Stawowy narzeka na współpracowników: "Obrywam za tych, którzy są kompletnie niekompetentni"

Kilka tygodni temu trener Wojciech Stawowy poinformował, że po wielu miesiącach przerwy do osiemnatki meczowej na mecz z Kolejarzem Stróże powinien wrócić Saidi Ntibazonkiza. Burundyjczyka próżno było jednak szukać wczoraj na ławce rezerwowych, a szkoleniowiec winą za całe zamieszanie obarczył swoich współpracowników: - Tak się składa, że obrywam za tych, którzy są kompletnie niekompetentni.

- Nie będę wymieniał nazwisk, ale później dostaje się trenerowi, który o stanie zdrowia zawodników nie jest informowany tak, jak być powinien - kontynuował szkoleniowiec. Dodał także, że prawdziwe informacje na temat kontuzji Ntibazonkizy uzyskał od osoby, która pomocnika rehabilitowała: - Gdyby nie mój telefon do tej osoby, wpuściłbym dziś Saidiego na boisko i mogłoby się to dla niego skończyć bardzo źle.

Według najnowszych informacji, Burundyjczyk gotowy do gry będzie dopiero za dwa-trzy tygodnie. - A i to po uzyskaniu pisemnej zgody od lekarza, który go operował - zaznacza Stawowy. - Ja byłem informowany zupełnie inaczej i teraz muszę to wziąć na siebie. Trener zdementował też informacje o powrocie do zdrowia innego kontuzjowanego pomocnika, Roka Strausa. - Na pewno nie zobaczymy go na boisku do końca sezonu, czego też telefonicznie dowiedziałem się od rehabilitanta. Tylko to nie ja powinienem do tych ludzi dzwonić, bo są w klubie jednostki za to odpowiedzialne - denerwował się.

Przypomnijmy, że obaj pomocnicy od dłuższego czasu leczą poważne urazy. Ntibazonkiza jesienią przeszedł operację kontuzjowanego kolana i w bieżąych rozgrywkach na murawie jeszcze się nie pojawił. Straus doznał zaś urazu stawu skokowego w czasie jednego ze sparingów w zimowym okresie przygotowawczym. W pierwszej rundzie był jednym z kluczowych elementów w Cracovii Stawowego.