Nowa technologia może zdominować rynek samochodowy

Technologia EyeSight ostrzega kierowcę samochodu przed potencjalnym zagrożeniem, a w momencie niebezpieczeństwa sama spowoduje całkowite zahamowanie pojazdu. Najnowszą wersję  tego rozwiązania zaprezentowano w Subaru Outback w krakowskiej Tauron Arenie.

Stare technologie niczym niewidomy z laską

Cyfrowa technologia obserwuje drogę na podstawie trójwymiarowego obrazu z kamery i czuwa nad bezpieczeństwem kierowców. Trzecia generacja systemu posiada kąt widzenia i zasięg zwiększone o około 40%. Dwie kamery o wysokiej rozdzielczości zamontowano w okolicy lusterka wstecznego w kabinie samochodu. Rejestrują one ruch drogowy, pełniąc przy tym funkcję dodatkowej pary oczu.

– Kiedyś mówiono, że technologie wykrywające obiekty na drodze są jak niewidomy, który idzie z laską. Niby w nic nie wejdzie, ale nie będzie wiedział co ma przed sobą na drodze. Eyesight widzi nagrany trójwymiarowy obraz. System nie tylko wykrywa obiekty, ale potrafi je pogrupować do odpowiednich kategorii i dostosować do tego swoje zachowanie – wyjaśnia Paweł Latała z Subaru Import.

System nie zastąpi rozumu

Eyesight sprawdza się również bardzo dobrze, gdy auto zaczyna jeździć od krawędzi do krawędzi pasa. System otrzymuje sygnał, że kierowca zasnął za kierownicą, bądź zajmuje się czymś, co przeszkadza mu w jeździe, i informuje dźwiękowo prowadzącego pojazd o zwiększeniu ostrożności.

Urządzenie daje również możliwość włączenia automatycznego tempomatu, który dostosowuje prędkość do samochodu poprzedzającego go i zachowuje bezpieczną odległość.

System nieustannie bada otoczenie na drodze i zdecydowanie zmniejsza prawdopodobieństwo wypadku czy kolizji. Technologia współpracuje z silnikiem, napędem oraz hamulcami i w przypadku gdy kierowca nie hamuje wystarczająco mocno, wykonuje tę czynność za niego.

Warto pamiętać, że technologia nie działa jako automatyczny system prowadzenia samochodu i to kierowca ma decydujący wpływ na zachowanie pojazdu. – Kierujący ma zawsze wiedzieć co chce zrobić, a system ma jedynie pomóc w uniknięciu kolizji – podsumowuje Paweł Latała.