Jan Peszek: Nie ma u nas nawyku tolerancji
31 maja w Starym Teatrze odbędzie się premiera dramatu Christophera Marlowe’a pt. "Edward II". W rolę główną wcieli się Jan Peszek, który ma wiele wspólnego z postacią króla. Dziennikarze już dziś mogli uczestniczyć w próbie spektaklu.
Edward II w spojrzeniu Christophera Marlowe’a jest władcą, dla którego sposobem panowania staje się prowokacja: szafuje majątkiem królestwa, eksponuje swój homoseksualizm, a mówiąc otwarcie o własnym ateizmie szydzi z hipokryzji dworu. Za odwagę odsłonięcia swojej prawdziwej twarzy zapłaci życiem. Zniszczy go społeczeństwo połączone więzami nienawiści i zmową nietolerancji. Marlowe przy pomocy metafory aktora-człowieka odsłania świat graczy, w którym poziom gry wyznacza hipokryzja.
Zdaniem reżyser spektaklu Anny Augustynowicz, kontekst utworu jest współczesny. – Mądrość tekstów uniwersalnych polega na tym, że nie są one zaangażowane wprost politycznie do sytuacji, ale się do niej odnoszą – mówiła podczas spotkania z dziennikarzami Augustynowicz. Jak zauważyła, pierwszą podstawową sprzecznością zawartą w tym utworze jest to, że występuje tu konflikt pomiędzy prawem społecznym a potrzebą wolności, która jest w każdym człowieku. W tym wypadku dotyczy to osoby, która dysponuje władzą, która wciąż ma potrzebę panowania nad drugim człowiekiem. – Jan Peszek w roli Edwarda II podnosił mi poprzeczkę jako reżyserowi – dodała.
Peszek: „To dla mnie szalenie interesujące”
Jak mówił Jan Peszek, odtwórca głównej roli, należy pamiętać, że Edward II był człowiekiem z określonymi marzeniami, pragnieniami, ale był też władcą. – To były czasy, kiedy rozumiano, że władza królewska dana jest od Boga, a ludobójstwo było czymś ostatnim, co mogło się wydarzyć – mówił aktor. Dlatego też, zdaniem odtwórcy roli Edwarda, najważniejszy dla aktora jest człowiek, nie ma schematów jak zagrać króla.
Ważną kwestią jest także orientacja seksualna Edwarda II. Według Peszka, jest to temat kolorowy i zastępczy. – Myślę, że w Polsce jest to kwestia drażniąca, ponieważ ciągle nie ma tu uprawomocnionej naszymi kulturowymi nawykami tolerancji. Ciągle jesteśmy spięci, kiedy pokazuje się ktoś odmienny – zauważa aktor. – To, że będę tę rolę grał dla polskiej publiczności, jest dla mnie szalenie interesujące – przyznał Peszek.
Teatr elżbietański i „męska szatnia”
Cechą charakterystyczną spektaklu jest to, że występuje w nim wyłącznie męska obsada aktorów. Przy okazji sztuki powstał termin „męskiej szatni”. – W teatrze elżbietańskim, gdzie grają sami mężczyźni, „męska szatnia” ujawnia mechanizmy funkcjonowania władzy. Faceci, którzy tę szatnię opuszczają, mówią okrągłymi zdaniami, są fantastycznie ubrani, ale bezczelnie kłamią, na co społeczeństwo się nabiera – mówił na spotkaniu z dziennikarzami Jan Peszek. Natomiast kiedy zajrzymy do środka i podsłyszymy ich rozmowy przy weekendowych spotkaniach, wynikają skandale. Tam mówią o swoich preferencjach i prawdziwych poglądach. – W kontekście tego spektaklu ta „męska szatnia” bardzo silnie na mnie działa. Jesteśmy w pewnym sensie skazani na siebie, co pozwala mi jako Edwardowi przejść przez labirynt, przez który postać wędruje z bezwzględną świadomością, ale i pewnością własnego losu – tłumaczył aktor.
Mimo że Jan Peszek jest doświadczonym aktorem, jak tłumaczył, zawsze stara się wsłuchać w reżysera, w partnerów i w to, w czym bierze udział, odstawiając swoją osobę na dalszy plan. – Jednak kiedy się z czymś nie zgadzałem przy tworzeniu spektaklu, to od razu to artykułowałem, dzięki temu znaleźliśmy wyjście, które satysfakcjonowało nas wszystkich – dodał aktor wcielający się w rolę Edwarda II.