Co dawniej wierni oddawali kościelnemu? Zapomniany zwyczaj spod Krakowa
W 1937 roku wierni gromadzili się w kościele św. Wojciecha w Modlnicy z koszykami pełnymi chleba, jaj, kiełbasy i innych produktów. Kapłan święcił pokarmy, a obrzęd przebiegał w skupieniu i zgodnie z wielowiekową tradycją.
Do święcenia noszono nie małe koszyczki, jak obecnie, ale całe kosze czy kilka półmisków. Oczywiście, czym dom bogatszy, tym święcenie było bardziej okazałe.
Każdy pokarm znajdujący się w koszyku ze święconką ma swoją symbolikę:
- Baranek – wykonany z cukru (niegdyś masła). Jest to symbol zmartwychwstałego Chrystusa i zwycięstwa życia nad śmiercią;
- Chleb – to także symbol Jezusa Chrystusa;
- Jaja – są symbolem płodności i rodzącego się nowego życia. Kiedyś uważano, że by zapewnić sobie powodzenie, trzeba święcić nieparzystą liczbę pisanek;
- Sól – to symbol życia, trwałości i nieśmiertelności;
- Wędlina – jest symbolem dobrobytu;
- Masło – symbolem dostatku;
- Chrzan – to symbol męki Jezusa Chrystusa.
Po zakończeniu święcenia swoją rolę odgrywał kościelny. Chodził między zgromadzonymi z koszykiem, do którego wierni składali ofiary w naturze – najczęściej część przyniesionych produktów. Był to gest wsparcia dla parafii oraz potrzebujących.
Zwyczaj święcenia pokarmów sięga swoimi korzeniami wczesnego średniowiecza, choć jego elementy możemy odnaleźć już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. W Polsce ta tradycja ugruntowała się na dobre w XIV wieku.
Pierwotnie święcenie pokarmów odbywało się w domach wiernych, gdzie kapłan odwiedzał rodziny, błogosławiąc wszystkie przygotowane do świątecznego stołu potrawy. Z czasem, ze względów praktycznych, zwyczaj ewoluował do formy, którą znamy dziś – wierni przynoszą symboliczne pokarmy w koszyczkach do kościoła.