„To życie zgodnie z rytmem natury”. Hunt Expo w Krakowie. Będzie też protest i skarga
W Expo Kraków przy ul. Galicyjskiej wystartował właśnie wyjątkowy weekend dla miłośników natury.
Od piątku goście mogą odwiedzać 5. edycję targów Hunt Expo oraz 2. Festiwal Aktywności Strzeleckich FAST.
W trzech tematycznych strefach – „Ostoi Hubertusa”, „Survivalowym zagajniku” oraz sekcji FAST – na odwiedzających czeka niemal wszystko: od nowoczesnej broni, optyki i sprzętu strzeleckiego, przez akcesoria bushcraftowe i odzież outdoorową, aż po stoiska poświęcone kynologii łowieckiej czy sokolnictwu. Nie brakuje też przeróżnych stoisk z wyrobami gastronomicznymi, które trudno gdziekolwiek indziej dostać.
„Twarzą” tegorocznej edycji wydarzenia stała się kozica tatrzańska – symbol Tatrzańskiego Parku Narodowego, miejsca, w którym zwierzęta, w tym chronione gatunki, współdzielą przestrzeń z mieszkańcami Podhala i milionami turystów.
Jak zaznaczają organizatorzy, tematem przewodnim tegorocznych targów jest dialog o miejscu człowieka w ekosystemie oraz przenikaniu się przestrzeni ludzi i dzikich zwierząt.
Wielka międzynarodowa impreza
– To już piaty raz, gdy spotykamy się na targach Hunt Expo. Ogromnie się cieszę i jestem dumna, że wydarzenie to jest miejscem spotkań całego środowiska myśliwych, kół łowieckich, sympatyków ochrony przyrody i całej branży. Podczas tej edycji gościmy w Krakowie ponad 170 wystawców z wielu krajów, czyli znacznie więcej niż w roku minionym – mówi Ewa Woch, prezes zarządu Targów w Krakowie.
I faktycznie, można tu spotkać wystawców z Polski, Słowacji, Czech, Danii, Szwecji, Rumunii, Niemiec, Ukrainy, Turcji czy też Węgier.
– To my jako myśliwi regulujemy i dbamy o bioróżnorodność. Dbamy o to, aby zniszczenia w lasach i szkody rolnicze były kontrolowane i przede wszystkim mniejsze. Do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa na drogach i wreszcie walka z chorobami – mówi Eugeniusz Grzeszczak, przewodniczący zarządu głównego i Łowczy Krajowy PZŁ.
Dalej przypomina, że w lutym tego roku zarząd PZŁ zdecydował się na przeprowadzenie badań opinii publicznej. – One pokazały, że 63 proc. społeczeństwa akceptuje polskie łowiectwo. Ponad 50 proc. polskiego społeczeństwa w tej opinii akceptuje przygotowanie polskich myśliwych do wypełnienia tej roli. Opinia społeczna pokazała, że jesteśmy potrzebni i akceptowani do wykonywania tych zadań – podkreśla.
„To ciągła odwaga”
– Przede wszystkim chciałbym wyróżnić panią prezes za odwagę. Ciągłą odwagę. Nawet dzisiaj w radiu komentowałem, czy to dobrze, że targi łowieckie odbywają się w Krakowie, czy to dobrze, że dzieci mogą uczestniczyć w targach łowieckich – mówi Piotr Kempf, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie.
– Pracy myśliwych i leśników nic nie zastąpi – podsumowuje.
Kto przychodzi na takie wydarzenia?
Nie może być zaskoczeniem, że wśród odwiedzających targi dominują myśliwi i ich rodziny. Dlatego to właśnie ich pytamy, czy w dzisiejszych czasach bycie myśliwym to coś normalnego. Dlaczego mając tak duży wybór produktów mięsnych w sklepach, decydują się na wyjście w łowisko i pozyskiwanie zwierzyny?
Przy stoisku przygotowanym przez Zarząd Okręgowy Kraków Polskiego Związku Łowieckiego spotykamy młodego mężczyznę, myśliwym jest od 2017 roku.
– Łowiectwem interesuję się od dziecka, od kiedy miałem 5 lat. Tę pasję zaszczepił we mnie mój dziadek Józef Koźbiał, członek Koła Łowieckiego „Cyranka” w Oświęcimiu. To on zabrał mnie pierwszy raz na polowanie. Później już każde tego typu wyjście było dla mnie swego rodzaju rytuałem. Łowiectwo od początku podobało mi się w każdym aspekcie. Magicznym było dla mnie to, jak sygnalista grał na rogu myśliwskim, jak spotykało się tak wiele osób, ale również każde indywidualne wyjścia w łowisko – mówi Szymon Zawora.
Jak podkreśla, zawsze doceniał fakt, że za sprawą dziadka w domu znajdowało się zdrowe mięso. – Pamiętam ten zapach rosołu z bażanta, który pojawiał się w naszym domu w każdą niedzielę. Dziadek zawsze dbał o to, żebyśmy wiedzieli, co jemy, żebyśmy mieli w domu zdrowe mięso w postaci dziczyzny – wspomina.
– Uważam, że łowiectwo to najbardziej dojrzała forma obcowania z naturą, ponieważ wymaga bardzo wysokiego poziomu rozumienia i poznania przyrody. Myśliwy nie idzie do lasu i nie strzela do wszystkiego co się rusza, tylko stosuje się do ściśle określonych planów łowieckich i hodowlanych. A zatem ktoś, kto chce sobie tylko postrzelać, jedzie na strzelnicę, a nie idzie do lasu. I tu jest kluczowa różnica – mówi.
„ (…) by ktoś zrozumiał, jak bardzo się myli”
– Dziadek zaszczepił we mnie wielką pasję, którą pielęgnuję i kontynuuję po dziś dzień. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Teraz sam staram się dzielić moją wiedzą i zaszczepiać tę pasję u innych – mówi. – Szczególnie ważne jest dla mnie to, by walczyć z coraz bardziej przekłamywanym obrazem myśliwych. Czasami wystarczy krótka, merytoryczna rozmowa, by ktoś zrozumiał, jak bardzo się myli – podkreśla.
„To niezwykle cenne”
Pytamy również młodego myśliwego dlaczego, jego zdaniem, kolejny raz w Krakowie organizowane jest wydarzenie, które budzi tak skrajne emocje.
– Targi, na których dzisiaj jesteśmy, ale również i poprzednie edycje to przede wszystkim spotkanie ludzi z pasją, którzy budują łowiectwo cegiełka po cegiełce. Tu można spotkać ludzi z całej Polski. To niezwykle cenne, jak wiele osób tu przyjeżdża i dzieli się swoim doświadczeniem. Można tu spotkać nie tylko myśliwych, ale i osoby związane z survivalem, sztuką, strzelectwem i po prostu kochające las i przyrodę. Nie trzeba polować, by tu dzisiaj być – tłumaczy Szymon.
„To decyzja całej mojej rodziny”
Adam Danhoffner, myśliwy z dwuletnim stażem, a także instruktor strzelectwa i sędzia PZSS mówi nam, że został myśliwym, bo chciał być bliżej natury, rozumieć ją i działać na jej rzecz.– Brać odpowiedzialność za środowisko, w którym żyję – dodaje.
Adam tłumaczy, że decyzję o wstąpieniu do PZŁ podjął wspólnie z całą rodziną: z żoną i dziećmi. Wcześniej w jego rodzinie nie było myśliwych.
– Targi Hunt Expo są organizowane, aby integrować środowisko łowieckie, strzeleckie i survivalowe, a przyciągają coraz więcej osób, dzięki połączeniu nowoczesnych technologii, praktycznych pokazów, atrakcji oraz silnej społeczności pasjonatów – podsumowuje.
Kobiety też polują
Spotkaliśmy również kobietę w mundurze Polskiego Związku Łowieckiego.
– Z myślistwem jestem związana od dziecka. Mój tata, który poluje od 45 lat, od zawsze był dla mnie wzorem – mówi Izabela Ciężarek, która sama przygodę z łowiectwem rozpoczęła kilka lat temu. – Jestem dianą od 2021 roku, czyli od mojego powrotu do Polski – tłumaczy.
– Uważam, że targi to idealne miejsce, gdzie mogą spotkać się myśliwi i sympatycy łowiectwa z całego kraju. Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem tego wydarzenia spędziliśmy dużo czasu na organizacji i przygotowaniach – mówi diana i dodaje, że targi to również idealna płaszczyzna, by edukować – w tym również najmłodszych.
– Cieszę się, że w taki sposób mogę się dzielić swoją pasją z innymi – podkreśla.
Sokolnicy skradli serca
Tomasz sokolnictwem zajmuje się od ponad dekady. – Moja fascynacja zaczęła się od dostrzeżenia, że jastrząb, na wsiach postrzegany często jako szkodnik, to tak naprawdę wytrawny myśliwy. Zauroczyło mnie to – mówi nam Tomasz Bylica.
– Ten rodzaj łowiectwa rezonuje ze mną najlepiej. Nie ma bardziej etycznej i zbliżonej do natury formy polowania. Nie mogę się w tym procesie nazwać przewodnikiem. Jestem obserwatorem. To ptak wybiera zwierzynę. Nie ze względu na piękne trofeum, ale jak w naturze – najsłabszą. Taką, której wyeliminowanie przyniesie najwięcej pożytku dla jej populacji – mówi.
„Muszę je poznać i pokochać”
Bylica wyjaśnia, że ptaki mają w sobie coś szlachetnego.
– Żeby móc wyjść z ptakiem w pole, muszę też o to pole, łowisko, środowisko… zadbać. Muszę je poznać i pokochać. Wiedzieć, gdzie i kiedy mogę wejść, a gdzie nie, bo przyroda wymaga ochrony. To nie sport ani hobby. To życie zgodnie z rytmem natury – tłumaczy Bylica.
– Tak chcę postępować i tego chciałbym uczyć dzieci, nie tylko moje. W rodzinie od najmłodszych lat przekazujemy sobie właśnie takie wartości. A ja idę dalej: opowiadam o tym w szkołach, przedszkolach i podczas warsztatów. Dzieci to mali dorośli i powinny wiedzieć jak funkcjonuje świat i od małego widzieć niezakłamany obraz środowiska. Tylko wtedy będą umiały je pokochać, doceniać i faktycznie o nie dbać – podsumowuje sokolnik.
„Nie dla targów śmierci w Krakowie”
Każdego roku targom towarzyszy również protest. – Kolejny raz sprzeciwiamy się organizacji Hunt Expo – komunikują od tygodni w mediach społecznościowych aktywiści.
– Przede wszystkim sprzeciwiamy się normalizacji i estetyzacji przemocy wobec zwierząt jako formy rozrywki, pasji, tradycji czy wręcz działań nazywanych ochroną przyrody. Targi promujące łowiectwo nie są wydarzeniem neutralnym. Ich przekaz stoi w sprzeczności z rosnącą świadomością społeczną w zakresie ochrony przyrody, bioróżnorodności i dobrostanu zwierząt – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Monika Kohut, prezeska Fundacji „W Imię Zwierząt”.
„Zabierzcie transparenty”
Aktywiści na sobotę – 25 kwietnia – na godz. 12:00 zapowiedzieli protest na chodniku przed wejściem na teren Expo Kraków. Jego organizatorzy zachęcają do licznego udziału. – Pokażmy, że Kraków wybiera empatię, szacunek i życie. Przynieś transparent, weź ze sobą megafon, załóż coś z antymyśliwskim/wegańskim przesłaniem – apelują.
– Organizujemy ten protest już kolejny raz, co roku dysproporcja pomiędzy liczbą uczestników targów a liczbą osób protestujących jest znaczna. Ale nas to nie zniechęca do walki, bo wiemy, że prawda i słuszność jest po naszej stronie. Patrząc wstecz, wszystkie ruchy walczące w imię idei abolicjonistycznych zaczynały się od protestów nielicznych. A potem zmieniały świat – dodaje Kohut.
KSOZ składa skargę
Jeszcze w czwartek, dzień przed rozpoczęciem targów, Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt (KSOZ) wystosowało apel o bojkot wydarzenia i zapowiedziało złożenie skargi do Rzecznika Praw Dziecka.
Agnieszka Wypych, prezes KSOZ dodaje: – Za niedopuszczalny uważamy przy tym fakt, że nie wprowadzono żadnych ograniczeń wiekowych dla osób biorących udział w tej odrażającej imprezie, a w przypadku dzieci do lat 12 wchodzących na teren Targów z opiekunami posiadającymi płatny bilet, zaoferowano nawet bezpłatny wstęp – zaznacza.
Dlatego KSOZ złożył w tej sprawie skargę do Rzecznika Praw Dziecka, wskazując, że „dzieci naraża się w ten sposób na obcowanie z ekspozycją dotyczącą przemocy i mordowania zwierząt”.