Pustostany latami czekają na lepszą przyszłość
Kamienica przy ulicy Limanowskiego, z którego przed tygodniem służby usunęły squatersów, to tylko jeden z prawie sześćdziesięciu pustych budynków zarządzanych przez ZBK. Część z nich ma szansę na zagospodarowanie, siedem od lat czeka na uregulowanie stanu prawnego. Jedenaście zostanie wyburzonych lub przeniesionych.
Różne historie, każda trwa długo
Jak informuje Agnieszka Nowak z Zarządu Budynków Komunalnych, dziewięć spośród 58 obiektów pozostających w całości pustostanami to forty Twierdzy Kraków. W ich przypadku sytuacja jest jeszcze stosunkowo prosta: dla fortów stopniowo powstają nowe koncepcje zagospodarowania, część z nich przechodzi remonty, w dużej mierze dzięki dotacjom SKOZK. Na ten rok ZBK planuje kolejne przetargi na wieloletnią dzierżawę. Nowy gospodarz musi wtedy przeprowadzić remont i adaptację na swój koszt.
Osiemnaście pustostanów zostało przeznaczonych do sprzedaży. Trudno powiedzieć, jak szybko miasto pozbędzie się opuszczonych nieruchomości, bo od początku ubiegłego roku do końca maja miało miejsce tylko pięć takich przypadków.
Jedenaście natomiast ma zostać wyburzonych lub przeniesionych – czy to ze względu na katastrofalny stan techniczny, czy z powodu planowanych w pobliżu inwestycji.
Poszukiwania właścicieli
Największy problem stanowią te budynki, które mają nieuregulowany stan prawny. Miasto tylko nimi zarządza, ale nie ma możliwości dysponowania. Nie może też zgodnie z prawem wydawać jakichkolwiek pieniędzy na ich remont. Dlatego niszczeją przez całe lata, szpecąc wygląd zabytkowych rejonów miasta – głównie Kazimierza i Starego Podgórza – i stwarzając potencjalne zagrożenie.
– W przypadku tych nieruchomości w księdze wieczystej jako właściciel figuruje zazwyczaj osoba fizyczna, która prawdopodobnie nie żyje. Gmina prowadzi działania w kierunku uregulowania stanu prawnego takich budynków w różnych trybach. Jednak do czasu zakończenia tych czynności nie może nimi swobodnie dysponować – tłumaczy Agnieszka Nowak.
Radny miejski Marek Lasota jest zdania, że miasto powinno aktywnie działać, by wyjaśnić stan prawny tych nieruchomości – nie tylko całych kamienic, ale i pojedynczych lokali. Podkreśla jednak, że nie jest to tylko problem krakowski i że potrzebne są systemowe rozwiązania na poziomie ustawowym. – To jest niemała powierzchnia mieszkaniowa, która mogłaby być zasiedlona. Mogłyby tam powstać mieszkania komunalne, których w Krakowie ciągle brakuje – mówi.
Squattersi w gąszczu papierów
W ostatnich tygodniach głośno było o grupie squattersów, którzy w jednej z takich kamienic chcieli urządzić swego rodzaju centrum kulturalne. Uporządkowali część budynku, usuwając m.in. gruz z zawalonej części. Zostali jednak usunięci przez policję, a po interwencji wejście do kamienicy zostało zamurowane.
Co musieliby zrobić przedstawiciele kolektywu ReAktor, by móc legalnie wykorzystać zarządzaną przez ZBK kamienicę? Jeśli miałaby tam powstać instytucja kulturalna, teoretycznie możliwy byłby tryb nie wymagający przetargu. Aktywiści musieliby jednak przedstawić całą listę dokumentów. Oprócz informacji o formie prawnej działalności i kopii statutu, niezbędne byłyby m.in. dokumenty „potwierdzające merytoryczną działalność wnioskodawcy za okres dwóch ostatnich lat” i „zaświadczające o kondycji finansowej”.