Wrażenia po motocrossowych MŚ w Kraków Arenie
Zawodnicy, którzy wystąpili w Mistrzostwach Świata FIM we Freestyle Motocrossie, postanowili podzielić się wrażeniami z rywalizacji w Kraków Arenie. Szczególnie docenili widzów, którzy gorąco dopingowali ich podczas zawodów.
MŚ odbywały się w krakowskiej hali w dniach 20-21 marca. – Teraz, kiedy sportowe emocje już nieco opadły, zapytaliśmy zawodników o wrażenia z pierwszej w historii wizyty FMX w Małopolsce – mówi Katarzyna Fiedorowicz-Razmus, rzecznik prasowy Agencji Rozwoju Miasta.
Walczyć ze strachem i wygrywać
– Wspaniale było znowu jeździć dla polskich fanów. Pierwszy raz w Krakowie, ale dla mnie zarówno Arena, jak i tor wypadły bardzo dobrze. Piątek był dla mnie trudny, ponieważ mój brat zwichnął sobie bark i został odwieziony do szpitala, gdzie spędził sporo czasu, a później ja sam się rozwaliłem – mówi Libor Podmol.
Kolejny dzień rywalizacji był dla Czecha bardzo pomyślny, ponieważ udało mu się wykonać trudny trick i wylądować. Ostatecznie Podmol zdobył drugie miejsce podczas sobotniej rundy. – Nie mógłbym być szczęśliwszy! To właśnie dla tego uczucia cały czas uprawiam ten sport: kiedy walczysz ze swoim strachem i wygrywasz, a ponad 12 tysięcy widzów razem z tobą cieszy się z sukcesu. Nic tego nie przebije – uważa zawodnik.
Niesamowici widzowie
Trzykrotny Mistrz Świata, który zajął trzecie miejsce w piątkowej rundzie Remi Bizouard, również nie kryje swojego entuzjazmu. – Arena była super i dawała nam sporo miejsca na bezpieczne loty. Tor początkowo był trudny z powodu miękkiej ziemi, ale później już było tylko lepiej. Natomiast widzowie byli niesamowici! Ci ludzie naprawdę czują freestyle motocross. Oni wiedzą, jak nas zachęcić do jazdy na maksymalnych obrotach, a do tego wszyscy byli dla nas bardzo mili. Dziękuję i do zobaczenia! – mówi Francuz.
Drugi w piątek oraz trzeci w sobotę Australijczyk Rob Adelberg, który zachwycił polskich widzów swoim California Roll to No Hand Landing, podobnie jak pozostali rozmówcy bardzo pozytywnie ocenił krakowską halę. – Arena w Krakowie była idealna, niemal taka, jak duże tory, na których na co dzień trenujemy. Widzowie byli fantastyczni! Myślałem, że w piątek było dobrze, bo było żywiołowo i głośno, a tu w sobotę: buuum! 12 tysięcy krzyczących widzów! To było niesamowite – twierdzi Adelberg.
– Świetnie się bawiłem zarówno na motocyklu, jak i poza nim. Moje przejazdy były dobre, czerpałem radość z jazdy i znowu jestem o krok dalej. Z kolei poza motocyklem muszę powiedzieć, że wszyscy byli bardzo przyjaźni i pomocni, a after party było odjechane – dodaje Australijczyk.
Startował z bólem nadgarstka
– Chciałbym podziękować wszystkim kibicom, którzy tak gorąco mnie dopingowali podczas moich przejazdów. Jestem zadowolony, że w ogóle mogłem wystartować w zawodach. Ból nadgarstka doskwierał mi mocno i nie pozwalał trenować przed imprezą – mówi jedyny reprezentant Polski w Mistrzostwach Świata FMX, zawodnik Freestyle Family Marcin Łukaszczyk. – Cały czas pracuję nad nowymi kombinacjami, a sezon dopiero się zaczyna i mam nadzieję, że już niedługo będę mógł jeździć na 100% swoich możliwości – dodaje.
Impreza w Krakowie najlepsza
Wydarzenie podsumowuje również Przemysław Szymański, współwłaściciel firmy Sportainment – promotora NIGHT of the JUMPs w Polsce. – Naszą pasją jest dostarczanie ludziom rozrywki, emocji i adrenaliny. Przy takim formacie, jakim są MŚ we Freestyle Motocrossie Diverse NIGHT of the JUMPs, przy którym mamy szczęście pracować i prezentować w naszym kraju od 2006 roku, nie jest to trudne. Za każdym razem w Polsce pojawiają się najlepsi zawodnicy świata walczący o punkty i przekraczający granice ludzkich możliwości w jednej z najbardziej niebezpiecznych dyscyplin na świecie. Przez te lata udało nam się stworzyć najbardziej rozpoznawalny format motorowy rozgrywany w halach w całym kraju, który za każdym razem porywa kibiców – mówi Szymański.
– Dzięki temu, że zawsze staramy się podnosić poprzeczkę, impreza w Krakowie była nie tylko najlepszą z polskich rund, ale zdaniem zawodników, światowego promotora i delegatów FIM najlepszą ze wszystkich dotychczasowych rozegranych w ramach serii NIGHT of the JUMPs. Wyprzedana arena i poziom imprezy to dla nas powody do dumy, ale też motywacja, aby kolejne edycje były jeszcze lepsze – dodaje przedstawiciel firmy Sportainment.