Debiut roku w B klasie? Prezes Wisły wrócił na boisko i strzelił gola
Jarosław Królewski w B klasie
Gospodarze kiedyś grali nieco wyżej, ale działalność ich seniorskiej drużyny została zawieszona po sezonie 2017/2018, gdy występowali w klasie okręgowej. Niedawno zespół został reaktywowany. Latem zawodnicy, w większości wychowankowie, przystąpili do rozgrywek na najniższym szczeblu w województwie małopolskim.
Na boisku nieopodal ruchliwej zakopianki między Krakowem a Podhalem mierzyli się sąsiedzi w tabeli – średniacy tej ligi. Przebieg rywalizacji był jednostronny i już do przerwy miejscowi prowadzili 3:0.
Nie było jednak nudy. Pod koniec pierwszej połowy bramkarz LKS-u obraził sędziego i po drugiej żółtej kartce został wyrzucony z boiska. Zmiennik spisał się znakomicie i obronił rzut karny!
Prezes, zawodnik, kapitan
Po niespełna 20 minutach bramkarz Grodziska Raciechowice skapitulował po raz pierwszy. Skuteczną dobitką popisał się Marcin Kępa – wysoki napastnik z pokaźną łysiną i kapitańską opaską.
Kępa jest także prezesem klubu i to on stoi za „transferem” Królewskiego, który na co dzień mieszka w Mogilanach. – Ku mojemu zdumieniu od razu się zgodził – Kępa na łamach portalu sportmarketing.pl opowiadał o kulisach tego ruchu. – Powiedział, że bardzo mu się podoba projekt, który opiera się na wychowankach i jednoczy lokalną społeczność – dodał.
– Królewski pewnie wejdzie przy 4:0 dla nas – komentował kibic. Mieszkańcy podkrakowskiej miejscowości niemal do ostatniego miejsca wypełnił zadaszoną trybunę, a inni oglądali spotkanie bliżej budynku klubowego.
Królewski w Gliniku Gorlice
Jarosław Królewski postawił na naukę, ale w młodości był obiecującym piłkarzem. Występował w juniorach i pierwszej drużynie Glinika Gorlice. Grał w IV lidze, to poziom dzisiejszej III. W ostatnich latach można go było zobaczyć na boisku w meczach pokazowych i charytatywnych.
Debiut i gol Królewskiego
Jeden z właścicieli i prezes Wisły dostał koszulkę z numerem 17. Wszedł na boisko w 57. minucie - zmienił Kępę i przejął od niego opaskę. Niedzielny występ był pierwszym po 14 miesiącach przerwy od piłki i treningów. Jego nowa drużyna wygrywała wtedy 3:1. Grając w osłabieniu prowadziła grę, ale nadziała się na kontratak i zawodnicy z Raciechowic zmniejszyli rozmiary porażki.
Ostatnie dwa słowa należały jednak do zespołu Królewskiego. Po kontrataku ze spokojem wykończył akcję i trafił na 4:1. Ostatniego gola przyniósł stały fragment i gol głową. Królewski zmarnował jedną okazję sam na sam, próbował swoich sił z wolnego i dośrodkowywał z rzutu rożnego.
LKS Mogilany – Grodzisko Raciechowice 5:1 (3:0)