Emocje jak na derby przystało. Dwa gole przy Reymonta

Po dwóch bramkach głową Wieczysta i Wisła podzieliły się punktami w pierwszoligowych derbach Krakowa. Biała Gwiazda utrzymała przewagę nad lokalnym rywalem.

Derby Krakowa z poślizgiem

Mecz zaczął się 15 minut później (godz. 19:15), ponieważ zawodnicy Wieczystej utknęli w krakowskich korkach i późno dotarli na stadion przy ulicy Reymonta. Dzięki temu mieli odpowiedni czas na bezpośrednie przygotowanie się do spotkania. 

Bez wątpienia na tej decyzji skorzystali także niektórzy kibice, którzy tworzyli drogowe zatory, tłumnie wybierając się na spotkanie zorganizowane w dzień powszedni.

Kibice na meczu Wieczysta – Wisła

Mecz Wieczysta Kraków - Wisła Kraków
Mecz Wieczysta Kraków - Wisła Kraków
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Wieczysta była gospodarzem, dlatego spiker (Marcin Cupał, na co dzień pracuje w czasie spotkań Białej Gwiazdy) nie skandował z fanami nazwisk zawodników ich rywali, tylko spokojnie przeczytał skład, a publiczność w tym czasie biła brawo. Kibice lidera stanowili przygniatającą większość. 

Sympatycy Żółto-czarnych usiedli na sektorze... gości. Jest w nim 2 tysiące krzesełek, a zajęli mniej więcej połowę. Zaprezentowali oprawę, podobnie jak kibice Wisły, z użyciem pirotechniki. Nie było wzajemnych wyzwisk, tylko atmosfera piłkarskiego święta. Kluby reklamowały mecz hasłem „Derby w dobrym stylu”.

Przewaga Wisły

Defensywą Wieczystej przez 70 minut (gdy nie był już w stanie grać z powodu problemów ze zdrowiem) dyrygował Michał Pazdan, którego występ stał pod znakiem zapytania po urazie, którego doznał w poprzednim spotkaniu z Ruchem Chorzów. Mieli co robić, bo wiślacy atakowali z dużym zacięciem i byli blisko objęcia prowadzenia. Żółto-czarnym nieco pomogły race odpalone przez kibiców Wisły, bo po krótkiej przerwie potrafili oddalić zagrożenie i przez chwilę pokazać się w ofensywie. 

Niewiele zabrakło Juliusowi Ertlthalerowi, po którego uderzeniu piłka otarła się o przeciwnika i przewróciła reklamę ustawioną obok bramki. Sam na sam z Antonim Mikułką wychodził Angel Rodado. Lubując bramkarza obił słupek, a następnie kopnął do siatki, jednak wynik się nie zmienił, ponieważ w momencie podania był na spalonym.

Mecz Wieczysta Kraków - Wisła Kraków
Mecz Wieczysta Kraków - Wisła Kraków
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Gol do szatni 

Szansę miał także Frederico Duarte. Maciej Kuziemka zszedł ze skrzydła do środka i zagrał do niego mijając defensywę gospodarzy. Portugalczyka zatrzymał Mikułko i Wisła zyskała tylko rzut rożny.

Niewykorzystane szanse zemściły się na Białej Gwieździe. Choć miała przewagę, przytrafiały się jej błędy. Zawodnik Wieczystej przejął piłkę w środku pole przez Marka Carbo i po kontrze był rożny. Dośrodkowanie w 2. doliczonej minucie wykorzystał Stefan Feiertag. Napastnika krył... o 16 centymetrów niższy Kacper Duda. To kolejny z błędów formalnych gości.

Rzutem na taśmę

Wicelider wykorzystywał momenty, kiedy mógł ukraść kilka sekund. Czas grał na jego korzyść, a Wiśle uciekał dużo szybciej. W pierwszym kwadransie po przerwie Mikułko świetnie interweniował po woleju Rodado, a przy strzale Erthalera (także z pola karnego) uratowała go poprzeczka. 

Szans Białej Gwiazdy było co nie miara. W niesamowitej dyspozycji był jednak bramkarz Mikułko, a w niektórych momentach wiślakom brakowało zimnej krwi. Tak było do 97. minuty, gdy po dośrodkowaniu Filipa Baniowskiego piłkę przedłużył Kacper Duda, a głową do bramki skierował ją Wiktor Biedrzycki.

Mecz Wieczysta Kraków - Wisła Kraków. Radość strzelca gola na 1:0
Mecz Wieczysta Kraków - Wisła Kraków. Radość strzelca gola na 1:0
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Wieczysta Kraków – Wisła Kraków 1:1 (1:0)

Bramka: Feiertag (45.) – Biedrzycki (90.).

Wieczysta: Mikułko – Dankowski, Mikołajewski, Pazdan (72. Szymonowicz), Pestka – Villar, Gajos (63. Góralski), Pusić (72. Łysiak), Piazon, Semedo (63. Donkor) – Feiertag (75. Lopes).

Wisła: Letkiewicz – Giger (81. Krzyżanowski), Biedrzycki, Grujcic, Lelieveld – Carbo (65. Omić), Duda – Kuziemka (81. Sukiennicki), Ertlthaler (89. Baniowski), Duarte (46. Igbekeme) – Rodado.

Żółta kartka: Carbo.

Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń).