To o nich pisano: „pustostany grozy”. Żyją tam osoby bezdomne. „Tylko jak tu mieszkać, gdy przyjdą mrozy?”
Dębniki. Z ulicy Mieszczańskiej skręcamy w ulicę Twardowskiego. Im bliżej końca tej wąskiej drogi, tym wyraźniej widać centrum kongresowe. W okolicy typowa krakowska zabudowa: z jednej strony kamieniczki i domki, z drugiej dominujące nad nimi biurowce. W tej przestrzeni jest coś jeszcze: białe, kilkupiętrowe, pokryte bohomazami bloki, które lata temu zaczęła stawiać spółka deweloperska Leopard, ale inwestycji nie dokończyła (więcej o tym w dalszej części artykułu). Trzy pustostany nie tylko szpecą ten fragment miasta, ale są również poważnym problemem dla okolicznych mieszkańców. Czy kiedyś zostaną wykończone? Kim są osoby, które zamieszkują jeden z budynków? Co w sprawie pustostanów robią inwestor, miasto i nadzór budowlany? Oto nasze ustalenia.
„Przeprowadzono czynności w terenie, które wykazały nieprawidłowości m.in. w zakresie zabezpieczenia terenu budowy” – przekazali nam w nadzorze budowlanym. I dodali, że do stawienia się w inspektoracie został wezwany kierownik budowy. „Zobowiązano go do niezwłocznego usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości” – przekonuje nas PINB.
Co dalej? Czy budowa kiedykolwiek zostanie dokończona? Z żółtej tablicy informacyjnej, która znajduje się na pustostanie wynika, że jednym z inwestorów jest obecnie firma budowlana z Krakowa. Na razie nie odpowiedziała na nasze pytania, które wysłaliśmy e-mailem. Telefonów nikt nie odebrał. Byliśmy też pod siedzibą firmy. Dzwoniliśmy przez domofon, jednak odzewu brak.
Do sprawy będziemy wracać.
Współpraca: Konrad Kozłowski.