„Kossakówka”: Jest szansa na wyjście z impasu

– Właśnie przed chwilą widziałem przez okno jak z łoskotem runął jeden z kominów „Kossakówki”. Po chwili posypały się jeszcze pojedyncze cegły. To środkowy komin, jeden z trzech położonych na budynku od strony Alei Krasińskiego. To zdaje się tzw.Jerzykówka. Przykro obserwować jak sypie się coraz bardziej – napisał do kilka dni temu jeden z naszych czytelników.

Co jakiś czas w mediach podnosimy sprawę „Kossakówki”, czyli dworku należącego od 1869 roku do Juliusza Kossaka. Budynek został zbudowany w 1851 roku i niegdyś był wspaniałą posiadłością. Przed II wojną światową tętnił życiem, przebywali tam tacy polscy artyści jak Adam Asnyk, Henryk Sienkiewicz, Julian Tuwim czy Ignacy Paderewski. Po wojnie obiekt miał zostać wyburzony, jednak uznano go za pamiątkę narodową i 25 maja 1960 roku dworek wpisano do rejestru zabytków i wyremontowano ze środków państwowych. Od lat 80. poprzedniego wieku dom Juliusza Kossaka zamienia się w ruinę. Dlaczego?

Nie mogli się porozumieć

Maciej Wilamowski, dyrektor biura Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków: – Willa „Kossakówka” została doprowadzona do ruiny, ponieważ miała wielu właścicieli, którzy przez lata albo nie mogli się porozumieć co do remontu, albo nie było ich na niego stać. Na podstawie tego, co widziałem, biorąc przed paru laty udział w wizji lokalnej w obiekcie, mogę rzeczywiście potwierdzić, że część właścicieli mieszkała tam w bardzo - że tak to delikatnie ujmę - spartańskich warunkach. Obecnie wszystkie udziały willi są skupione w rękach nowego inwestora. Tym samym nieaktualne są pomysły wykupienia obiektu na cele użyteczności publicznej.

Co mogą zrobić władze?

Nic. Nie istnieją bowiem przepisy, które pozwalają na interwencję i uratowanie zabytku. Monika Chylaszek, rzecznik prasowy prezydenta Jacka Majchrowskiego, zgadza się z Maciejem Wilamowskim, że sprawa "Kossakówki" jest skomplikowana. Władze Krakowa nie chciały jednak pozostawić dworku na pastwę czasu. – Kilka lat temu prezydent podjął się pośrednictwa pomiędzy przedstawicielami rodziny a osobą, która była zainteresowana budynkiem - chciała go odremontować i zgromadzić w nim obrazy Kossaków. Członkowie rodziny nie doszli między sobą do porozumienia w tej sprawie – mówi Monika Chylaszek.

Być może zwalony komin to ostatni dzwonek, aby podjąć jakiekolwiek działania. Co prawda w 2013 roku za blisko 50 tysięcy złotych została wykonana ekspertyza konstrukcyjna, jednak za tym nie poszły żadne konkretne decyzje. Obecnie za stan obiektu odpowiada inwestor, który wiedział, co kupuje i zdecydował się na ten krok. – SKOZK w 2013 roku udzielił tej osobie dotacji na wykonanie ekspertyzy konstrukcyjnej obiektu. Inwestor nie wystąpił o dotację na rok 2014. Przypominam, że SKOZK jakiekolwiek działania finansowe może podejmować tylko i wyłącznie na wniosek właściciela zabytku – tłumaczy Wilamowski.

Jest szansa na wyjście z impasu

Jak tłumaczy Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków, obecnie każdy z budynków ma jednego właściciela, dlatego rozmowy idą dużo lepiej niż w przypadku, gdy właścicieli było ośmiu. – „Domek babuni” jest teraz w remoncie i trwają rozmowy z właścicielem głównego budynku, czyli dworku Kossaka. Jednak na razie nie wiemy, do czego ten budynek ma być przeznaczony, co mnie niepokoi – mówi Jan Janczykowski. – Czekamy na to, aby właściciel zdecydował, na co ma zostać przeznaczony budynek, aby nie było radykalnej przebudowy wewnątrz oraz zewnątrz obiektu. Później rozpoczniemy remontu dachu i kominów.

„Kossakówka” to nie jest jedyny wiekowy budynek, który chyli się ku zagładzie. W bliskim sąsiedztwie dworku Kossaka stoi inny, pomału rozsypujący się na naszych oczach. Willa Medyńskich, autorstwa Jacka Matusińskiego, na rogu ulic Kazimierza Morawskiego i Retoryka należy do osoby prawnej. To tylko kolejny przykład budynku-widma.

– Kiedyś uzgadnialiśmy projekty adaptacji z właścicielem obiektu, ale sprawa toczy się bardzo powoli, nie wiem z jakiego powodu. Planowaliśmy kontrolę stanu oraz tego, jakie są obecne plany co do tego budynku – stwierdził wojewódzki konserwator zabytków. I dodał, że po naszym telefonie willa zostanie skontrolowana również po kątem tego, jak teraz wygląda.