Pasażer o sytuacji po incydencie w Balicach: „Moment zdarzenia nie wywołał paniki”

Po niedzielnym wypadnięciu samolotu Enter Air z pasa startowego w Kraków Airport, jeden z pasażerów podzielił się z redakcją LoveKraków.pl swoją relacją. Jego zdaniem obsługa pasażerów po zdarzeniu pozostawiała wiele do życzenia.

Spokojne lądowanie, a potem chaos

Pasażer opowiedział nam, że sam moment zdarzenia nie wywołał paniki na pokładzie. 

– Samolot kończył pas i wszedł w zakręt, uczucie było podobne do poślizgu samochodu na zakręcie – wspominał. Jak dodał, co było przyczyną, ustalą odpowiednie służby.

Długie oczekiwanie w autobusach

Większe emocje wzbudziło to, co działo się później. – Wyszliśmy sprawnie z samolotu i zostaliśmy przewiezieni autobusami. Wraz z małymi dziećmi, które wylatywały z Turcji już o piątej rano, staliśmy w dusznych autokarach niemal 40 minut na płycie lotniska – relacjonował.

Podkreślił, że sytuacja była szczególnie trudna dla rodzin z dziećmi i osób starszych, które nie miały możliwości swobodnego opuszczenia pojazdu.

Lądowanie samolotu w Kraków Airport
Lądowanie samolotu w Kraków Airport

Czekanie w zamkniętej strefie

Jak relacjonował pasażer, następnie cała grupa została umieszczona w zamkniętej przestrzeni w rejonie bramek 17 i 18. – Nawet funkcjonariusze Straży Granicznej nie wiedzieli, co się dzieje. Nie informowano nas, na co czekamy – mówił.

Dodał, że w hali znajdował się jedynie automat z napojami gazowanymi, a automat z kawą był zepsuty. – O wodę poprosiliśmy dopiero po jakimś czasie, dopiero wtedy została rozdana – powiedział.

Lądowanie samolotu w Kraków Airport
Lądowanie samolotu w Kraków Airport
Czytelnik LoveKraków.pl

Kwestionariusze dla pasażerów

Po około pół godzinie pasażerowie usłyszeli komunikat, że będą musieli wypełnić kwestionariusze potrzebne w postępowaniu wyjaśniającym. 

Czekałem na formularz ponad godzinę, bo pracownicy lotniska przynosili po kilkanaście sztuk naraz.
Relacjonuje Czytelnik LoveKraków.pl

Dodał, że wymagano ich wypełnienia nawet dla małych dzieci. – Formularz zawierał tylko dane osobowe, numer bagażu, adres i telefon – przecież te informacje były dostępne w rezerwacji biletów – zaznaczył.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Krytyka organizacji

Według pasażera organizacja całego procesu była niewystarczająca. – Nikt nad niczym nie panował, atmosfera gęstniała z każdą minutą. Czy naprawdę tak trudno przygotować wcześniej odpowiednią liczbę kopii? – pytał w rozmowie z naszą redakcją.

W jego ocenie szczególnie brakowało priorytetowego potraktowania rodzin z niemowlętami i osób starszych.

Lądowanie w Kraków Airport
Lądowanie w Kraków Airport
Czytelnik LoveKraków.pl

Refleksja po incydencie

Pasażer podsumował swoją relację mocnymi słowami. – Procedury zawiodły w każdym aspekcie. Jeśli w tak błahej sytuacji było tak chaotycznie, co by było, gdyby doszło do prawdziwej tragedii? – zapytał.

Imię i nazwisko autora relacji są znane redakcji LoveKraków.pl.