Superkomputer pomoże polskiej gospodarce
Blisko 42 tys. rdzeni, 216 terabajtów DDR (pamięci operacyjnej), 10 Peta Bajtów pamięci i waga 30 ton. Oto nowy superkomputer Prometheus, który od dziś będzie pracował dla dobra polskiej nauki. W skrócie: odpowiada to 40 tysiącom domowych „pecetów”. Niestety, „Wiedźmin 3” nie pójdzie. Tytanowi brakuje karty graficznej.
Ale nic nie szkodzi. Prometheus, który zajmuje tylko 13 mkw., będzie mógł być używany do znacznie ważniejszych rzeczy. – Prometheus to najszybszy i największy komputer nie tylko w Polsce, ale też niektórych sąsiednich krajach. Dzięki niemu, przedstawiciele wielu dyscyplin naukowych będą mieli możliwość prowadzenia szybkich badań – mówi rektor AGH, prof. Tadeusz Słomka. Komputer został zainstalowany w nowym budynku Cyfronetu.
Rektor uczelni ma nadzieję, że będą się pojawiać projekty oraz granty, które pozwolą na funkcjonowanie komputera. Jednak jak zaznacza prof. Słomka, uczelnia nie płaci za to, że urządzenie działa. Nie ma też obaw o to, że nie będzie używany. – Ważne jest to, by koszty pośrednie z usług i grantów pozwoliły utrzymać Prometheusa. Jednak gwarancje na to daje prof. Kazimierz Wiatr – uważa prof. Słomka.
Bliżej lekarstwa na Alzhaimera?
– Rozwój wielu obszarów badań limitowany jest możliwościami prowadzenia bardzo szybkich obliczeń. Dzięki temu komputerowi, kolejka zadań czekających na pewno się skróci. Oznacza to, że wiele badań będzie szybciej realizowanych – mówi dyrektor ACK Cyfronet, prof. Kazimierz Wiatr.
– Prowadzone obliczenia dotyczą wszystkich dziedzin: modelowanie nowych materiałów czy symulacje dynamiki molekularnej to jeden z przykładów ciężkich, czyli bardzo „obliczeniożernych” obliczeń prowadzonych przy wykorzystaniu superkomputerów Cyfronetu. Te obliczenia służą badaniom bardzo blisko związanym z życiem każdego z nas. Gdy zrozumiemy, jak zachodzi proces fałdowania białka, będziemy bliżej skutecznego leczenia choroby Alzheimera – dodaje prof. Wiatr.
Mimo wszystko energooszczędny
Wcześniej wspomniana stosunkowo niewielka powierzchnia, jaką zajmują szafy z serwerami superkomputera i energooszczędność, wynika z faktu, że jest on chłodzony… ciepłą wodą. – Do utrzymania odpowiedniej temperatury cieczy w naszym klimacie wystarczą tanie w eksploatacji tzw. dry-coolery, zamiast generatorów wody lodowej, konsumujących duże ilości energii elektrycznej – tłumaczy prof. Wiatr.