Malczewski w roli podróżnika. Wawel z kolejną niespodzianką dla zwiedzających [ZDJĘCIA]

Do 17 sierpnia w Zamku Królewskim na Wawelu można oglądać wyjątkową wystawę „Jacek Malczewski w Anatolii. Rysunki i akwarela z kolekcji Lanckorońskich”, prezentującą efekty niezwykłej wyprawy artysty na tereny dzisiejszej Turcji.

To jedyna taka okazja, by zobaczyć rzadko pokazywane prace, które powstały w zupełnie innym duchu niż symbolistyczne obrazy znane z głównego nurtu twórczości Malczewskiego.

Szkicownik zamiast aparatu

Ekspedycja, w której uczestniczył Jacek Malczewski, trwała od sierpnia do grudnia 1884 roku. Wraz z Karolem Lanckorońskim i wybitnym historykiem sztuki Marianem Sokołowskim przemierzali tereny starożytnej Pamfilii i Pizydii. Głównym celem podróży było dokumentowanie zabytków antycznych – rysunkowo, opisowo i fotograficznie.

Jak jednak zaznacza Andrzej Betlej, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu, wyprawa miała także wymiar kulturowy: – Prezentujemy nietypowe dzieła Jacka Malczewskiego, które powstały podczas jego wyprawy z Karolem Lanckorońskim. Mamy do czynienia z dokumentacją dzieł sztuki starożytnej, ale również kapitalnymi rysunkami pokazującymi nieznaną kulturę, środowisko ludzi, wydarzenia i przypadki.

Malczewski pełnił funkcję artysty-dokumentalisty – „substytutu” fotografa. W swoich pracach uchwycił egzotyczną codzienność Imperium Osmańskiego, której nie sposób było zarejestrować za pomocą ówczesnej techniki fotograficznej. Choć część szkiców powstawała w czasie samej wyprawy, wiele rysunków i akwarel powstało również później, w związku z planowaną wystawą w Wiedniu.

Unikatowe dzieła z daru Lanckorońskich

Prezentowane na wystawie rysunki pochodzą z kolekcji Zamku Królewskiego na Wawelu, do której trafiły dzięki profesor Karolinie Lanckorońskiej, córce Karola Lanckorońskiego. Betlej przypomina, że są to dzieła bardzo rzadko pokazywane: – Ostatni raz te prace były eksponowane 30 lat temu. To jeden z najcenniejszych darów, jakie otrzymał Wawel w II połowie XX wieku.

Delikatność prac sprawia, że ich prezentacja jest możliwa tylko okazjonalnie. Dr Joanna Winiewicz-Wolska, kustosz kierująca działem malarstwa i kuratorka wystawy, zaznacza, że rysunki są bardzo kruche – papier jest niskiej jakości, a czas działa na ich niekorzyść. – To niepowtarzalna okazja, żeby je teraz zobaczyć. Będą wystawione tylko przez nieco ponad dwa miesiące ze względów konserwatorskich – tłumaczy w rozmowie z LoveKraków.pl.

Choć część prac wpisuje się w rytm ekspedycji, nie wszystkie można przypisać do konkretnych miejsc czy dat. Kuratorka zwraca uwagę, że wystawa stara się utrzymać narrację czasową, ale nie zawsze było to możliwe. Malczewski często malował później,  niekiedy według wspomnień, niekiedy pod wpływem sugestii mecenasa.

– On zbierał wrażenia: rysował to, co go akurat frapowało, ale być może również to, czego wymagał od niego Karol Lanckoroński – zauważa Winiewicz-Wolska. I dodaje, że to sprawia, że wystawa ma nie tylko wartość dokumentalną, ale również artystyczną – pokazuje bowiem emocjonalny i subiektywny wymiar wyprawy.

Wystawa na Wawelu to niezwykła okazja, by spojrzeć na Jacka Malczewskiego z zupełnie innej perspektywy. Jak podsumowuje dyrektor Betlej, mamy tu do czynienia z artystą nie tylko wnikliwym, ale też zaskakującym: – Malczewski w swoich szkicach i akwarelach starał się uchwycić coś, co dla ówczesnych było wielką niewiadomą. Jednocześnie odnajdujemy w nich jego charakterystyczną kreskę.

Ekspozycja czynna jest w Zamku Królewskim na Wawelu do 17 sierpnia 2025 roku.