Sobolewski: Miałbym się poddać? Nie ma szans!

W końcówce i po meczu z Odrą Opole (porażka 1:3) kibice Wisły dali zespołowi do zrozumienia, co sądzą o grze i wynikach. Część okrzyków było skierowanych w stronę Radosława Sobolewskiego, by podał się do dymisji. Trener zapowiedział, że będzie walczył do końca, i wie, że zespół zacznie wygrywać.

13 376 karnetów i biletów sprzedał krakowski klub na piątkowe spotkanie z Odrą Opole. Kilkanaście tysięcy widzów było świadkami drugiej w sezonie, a pierwszej przed własną publicznością porażki Białej Gwiazdy. Gospodarze nie zaczęli spotkania wybitnie, potem zespół osłabił Igor Sapała, a przed przerwą objęli prowadzenie. Mimo to, nie udało się wygrać, bo goście w końcówce strzelili trzy gole.

– Na losy spotkania ogromny wpływ miała czerwona kartka w 19. minucie i gra w osłabieniu przez 70 plus czas doliczony. Kartka zdeterminowała nasze poczynania, ale w dziesięciu zdobyliśmy bramkę i schodziliśmy na przerwę z korzystnym wynikiem – powiedział Radosław Sobolewski.

Nie chciał oceniać, czy pierwsza żółta kartka dla Sapały została pokazana słusznie, a drugą ocenił jako niepotrzebną.

Wielka sprawa dla Odry Opole

Trener Odry przyznał, że mecz na stadionie przy Reymonta był szalony. Gdy Borja Galan w drugiej połowie trafił w poprzeczkę, był zaniepokojony, że jego drużyna nie wykorzystuje sytuacji. 

– Spokojna gra mojej drużyny była kluczem do sukcesu. Trudno się broni w dziesiątkę i było to widać po Wiśle. To klasowy zespół, który groźnie kontratakował. Po straconej bramce z Wisły zeszło powietrze, a my bezlitośnie wykorzystaliśmy ten moment – stwierdził Adam Nocoń.

–  Przy stanie 1:2 Artur Haluch w świetnym stylu obronił strzał z lewej strony. Podobała mi się gra mojej drużyny. Przed meczem pojawiały się komentarze, że Wisła jest słabsza. Uważam, że nie. Grają dobrze, tak samo, szczególnie na własnym stadionie, i nie mówię tylko o meczu z nami. To zwycięstwo jest bardzo cenne. Wygrać na Wiśle to dla nas wielka sprawa – zakończył.