Ostatnia szansa przepadła. Wisła znów bez pucharów
Ostatnia szansa na kwalifikację Wisły do europejskich pucharów przepadła. Śląsk Wrocław w rewanżowym meczu półfinału Pucharu Polski wygrał przy Reymonta 3:2 i to on zmierzy się w finale z Legią Warszawa.
Należy dodać, że wrocławianie w pełni na ten sukces zasłużyli, bo w obu spotkaniach byli od Białej Gwiazdy zespołem o klasę lepszym. W rewanżu nie zaprezentowali może formy sprzed tygodnia, gdy w pierwszych 45 minutach wręcz stłamsili nieporadnych rywali. Zagrali za to tak, jak wymagała tego sytuacja i zaliczka, z jaką do Krakowa przyjechali. Dowodzeni przez znakomitych Sebastiana Milę i Waldemara Sobotę, spokojnie, w wyrachowany sposób wypunktowali Wisłę na jej terenie.
Krakowianie nie byli w stanie nawiązać walki, bo podobnych indywidualności próżno w ich składzie szukać. Największą wyrwę stanowi jednak przy Reymonta brak choćby jednego zawodnika, przy którym określenie "napastnik" nie zabrzmi jak ponury żart. Przeciwko Śląskowi szansę od pierwszej minuty miał otrzymać Daniel Sikorski. Na rozgrzewce nabawił się jednak urazu, a wobec kontuzji Genkowa Kulawik - chcąc nie chcąc - musiał skorzystać z usług Rafała Boguskiego. O poziomie tych usług najlepiej świadczy akompaniament gwizdów, który "umilał" mu drogę do ławki rezerwowych po godzinie gry.
- Nie było to przyjemne, ale takie jest prawo kibiców. W ostatnim czasie skuteczność nie jest moją najmocniejszą stroną. Miałem dwie stuprocentowe sytuacje, gdybym wykorzystał choć jedną, mecz mógł się potoczyć inaczej - posypał głowę popiołem. Jeszcze przed przerwą Boguski mógł wyprowadzić Wisłę na prowadzenie, gdy po ładnej akcji zespołu i podaniu Garguły stanął oko w oko z Gikiewiczem. Niestety, posłał piłkę wprost w bramkarza Śląska.
Za strzelanie goli wzięli się tym razem Ivica Iliev i Cezary Wilk. Ładne uderzenia obu pomocników poszły jednak na marne. - Ten gol to żadne pocieszenie. Przegraliśmy jedyną furtkę do europejskich pucharów i zanosi się na to, że kolejny sezon Wisła będzie pozbawiona tych rozgrywek - mówił Wilk. - Nie można nam odmówić zaangażowania, każdy chce i walczy, ale w końcu ktoś spóźni się o ułamek sekundy i rywale strzelają bramkę. To boli stawać przed wami i za każdym razem spowiadać się z tych samych grzechów.
Wilk zapewnia, że w pozostałych do rozegrania ośmiu ligowych kolejkach drużyna nie spuści głów i powalczy o jak najlepszy wynik. Tabela wskazuje jednak, że sezon już się dla zawodników Kulawika skończył. Nie grozi im ani awans w okolice podium, ani relegacja do pierwszej ligi. Sytuacja przypomina tę z końcówki poprzednich rozgrywek, gdy Biała Gwiazda odpadła z krajowego pucharu na pięć kolejek przed urlopami. Michałowi Probierzowi nie udało się zmobilizować pozbawionego szans na jakikolwiek wymierny sukces zespołu do walki. Karnie odsunął nawet pięciu graczy do Młodej Ekstraklasy za brak zaangażowania. Teraz przed podobnym wyzwaniem staje Kulawik.
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 2:3 (1:1)
Wilk 28', Iliev 69' - Stevanović 23', Sobota 54', Mila 89'
Wisła: Pareiko - Jovanvić, Chavez, Sobolewski, Bunoza - Wilk, Chrapek (80' Burliga) - Sarki, Garguła, Małecki (63' Kosowski) - Boguski (63' Iliev)
Śląsk: Gikiewicz - Ostrowski, Kowalczyk, Kokoszka, Pawelec - Kaźmierczak, Stevanović (84' Elsner) - Sobota, Mila, Ćwielong (75' Patejuk) - Mouloungui (67' Cetnarski)
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Żółte kartki: Wilk - Stevanović, Kokoszka
Widzów: 11 189