiem z własnego doświadczenia, że utarte schematy wyrażania z historii trochę się już nie sprawdzają, dlatego postanowiliśmy zrobić coś, co będzie bardziej w estetyce marvelowskiej i Quentina Tarantino. W Stanach robi się produkcje sensacyjne, wartkie, atrakcyjne wizualnie i niekoniecznie pompatyczne, dlatego stały się naszą inspiracją. Chcieliśmy dotrzeć do młodych również w ten sposób, że głównym bohaterem jest postać, z którą oni mogą się łatwo utożsamić. Damazy Turno na początku w ogóle nie rozumie idei powstania, jest hedonistą, skupia się na krótkowzrocznych celach – chce zabawić się ze znajomymi, sprawić sobie jak najwięcej przyjemności. To charakterystyczne dla ludzi młodych. Trudno wymagać od kogoś, kto ma 18 lat, żeby był nie wiadomo jakim patriotą – są to dla niego zbyt abstrakcyjne wartości, do których musi dopiero dorosnąć. Stąd też nasz bohater dojrzewa na oczach widza, zaczyna rozumieć idee powstania stopniowo.

Czy historia głównego bohatera Damazego Turno jest oparta na faktach?

Hieronim Szczur: Postać tego młodego chłopaka została wymyślona na potrzeby komiksu, choć bazuje na historii autentycznych młodych powstańców, na elementach zaczerpniętych z ich biografii. Damazy nosi jednak rzeczywiste, szlacheckie nazwisko – co najmniej dwie osoby z rodu Turno walczyły w powstaniu styczniowym. Ponadto styka się z figurami historycznymi – generałem Langiewiczem, Czachowskim, pułkownikiem Chmielnickim czy generałem Hauke-Bosakiem. To postacie, które odegrały bardzo ważną rolę w powstaniu. To ciekawy aspekt tego komiksu – losy prywatne bohatera splatają się z losami historycznymi powstania.

Jak tworzone były dialogi? Czy język, którym posługują się bohaterowie jest autentyczny, czy tylko inspirowany tamtym z XIX wieku?

To z jednej strony ciekawe, z drugiej bardzo trudne pytanie. Na język tego komiksu złożyło się wiele źródeł. Musieliśmy pójść na pewien kompromis, zrezygnować z wielu wyrażeń używanych w XIX wieku, ponieważ nie do końca byłyby one zrozumiałe dla współczesnej młodzieży. Język komiksu opiera się jednak na pewnym trybie konstrukcji zdań, sformułowaniach, których rzeczywiście wówczas używano. Jako źródła posłużyły mi głównie pamiętniki oraz beletrystyka z tamtego okresu, która oddaje nieco język mówiony. Musimy również pamiętać, że do powstania trafiali ludzie z trzech różnych zaborów – pomimo że mówiono w nich językiem polskim, to jednak różnił się on trochę, miał swoje regionalne odmiany, jak z resztą zostało do dzisiaj. Staramy się jednak oddać przybliżony, ale nie tożsamy charakter języka, nadający pewne cechy prawdopodobieństwa. Po tych kilku spotkaniach z odbiorcami wiemy już, że spotyka się on z bardzo dobrym przyjęciem.

Jest zabawny, zawiera elementy humorystyczne.

(Śmiech) Bardzo mi miło, że docenia pani lekko satyryczne akcenty, które czasami się pojawiają.

Czy podczas tworzenia postaci wzorowaliście się na autentycznych zdjęciach, obrazach? Jakie były źródła Waszej inspiracji?

WM: Rysując postaci autentyczne, musieliśmy nadać im całkowite podobieństwo. Jeśli chodzi o główną postać, wzorowaliśmy się na naszym przyjacielu i aktorze Michale Wanio. Przeprowadziliśmy sesję zdjęciową, która służyła nam potem jako wzór. Ważna jest też postać tajemniczej nieznajomej, której twarzy udzieliła nasza koleżanka, Agnieszka Więckowska – wyjątkowo nam się kojarzyła z tą postacią. Robiąc research do komiksu przejrzeliśmy naprawdę masę zdjęć z tego okresu, których zachowało się sporo – istniał bowiem wówczas zwyczaj, że każdy idąc do powstania robił sobie pamiątkową fotografię. Obrazami inspirowaliśmy się, tworząc kompozycję, perspektywę komiksu. Korzystaliśmy też z rycin, chociaż z czasem okazało się, że są one mało wiarygodne.

Mówi Pan o rycinach Grottgera?

MW: One doskonale oddają klimat, dlatego faktycznie są ze dwa czy trzy miejsca, w których do niego nawiązujemy. Podczas bitwy pod Grochowiskami jest nawet całkowite użycie fragmentu jego dzieła. Myślę, że w miarę czujny obserwator z pewnością to zauważy.

HS: Trzeba zwrócić uwagę, że Grottger, choć rzeczywiście wpisał się w naszą historię, osobiście nie brał udziału w powstaniu. Wzorował się jedynie na opowieściach walczących. Dlatego bardziej wiarygodny jest Maksymilian Gierymski czy Andriolli, którzy osobiście w nim uczestniczyli.

Na stronie komiksu można znaleźć informację, że Waszym projektem chcecie rzucić nowe światło na postrzeganie patriotyzmu. Jak Wy rozumiecie patriotyzm we współczesnym świecie? Czy to wciąż aktualne pojęcie?

MW: Jak najbardziej. Pojęcie patriotyzmu po prostu zmienia się wraz z biegiem historii, podobnie jak pojęcie sztuki. Dla mnie to jest przede wszystkim wiedza: kim jesteśmy, skąd przychodzimy i gdzie idziemy. Uważam, że ten model patriotyzmu, który istnieje we współczesnej świadomości, to jeszcze spojrzenie dziewiętnastowieczne, dlatego tak trudne jest do przełknięcia dla młodzieży. Nasz rząd próbuje nam wmówić, że patriotyzm to płacenie podatków i segregowanie śmieci, ale to nie jest wcale prawda – to postawa obywatelska, która jest tylko cząstką patriotyzmu. Patriotyzm to duma z własnej tożsamości. Świadoma, ale bez kompleksów. Nie może być upolityczniony.

HS: Moim zdaniem elementem współczesnego patriotyzmu powinna być przynajmniej pobieżna znajomość historii. Nie tylko tej sprzed 70 lat, ale również wcześniejszej. Powstania również są elementem naszej tożsamości. Proszę popatrzyć, na Grobie Nieznanego Żołnierza jest wymienionych kilka bitew z powstania styczniowego. Pamięć jest właściwie tym, kim jesteśmy – na to składa się język, historia naszego narodu. Istotne jest to, że były takie postacie jak generał Hauke-Bosak, Romuald Traugutt czy generał Langiewicz. Możemy się z nimi nie zgadzać, możemy dyskutować czy postępowali słusznie, jednak musimy pamiętać, że podejmowali bardzo trudne decyzje, od których zależało życie tysięcy ludzi i bardzo wiele im zawdzięczamy – choćby to, że możemy mówić w języku polskim, że możemy dzisiaj rozmawiać o tym powstaniu. Scalają nas również symbole narodowe – flaga, godło, barwy – te same, które towarzyszyły kiedyś powstańcom.

MW: Poznałem ludzi, którzy powinni być wzorem dla Polaków. Są to dumni ze swojego pochodzenia Kreteńczycy. Kiedy spotykają się razem, każdy potrafi grać i śpiewać na ludową nutę. Nie mają takich dylematów jak my. My, Polacy, powinniśmy być również dumni ze swojego pochodzenia, żebyśmy się – tak jak Kreteńczycy – również nad tym nie zastanawiali.

HS: Przestańmy się wstydzić tego, że jesteśmy Polakami, nie mamy do tego powodów, wręcz przeciwnie – wywodzimy się z narodu, który ma ponad tysiąc lat historii. Nie traktujmy jej po macoszemu, ale tak jak nasz komiks – trochę z przymrużeniem oka. Historia naprawdę może być fascynująca, trzeba ją tylko ciekawie opowiedzieć.

Życzę, żeby komiks zakończył się sukcesem. Czy są w planach jakieś podobne projekty?

HS: Może, wszystko zależy od aspektów finansowych. Planujemy kontynuować realizację komiksu o Batalionie „Zośka” Armii Krajowej i postaci porucznika Jana Rodowicza. Miejmy nadzieję, że i tym razem się uda.

Komiks dostępny jest pod adresem www.kosywojny.pl