1 marca na Scenie Kameralnej Starego Teatru premiera spektaklu „Panny z Wilka” w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Reżyserka wraz z autorką adaptacji Martą Konarzewską oddają głos kobietom – bohaterkom powieści Jarosława Iwaszkiewicza.
Gdzie zaczyna się i kończy życie? Czym jest osobista wolność i życiowe wybory? To tylko niektóre pytania, które padną ze sceny Starego Teatru. Wiktor Ruben po 15 latach odwiedza wieś Wilko. To właśnie tu powracają do niego wspomnienia sprzed I wojny światowej.
Spotyka się z kobietami, z którymi w przeszłości romansował. Co dla nich oznacza to nagłe pojawienie się tego 37-letniego mężczyzny?
Glińska i Konarzewska świadomie przejmują Iwaszkiewiczowską narrację i oddają scenę tytułowym „Pannom z Wilka”. Przyznają, że jako kobiety zadały sobie pytanie, jak tytułowe „Panny z Wilka” odpowiedziałyby Wiktorowi.
– W wypadku tego opowiadania bardziej chodzi o upodmiotowienie tytułowych Panien, wyjęcie ich z tego, co Wiktor sobie o nich myśli i danie im życia, które nie ogranicza się tylko do wspomnień z nim związanych – mówi Agnieszka Glińska.
Koronkowo-biało-różowe panny
Iwaszkiewicz zamyka bohaterki w niejasnych wyobrażeniach i projekcjach. – Jest jednocześnie delikatny i bezwzględny, kobiety w tym opowiadaniu cały czas są jakieś takie koronkowo-biało-różowe, pląsają albo histeryzują i mają „skłonności do otyłości” – opowiada Glińska.
Podkreśla jednak, że „Panny z Wilka” są opowiadaniem, na które składa się wiele różnych warstw. – Ciekawe jest to, jak między wierszami Iwaszkiewicz wplata wątki płci, erotyzmu, jak blisko tam od miłości do śmierci. Jak traktuje mijający czas, jak wizyta Wiktora w Wilku i konfrontacja ze wspomnieniami pozwala bohaterom ruszyć dalej w życie – mówi reżyserka.
Samo przedstawienie pełne jest zapożyczeń i inspiracji. Tutaj słowa Virginii Woolf spotykają się z obrazami Mosesa Soyera i Raphaela Soyera. Agnieszka Glińska zdradza, że to właśnie malarstwem zainspirowała się najmocniej, a zwłaszcza pracą Rudolfa Schlichtera „Artysta i dwie wiszące kobiety”. Widnieje na nim ledwie naszkicowany malarz, a obok niego dwie powieszone kobiety.
O przemijaniu
– Dla mnie to opowiadanie jest przede wszystkim dotkliwe przez to, jak bardzo pokazuje, co czas robi z naszymi wspomnieniami. I jak trudno jest oswoić to, kim się było w młodości. Budujemy kształt naszych wspomnień tak, by było nam łatwiej żyć. Bardzo mocno, myślę, opowiadamy w naszym spektaklu o doświadczaniu przemijania – opowiada Agnieszka Glińska.
Co zatem się wydarzy, gdy świat Wilka zostanie wyjęty z wyobrażeń jednego bohatera i pozwoli ludziom na spotkanie? Odpowiedź już 1 marca na Scenie Kameralnej Starego Teatru. W spektaklu zobaczymy m.in. Ewę Kaim, Dorotę Segdę, Annę Radwan i Szymona Czackiego.