Prądnicka 77 już nie taka sama
Kraków żegna jedno ze swoich literackich miejsc, księgarnię Skrzat. Po 35 latach działalności placówka przy ul. Prądnickiej 77 zostanie zamknięta z końcem roku. To efekt rosnących kosztów utrzymania i zmian w zwyczajach zakupowych krakowian.
– W tej chwili od dłuższego czasu jedna księgarnia dziennie znika w Polsce. Nie przypuszczałem, że dożyję takich czasów, kiedy książka będzie w odwrocie – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Stanisław Porębski, właściciel Skrzata i założyciel wydawnictwa o tej samej nazwie.
Księgarnia działała nieprzerwanie od 1990 roku, a wcześniej w tym samym miejscu mieścił się lokal Domu Książki. Przez lata była punktem spotkań mieszkańców i miejscem, gdzie książki pachniały tak, jak nigdzie indziej. Dziś, jak przyznaje właściciel, czasami przez godzinę nie pojawia się żaden klient.
– To nie chodzi tylko o czynsz, ale o wszystkie koszty – pracownicze i inne. Mieliśmy cztery księgarnie, dwie już zlikwidowałem, ta jest trzecią – tłumaczy Porębski.
Internet silną konkurencją
Przez lata Skrzat ratował się sprzedażą zabawek, artykułów papierniczych i wydawnictwem, ale to nie wystarczyło. Upadek sprzedaży podręczników i przeniesienie zakupów do internetu przesądziły o losie lokalu.
– Dawniej, gdy ktoś dostał Nobla albo Nike, książki znikały z półek w tysiącach egzemplarzy. Dziś o takich nakładach można zapomnieć – dodaje z goryczą właściciel.
Wraz z końcem roku zniknie więc nie tylko księgarnia, ale i kawałek historii krakowskiego rynku książki. Pracownicy, jak pani Agnieszka, która spędziła tu 35 lat, nie kryją wzruszenia. – Przykro, ale takie są realia. Klienci robią zdjęcia, a kupują w internecie – mówi.
Na lokal po księgarni są już chętni – ma się tam pojawić sklep odzieżowy lub militarny. Dla wielu mieszkańców Krakowa, którzy dorastali wśród regałów Skrzata, to nie jest satysfakcjonująca decyzja.