Ten, który namalował Myśliwskiego. Stanisław Baj w Krakowie

Czy przemijanie jest stratą, czy drogą dojrzewania? W obrazach Stanisława Baja Bug staje się lustrem świata, który odchodzi, by móc się przemienić.

Bug między rajem a zaporą

Rzeka u Stanisława Baja nie jest pejzażem. Jest doświadczeniem czasu. Tym, co trwa i jednocześnie nieustannie się wymyka. Od ponad 25 lat artysta niemal codziennie staje w jednym miejscu nad Bugiem i maluje to samo, a jednak za każdym razem inaczej. 

Wciąż nie udało mi się namalować wszystkich momentów istnienia rzeki” – mówił w 2023 roku w „Poranku Dwójki” Polskiego Radia. Ta zachłanność patrzenia nie wynika z maniery, lecz z niezgody na powierzchowne widzenie świata.

W krakowskim Muzeum Archidiecezjalnym malarstwo Baja zostaje wpisane w wyraźnie postawiony problem: czy przemijanie ma sens?

Kurator wystawy, ks. Jacek Kurzydło, nazywa ją wprost próbą odpowiedzi na pytania zawarte w słowach św. Pawła: „Przemija bowiem postać tego świata”.

Twórcze poszukiwanie profesora Stanisława Baja wpisuje się w chrześcijańską wizję świata, która mimo dramatów dotykających człowieka i przyrodę, daje nadzieję odnowionej rzeczywistości
kurator wystawy, ks. Jacek Kurzydło

Wystawa w trzech aktach 

To jak przez dramat o stworzeniu, upadku i obietnicy nowego początku. W pierwszej, „rajskiej” sali Bug lśni światłem. To woda sprzed pęknięcia, sprzed dysharmonii. Jednak nawet tu pojawia się pęknięcie obrazu: metalowa zapora, czarna ingerencja człowieka, która „bezpowrotnie zniszczyła idealny nadbużański krajobraz”. Przemijanie przestaje być naturalnym rytmem, staje się gwałtem.

Drugi akt, czerwony, konfrontuje widza z bólem. Portrety bliskich, malowane grubym, szybkim gestem, spotykają się z wizerunkami Chrystusa Frasobliwego. Baj od lat portretuje tych, którzy są mu najbliżsi, jakby chciał zatrzymać relację dłużej niż pozwala na to czas. 

Wystawa obrazów Stanisława Baja w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie
Wystawa obrazów Stanisława Baja w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

„Wszystko, co mamy tu razem, to chwilowe współtrwanie” – mówił artysta w rozmowach z mediami. W tej sali przemijanie osiąga dno, ale – paradoksalnie – właśnie tu zaczyna się nadzieja.

Szczególnym świadectwem są grafiki powstałe w październiku 2023 roku podczas pobytu artysty w szpitalu. Cierpienie nie jest tu metaforą, lecz konkretem. Chrystus nie usuwa bólu, lecz w nim pozostaje. Jak zauważa ks. Kurzydło, „Chrystus jest z człowiekiem w bólu przemijania, a człowiek może przejść Nim przez misterium zmartwychwstania”.

Trzeci akt to czerń, która nie oznacza końca. „Pełny walor światła może dać nam właśnie noc” – zdają się mówić obrazy „czarnego Bugu”. Monochromatyczne płótna z ledwie zaznaczoną linią horyzontu prowadzą ku monumentalnemu finałowi: rzece odnowionej, jakby wyjętej z czasu. Przemijanie traci tu sens negatywny. Staje się przejściem.

Wystawa obrazów Stanisława Baja w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie
Wystawa obrazów Stanisława Baja w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Sam Baj od lat konsekwentnie unika słów. „Słowa, nawet ciekawe, są stratą dla mojego malarstwa” – mówił, przeciwstawiając się literackim interpretacjom obrazu. 

A jednak w 2009 roku w rozmowie z „Niedzielą” przyznał: „Malując pejzaże, portrety, malując moją matkę, czuję dotyk sacrum”. 

Nie jest ono jednak patetyczne. Jest ciche, jak rzeka, która płynie dalej – „była zawsze i będzie jeszcze długo po nas”, jak mówił w „Poranku Dwójki” w 2023 roku.

Wystawa „Przemija bowiem postać tego świata” w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie nie jest więc tylko prezentacją nowych prac wybitnego malarza. To opowieść o dojrzewaniu do wieczności, poprzez patrzenie, milczenie i cierpliwe powracanie w to samo miejsce. Prace można oglądać do 12 kwietnia.

Muzeum Archidiecezjalne w Krakowie
Muzeum Archidiecezjalne w Krakowie
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Stanisław Baj (ur. 1953) – profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, malarz i grafik. Od dekad konsekwentnie wraca do jednego miejsca: rodzinnych Dołhobrodów nad Bugiem. Tam, na granicy Polski i Białorusi, dzieli życie między pracownię w Warszawie i dawną stodołę przerobioną na atelier. Portretował matkę, bliskich, ludzi ciężkiej pracy, a potem rzekę, symbol trwania i odchodzenia. 

Od niemal 25 lat niemal codziennie maluje Bug w jednym, wybranym punkcie: od realistycznych pejzaży po ascetyczne, niemal abstrakcyjne obrazy, w których cienka linia horyzontu staje się „podpisem” artysty. Jego dorobek to ponad sto wystaw indywidualnych w kraju i za granicą; obrazy Baja towarzyszą także wszystkim powieściom Wiesława Myśliwskiego.