Na ognisku kwietniowym więcej służb niż uczestników
Sześćdziesięciu strażników miejskich i około stu policjantów skierowano w sobotę w rejon Zakrzówka w związku z planowanym ogniskiem kwietniowym. To skutecznie zniechęciło uczestników – choć przez ten teren przewinęło się łącznie około trzech tysięcy osób, o masowym grillowaniu nie było mowy.
Ognisko kwietniowe organizowane jest co roku. Zawsze nieformalnie, bez zgłoszenia zgromadzenia w urzędzie. Po kulminacji sprzed dwóch lat, kiedy na Zakrzówku bawiły się tłumy ludzi, służby inaczej przygotowują się do tej imprezy.
Jeszcze około godziny 16 liczne grupy dochodziły do Zakrzówka od strony Kauflandu przy ul. Norymberskiej. Najlepsze miejsca wokół zalewu były już zajęte, gdzieniegdzie widać już było dym. O 16 na miejsce przyjechały policja i Straż Miejska, łącznie 160 funkcjonariuszy.
Na profilu wydarzenia na Facebooku kolejne osoby dopytywały o to, co dzieje się na miejscu. ”Więcej Straży Miejskiej niż ludzi którzy przyszli.” „Policja z lornetkami na górce.” „Pięć minut pogrillowaliśmy” – odpowiadali uczestnicy.
Prawie 80 mandatów
– Było bardzo spokojnie. Były grupki po kilka, kilkanaście osób, ale szybko znikały, a po nich pojawiali się kolejni i kolejni – relacjonuje Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji. Policjanci zatrzymali jedną osobę za posiadanie narkotyków, jedną osobę poszukiwaną i jednego nietrzeźwego kierującego. Wystawili 21 mandatów na łączną kwotę 1900zł.
Strażnicy miejscy ukarali mandatem 56 osób, na łączną kwotę 5600zł, i wystawili 54 pouczenia oraz dwa wnioski do sądu o ukaranie. W większości przypadków chodziło o picie alkoholu i rozpalanie grilla w niedozwolonym miejscu. – Strażnicy byli na miejscu od godziny 16 do 24. Według naszej oceny, przez cały ten czas przewinęło się tam łącznie około trzech tysięcy osób. Najwięcej około godziny siedemnastej – informuje Marek Anioł, rzecznik Straży Miejskiej.
– Cisza wszędzie na Skałkach, nikogo nie ma, chyba tylko dziki – napisał ktoś kilka minut po 23.