Słonecznik odmierza czas. Niezwykły mural powstał w Krakowie
Sztuka, która pokazuje godzinę
Przy ul. Siemaszki 37 w Krakowie oficjalnie odsłonięto wielkoformatowy mural „Zegar słonecznikowy” autorstwa Mikołaja Rejsa, zrealizowany we współpracy z Fundacją Zróbmy Sobie Kraków. To już trzeci mural powstały dzięki partnerstwu artysty i fundacji. Jak podkreślają twórcy, dzieło jest nie tylko efektowną ozdobą osiedla, ale również pełni funkcję zegara słonecznego. Niewykluczone, że jest to jedyny taki mural na świecie.
Nowa realizacja zajęła miejsce ściany, która przez lata była regularnie niszczona przez pseudografficiarzy. Dziś elewacja przyciąga uwagę mieszkańców i przechodniów, stając się jednym z najbardziej charakterystycznych punktów tej części miasta.
– Jest tu mozaika, która stanowi akcent muralu w jego głównym punkcie. Jest też zegar słonecznikowy, który dodaje element edukacyjny i jest czymś więcej niż obrazem. To próba połączenia kilku różnych elementów w jednej realizacji – mówi Mikołaj Rejs.
Artysta podkreśla, że inspiracje do stworzenia muralu dojrzewały przez wiele lat. W swojej pracy odwołuje się do fascynacji przyrodą, botaniką i obserwacją natury. Szczególne znaczenie ma dla niego postać zmarłego mentora, który zaszczepił w nim zainteresowanie światem roślin.
Największym wyzwaniem technicznym okazało się wykonanie gnomonu, czyli elementu rzucającego cień i umożliwiającego odczytywanie czasu.
– Zakotwiczenie go w elewacji było bardzo wymagające. Ten projekt wymagał wielu obliczeń, pomiarów i użycia narzędzi, z których wcześniej nie korzystałem – przyznaje Rejs.
Mural zamiast bazgrołów
Fundacja Zróbmy Sobie Kraków od początku zakładała, że projekt przyniesie korzyści nie tylko artyście, ale przede wszystkim mieszkańcom.
– Chcieliśmy wesprzeć nie tylko artystę, ale również zrobić coś dobrego dla mieszkańców. Ta ściana była dużym problemem ze względu na graffiti, dlatego mural jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem – podkreśla Sandra Gwizdała z Fundacji Zróbmy Sobie Kraków.
Jak dodaje, wszystkie dotychczasowe murale realizowane przez fundację spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem.
– Już podczas malowania wiele osób interesowało się tym, co tutaj powstaje. Zbieramy przede wszystkim pozytywne komentarze. Często mieszkańcy na początku nie wierzą, że efekt końcowy będzie zgodny z projektem, a później okazuje się, że wygląda jeszcze lepiej – mówi Gwizdała.
Podobnego zdania są mieszkańcy osiedla.
– Przez lata patrzyliśmy na kolejne bazgroły pojawiające się na tej ścianie. Teraz mamy coś, co naprawdę cieszy oko i wyróżnia nasze osiedle – mówi pani Anna, mieszkanka bloku przy ul. Siemaszki.
– Najbardziej podoba mi się to, że mural ma dodatkową funkcję. To nie tylko obraz, ale też ciekawostka edukacyjna. Pokazuję go wszystkim znajomym, którzy do mnie przyjeżdżają – dodaje pan Marek z sąsiedniego budynku.
To jednak nie koniec wspólnych działań fundacji i artystów w Krakowie. Fundacja zapowiada kolejny projekt z innym twórcą jeszcze tego lata, a jesienią mieszkańcy mogą spodziewać się następnej realizacji przygotowywanej wspólnie z Mikołajem Rejsem. Szczegóły na razie pozostają tajemnicą.