Burza mózgów w sprawie parku Krakowskiego
To kiedyś był salon miasta, z restauracjami, pawilonem koncertowym, areną kolarską, a nawet małym zoo. Zimą krakowianie, płacąc słono za bilety, korzystali z lodowiska przy dźwiękach orkiestry wojskowej. Z założonego pod koniec XIX wieku reprezentacyjnego ogrodu zostało jednak niewiele. Dosłownie – bo po I wojnie światowej jego powierzchnia została znacznie zmniejszona. Mniej dosłownie – bo dziś trudno w parku Krakowskim szukać elegancji i szyku.
Zniszczone alejki
Ten park jest straszliwie zdewastowany, a przecież znajduje się w centrum Krakowa, w związku z czym szczególnie należy dbać o jego estetykę – ocenia architekt Mateusz Budziakowski, który wraz z inicjatywą Kraków Naturalnie zgłosił jeden z projektów rewitalizacji.
Jak wylicza Budziakowski, potrzebne jest naprawienie infrastruktury, stworzenie udogodnień dla osób niepełnosprawnych, poprawa stanu samych alejek, a gdzieniegdzie utworzenie zupełnie nowych. – Układ komunikacyjny w parku nie przystaje do współczesnych potrzeb. Być może pięćdziesiąt lat temu dobrze się tam spacerowało, natomiast dzisiaj chodzi się w zupełnie innych kierunkach. Efektem tego są liczne "dzikie przejścia", które po deszczu zamieniają się w błotne bajora. Kilka szlaków jest w tych momencie zbędnych, jest też parę placyków asfaltowych, które niczemu nie służą. Można by je usunąć i dokonać rekultywacji terenu. Alejki pojawią się w nowych miejscach, a w innych częściowo znikną, więc ilość powierzchni biologicznie czynnej nie powinna się zmniejszyć – proponuje.
Czy będzie wspólna wersja?
Zgodnie z projektem zgłoszonym przez „Kraków Naturalnie”, w parku miałyby się pojawić także kolejne latarnie, kosze na śmieci i rampy dla niepełnosprawnych, a dodatkowe nasadzenia wzdłuż alei Mickiewicza i ulicy Czarnowiejskiej miałyby utworzyć „zieloną ścianę” oddzielającą park od ruchu samochodowego.
To tylko jeden z pięciu projektów zgłoszonych w tym roku do budżetu obywatelskiego w sprawie parku Krakowskiego. Cztery z nich dotyczą – w mniejszym lub większym zakresie – rewitalizacji i rozbudowy infrastruktury, a jeden przywrócenia łabędzi w parku. Te projekty, które się częściowo pokrywają, zgodnie z procedurą będą jeszcze przedmiotem uzgodnień. Projektodawcy mogą ustalić jedną, wspólną wersję, która dzięki temu miałaby większą szansę na realizację, albo pozostać przy swoich pomysłach i poddać każdy z nich osobnemu głosowaniu.
Miasto już próbowało
Jeśli park nie zostanie wyremontowany dzięki funduszom z budżetu obywatelskiego, będzie musiał poczekać na wpisanie tej inwestycji do budżetu, a to w ostatnich latach się nie udawało.
Co istotne, miasto już w 2004 roku przymierzało się do przeprowadzenia gruntownego remontu, ale sprawa przygotowywania dokumentacji utknęła w miejscu. – Bardzo długo trwało uzyskanie decyzji konserwatorskiej. Kiedy była już gotowa, przedawniły się inne uzgodnienia i teraz trzeba będzie przygotować dokumentację na nowo – tłumaczy Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.
Jak mówi, do sprawy ma powrócić nowa miejska jednostka, czyli Zarząd Zieleni Miejskiej, który zacznie działać od lipca.