Yehuda Prokopowicz: Największe wyzwanie? To przestać grać

Yehuda Prokopowicz, 19-latek i półfinalista Konkursu Chopinowskiego, opowiada o codziennej pracy, odkrywaniu Chopina i marzeniu o największych scenach świata.

Dosyć trudno było umówić się z Tobą na rozmowę. Dużo obowiązków? Jak godzisz życie prywatne z koncertami i edukacją w Akademii Muzycznej?

Yehuda Prokopowicz: Łączenie to może zbyt wielkie słowo, bo wszystko przenika się ze sobą. Moim życiem prywatnym jest przede wszystkim fortepian, a większość wolnych chwil poświęcam na odnajdywanie kolejnych pięknych szczegółów i ich odkrywanie. Po koncertach mam czas na odpoczynek, przynajmniej dwie godziny.

Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z fortepianem?

Cofnijmy się 16 lat wstecz. Miałem cztery lata, gdy zacząłem grać na fortepianie – tak mi przynajmniej mówiono. Wszystko zaczęło się od mojej siostry, która studiowała wtedy fortepian w Jerozolimie i przy okazji uczyła mnie oraz dwójkę rodzeństwa podstaw. Było to ciekawe doświadczenie, bo byłem jej pierwszym uczniem. Często radziła się koleżanek, jak mi coś lepiej wytłumaczyć. W pewnym sensie byłem więc małym eksperymentem (śmiech).

Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Czy pamiętasz moment, w którym pasja do muzyki stała się zawodową ścieżką?

Nie. Fortepian towarzyszył mi od czwartego roku życia i po prostu codziennie grałem. Czasem dłużej, czasem krócej, ale z każdym rokiem sięgałem po trudniejsze utwory. Coraz większą przyjemność sprawiało mi zarówno granie, jak i samo ćwiczenie. I to trwa do dziś.

Wspomniałeś o siostrze. Kto jeszcze był Twoim ważnym nauczycielem czy mentorem

Glenn Gould. Gdy miałem rok albo dwa lata, rodzice puszczali mi przed snem „Wariacje Goldbergowskie” w jego legendarnym wykonaniu, przez rok, codziennie. On też był więc dla mnie mentorem. Poza tym wielu pianistów, których słucham: choćby Artur Rubinstein. No i oczywiście ci „fizyczni” nauczyciele, którzy pokazali mi, jak ułożyć rękę. Najpierw siostra, potem pani Bożena Dobrowolska ze Szkoły im. Paderewskiego przy ul. Basztowej w Krakowie. Później przez jakiś czas uczyłem się u pani Marii Wosiek na ul. Józefińskiej. Swoją krakowską ścieżkę zakończyłem u prof. Stefana Wojtasa, w wybitnej klasie. Teraz studiuję u jego ucznia, dr. Krzysztofa Książka.

W rozmowie po Twoim awansie do kolejnego etapu konkursu dr Książek powiedział, że „największa i najcięższa praca dopiero przed Tobą, po konkursie”.

Tak, to prawda. W tym środowisku często się to powtarza. Jak wielokrotnie już mówiłem – teraz jurorami jest publiczność. Nie ma 18 sędziów oceniających moją grę, tylko dwa tysiące osób na widowni, które decydują, czy będą chciały mnie jeszcze raz usłyszeć. To jest najważniejsze. Dlatego pracuję tak, aby pomyśleli: „to ciekawe, chcę wrócić na jego koncert”.

Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jak wyglądały Twoje przygotowania do 19. Konkursu Chopinowskiego? Kiedy faktycznie się zaczęły?

Do takiego konkursu człowiek przygotowuje się całe życie. Realnie pomyślałem o tym, oglądając konkurs w 2021 roku. Mówiłem wtedy do rodziców, a oni do mnie: „tu wystąpisz za cztery lata”. I tak się stało. Rzeczywiste przygotowania rozpocząłem w 2024 roku: najpierw do konkursu ogólnopolskiego, później do eliminacji i do głównego etapu. Repertuar był dość podobny, więc mogłem zagłębiać się w wiedzę i prawdę chopinowską, co było niezwykłą przyjemnością. Z czasem trochę mnie to męczyło – granie jednego kompozytora wciąż na nowo jest jak medytacja. Wiele osób powie, że trzy lata to nic, że można zajmować się jednym twórcą całe życie. I mają rację. Teraz myślę już o nowym repertuarze – o Bartóku.

Czy był moment, w którym na nowo odkryłeś Chopina?

Myślę, że to dzieje się codziennie. Co chwilę zauważa się nowy szczegół. A jeśli w szczegółach tkwi piękno, to całe piękno utworu zmienia się z minuty na minutę. Wiele ciekawych rzeczy odkrywa się, dokładnie analizując, co Chopin naprawdę zapisał – nad lub pod daną nutą.

Twoje najciekawsze odkrycie w ostatnim czasie?

To, jak bardzo scena Filharmonii Narodowej rozluźnia pianistę. Sam fakt, że tyle osób przygląda się i chce słuchać, jest motywujący. Dzięki temu można wydobyć więcej Chopina niż siebie i swojego stresu.

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w tej edycji konkursu?

Zejście ze sceny. To była ogromna przykrość przestać grać w miejscu tak pięknym i wyjątkowym. Z każdym etapem było coraz trudniej schodzić. Mógłbym tam grać jeszcze dwie, trzy godziny, same mazurki. Niestety, to nie było możliwe. Największym wyzwaniem było po prostu przestać grać.

Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jak wspominasz etap, który zaprowadził Cię do półfinału?

Dziś zagrałbym lepiej. W programie było „Rondo à la mazur” – utwór niezwykle przyjemny i piękny. Im dłużej się go gra, tym jest lepszy. Jest zbudowany ze szczegółów, których wychwycenie zajmuje bardzo dużo czasu, a zacząłem pracować nad nim dość późno. Mazurki zagrałem z przyjemnością – to jeden z moich ulubionych opusów. Mają ogromny sens.

Który komentarz o Twoim występie najbardziej zapadł Ci w pamięć?

Było ich wiele: śmiesznych i przyjemnych. Krytyczne też się zdarzają, ale nigdy nie są dla mnie przykre, bo często są trafne. Lubię czytać komentarze, również krytyczne, jeśli są sensowne. Jeśli ktoś pisze coś konkretnego, na przykład o jakimś mazurku, często ma rację, a ja się temu przyglądam. Człowiek uczy się z wielu źródeł, nawet z Facebooka. Jeśli ktoś daje mi konstruktywną krytykę, znaczy, że chce, żebym był lepszy.

Masz swoje ulubione utwory Chopina do grania lub słuchania?

Zawsze z tyłu głowy mam słowa Chopina: „prostota jest najwyższym celem, najważniejszym”. To prowadzi mnie przy pracy nad każdym utworem – rok, dwa lata. Trzeba trzymać się tego, co napisał Chopin. Później można dodawać smaczki i niuanse, które odróżniają jednego pianistę od drugiego, ale tekst Chopina jest najważniejszy. Lubię grać mazurki: mają niezwykłą prostotę i ogromne pole dla detali, które je ozdabiają.

Na ile w swoich interpretacjach pozwalasz sobie na spontaniczność, a na ile stawiasz na plan, konsekwencję, trzymasz się sztywnych ram? 

Coraz częściej stawiam na spontaniczność. I to jest już inne podejście niż miałem. Oczywiście różnie bywa na różnych koncertach, zależy jaka jest ich forma – czy to jest konkurs czy koncert. Wiadomo, na koncertach można sobie trochę więcej pozwolić i też zależy od repertuaru, który wykonuję. Ostatnio zauważyłem, że ta spontaniczność jest bardzo ciekawa i bardzo przyjemna. Ale myślę, że za 20 lat będzie jej jeszcze więcej. 

Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Minął ponad miesiąc od konkursu. Czy Twoja kariera nabrała tempa?

Konkurs mnie zmotywował. Wiele osób pyta, dlaczego i czy konkurs mnie zmęczył. Nie on, bardziej to, co działo się po nim: częste wyjazdy, bardzo przyjemne, ale wymagające. Motywuje mnie to, że ludzie chcą mnie słuchać. Pianista nie może chcieć więcej. Staram się pokazywać im nowe rzeczy i to popycha mnie w stronę nowego repertuaru.

Nad jakimi projektami teraz pracujesz?

Wciąż pracuję nad Chopinem. Trzeba, bo jest piękny i posiada niezliczoną ilość detali, których nikt inny nie ma, a wielu jeszcze nie odkryto. Zamierzam odkrywać je dalej. Ale od Chopina trzeba też odpocząć, dlatego równolegle zajmuję się Bartókiem. Ktoś powiedział mi kiedyś, że to najlepsze lekarstwo na Chopina  i miał rację. To stylistyczna odwrotność. Bartók jest niezwykły, dzięki niemu w fortepianie słyszę orkiestrę.

Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Yehuda Prokopowicz laureat 19. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

O jakiej scenie marzysz?

O jak największej (śmiech). Chciałbym zagrać w Carnegie Hall w Nowym Jorku. To marzenie każdego pianisty. Chciałbym też wystąpić tam, gdzie Chopin tworzył, i grać tak jak on. No i jeszcze raz zagrać w Warszawie. Wszystko, o czym się marzy, może się spełnić – trzeba tylko marzyć.

Konkurs Chopinowski zmienił wiele aspektów mojej artystycznej drogi: moje podejście do gry, sposób, w jaki odbierają mnie ludzie, tempo kariery, liczbę koncertów. Zmienił też to, jak widzę Chopina, pokazał, że ludzie chcą mnie słuchać i jak przyjemne jest granie w wielkich salach. Nauczył mnie wielu rzeczy potrzebnych w rozwoju artystycznym. Na szczęście nie nauczył mnie jeszcze wszystkiego.

Co powiedziałbyś młodszym kolegom i koleżankom, którzy stawiają pierwsze kroki w muzyce?

Ćwiczcie dużo, a jeśli nie dużo, to intensywnie. Wszystko można osiągnąć dzięki rzemieślniczej pracy. I dobrze się przy tym bawcie.