Pirotechniczne zabawy kibiców Wisły i Ruchu. Uszkodzenia na stadionie

Sędzia niedzielnego spotkania aż trzy razy przerywał grę z powodu zadymienia boiska. Teraz wiemy, że ucierpiały także elementy stadionu im. Henryka Reymana.

Oprawy kibiców Wisły i Ruchu

W czasie ostatniego spotkania drużyn Białej Gwiazdy i Niebieskich w Krakowie sympatycy obu zespołów hucznie świętowali swoje dobre relacje. Tak hucznie, że sędzia Tomasz Marciniak w pierwszej połowie dwukrotnie przerywał grę i ostatecznie przedłużył ją o niemal kwadrans, a po przerwie raz musiał zastopować rywalizację zawodników i doliczył dziewięć minut. 

Kibice obu drużyn mocno przesadzili, za co najbardziej może zostać ukarana Wisła - z zamknięciem trybuny włącznie. Ma tego świadomość prezes krakowian Jarosław Królewski, który jednocześnie rozpływał się nad atmosferą panującą przy Reymonta w niedzielny wieczór. 


Uszkodzenia na stadionie Wisły

Kibice odpalali świece dymne, stroboskopy i rakietnice. Wyglądało to efektownie, ale nie przypadło do gustu wszystkim obecnym na stadionie, co można zaobserwować w dyskusjach w mediach społecznościowych. Zdaniem części fanów, osoby odpowiedzialne za oprawę poszły o krok za daleko.

Dziś wiemy, jakie są tego efekty. Dobra informacja jest taka, że wystrzały nie uszkodziły konstrukcji dachu stadionu, co wynika ze wstępnych oględzin.

Odnotowano osmolenia betonowych elementów trybun oraz uszkodzenia siedzisk w sektorach C i G.
Sławomir Farbaniec, rzecznik prasowy Zarządu Infrastruktury Sportowej

Przypomnijmy, że na wiosnę w sektorze C, zajmowanym przez najzagorzalszych kibiców, wymienione zostały na nowe czerwone i białe krzesełka. Zapłacił za to jeden z bukmacherów, który wcześniej oczekiwał od fanów założenia tysiąca nowych kont na jego stronie.