Ognisko kwietniowe: „Miasto nie wiedziało nic o imprezie”

Ognisko kwietniowe to coroczna impreza na Skałkach Twardowskiego, na którą umawiają się krakowianie za pośrednictwem Facebooka. Nie ma organizatora w związku z czym nie jest zgłaszana do żadnych służb. Czy Urząd Miasta może sobie pozwolić na ignorowanie imprezy, w której uczestniczy ponad 20 tysięcy ludzi?

Ognisko było całkowicie spontaniczne. Nie wiedzieliśmy o nim, a tym bardziej, że przybierze tak ogromną skalę. Oczywiście odpowiednie służby policji i straży miejskiej interweniowały w trakcie imprezy – mówi Filip Szatanik z Urzędu Miasta Krakowa.

Zakrzówek jest terenem po części miejskim i prywatnym. Posiada tabliczki informujące o zakazie wstępu. – Każdy z uczestników powinien przewidzieć, że zgromadzenie nie jest legalne. Dlatego też nie było przygotowanych wcześniej kontenerów na śmieci. W tym momencie musimy podjąć rozmowy z ZIKiT-em w celu posprzątania terenu, co oznacza koszty z budżetu Miasta – tłumaczy Szatanik.

W przyszłości jednak, jak zapewnia Filip Szatanik, miasto planuje monitorować przebieg podobnych akcji – Musimy przygotować nowe formuły, które pozwolą na śledzenie zaplanowanych wydarzeń internautów na forach czy Facebooku.

Fot. Zakrzówek dzień po imprezie, Tomasz Groń