Osiedle, które nie ma końca, samoloty nad głowami, droga jak „dziki Teksas”

– Gdy się wprowadziliśmy, biegały tutaj sarny. Teraz jest wielkie osiedle łanowe – mówią mieszkańcy Bronowic, sąsiedzi Green Park Villa. Część zapowiada wyprowadzkę.

„Rzędy betonowych kanionów wyjętych z memów o patodeweloperce” – tak o osiedlu Avia pisał w swojej książce reporter Bartosz Józefiak. To właśnie Avię obraliśmy za cel naszej pierwszej wycieczki w ramach cyklu tekstów o tym, jak żyje się mieszkańcom dużych, często owianych złą sławą krakowskich osiedli. Do tej pory opisywaliśmy przede wszystkim monumentalne blokowiska – po Avii odwiedziliśmy Kliny, Złocień, bloki przy ul. Galicyjskiej, Osiedle Europejskie, a ostatnio potężne osiedle Ozon, które wyrosło przy ul. Banacha na północy Krakowa. Ostatni tekst, wraz z linkami do poprzednich, znaleźć można TUTAJ.

Twierdzi, że planuje wyprowadzkę. Aktualnie szuka innej działki, ale też w Bronowicach. – Z resztą nie my jedni chcemy się przeprowadzić. W ciągu pół roku było tutaj sześć domów na sprzedaż. Jedni sąsiedzi dopiero dwa lata temu się wprowadzili i już rezygnują – dodaje kobieta. Przyznaje jednocześnie, że pomijając powstające wokół kolejne budynki, to generalnie mieszka się tutaj bardzo dobrze. – Nie licząc jeszcze tego, że od sześciu lat nikt nie jest w stanie niczego zrobić z drogą. Dziury są takie, że w samochodzie można sobie zęby wybić. Latem jest dziki Teksas, bo za każdym, kto przejeżdża, powstaje burza piaskowa. Sąsiedzi polewają drogę wodą, żeby nie było tumanów kurzu – dodaje. 

Cieszy się, że niedaleko powstał park Tetmajera. Ale i tutaj nie brakuje problemów. – Nie ma niestety chodnika, trzeba iść drogą albo przez łąki. Poza tym w weekendy ludzie walą do tego parku drzwiami i oknami, a miejsc parkingowych jest 10, 12. Nie ma gdzie zaparkować – skarży się mieszkanka. Ma czteroletniego syna, dla którego znalazła miejsce w przedszkolu przy ulicy Katowickiej. – Na nogach to jakieś 30 minut. Ogólnie tutaj bez auta ani rusz. Jest przystanek przy Pasterniku, ale komunikacyjnie tutaj wszystko leży – kwituje.

Pani Urszula mieszka tutaj już 10 lat. Obserwowała, jak obok powstaje Green Park Villa. – Ah, to jest cała historia, tylko nie mam czasu, za chwilę muszę wyjechać – mówi kobieta, ale na chwilę jeszcze się zatrzymuje. – Zawiązało się stowarzyszenie SOS dla Bronowic. Chcemy zatrzymać dalszą zabudowę łanową. 340 domów ma tu powstać. Szkoła pęka w szwach, droga jest jaka jest, interweniujemy w urzędzie miasta, jednak pozwolenia na budowę już są – załamuje ręce kobieta. Nad naszymi głowami przelatuje kolejny samolot.