Nowe rondo koło kościoła Misjonarzy. Będzie nie „po miastowemu”, ale tak, jak chce marszałek

Na przełomie maja i czerwca powinna ruszyć przebudowa tymczasowego ronda przy Kościele Misjonarzy w Tarnowie. Czy wcześniej kierowców i pieszych czeka komunikacyjne piekło?

Komunikacyjny wyrzut sumienia

Okolice plant kolejowych, domu handlowego „Świt” czy terenów po byłym Owintarze to serce komunikacyjne, a jednocześnie komunikacyjny wyrzut sumienia w Tarnowie

To tu ogniskuje się największy ruch pojazdów, zmierzających w kierunku Krakowa, na południe do Tuchowa czy w kierunku wschodnim: do Skrzyszowa i Ryglic.

W godzinach szczytu pobliskie ulice Narutowicza czy Szkotnik przypominają zakorkowane arterie rodem z Tokio czy Szanghaju.

Paryża tam nie zbudowali 

Jeszcze w latach głębokiego PRL-u znany tarnowski architekt Otto Schier proponował budowę wielkiego ronda i podziemnych przejść w rejonie kościoła Misjonarzy, co miało na lata rozwiązać galimatias komunikacyjny i upiększyć centrum miasta. A ulicę Krakowską widział jako deptak.

Miało być to coś na wzór rozwiązań wykonanych w okolicach krakowskiego dworca

Jednak koncepcja Schiera, rodem z paryskich Pól Elizejskich, wyścieliła urzędnicze szuflady.

Później lepiej lub gorzej radzono sobie z tym newralgicznym punktem. Przez długie lata istniała tam sygnalizacja świetlna. Ale wraz ze wzrostem dobrobytu mieszkańców, którzy pieniądze lokowali w zakup aut, wydłużały się też korki.

A wraz z nimi rósł poziom złości i frustracji.

Dodatkowo co jakiś czas pojawiały się koncepcje zagospodarowania rejonów po dawnym „Owintarze”. Księżycowy krajobraz po budynkach dawnej przetwórni owoców na dżemy i tanie wino miał zostać zastąpiony sklepami lub nowoczesnym osiedlem mieszkaniowym.

Mały jubileusz „ronda tymczasowego”

Rządzący miastem w latach 2006-2014 prezydent Ryszard Ścigała stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem będzie kompleksowa przebudowa komunikacyjna całej okolicy.

Zanim jednak chciał wcielić w życie śmiałą koncepcję przebudowy węzła, postanowił ustawić tam „rondo tymczasowe”, które miało funkcjonować na czas wielkiego remontu ul. Krakowskiej. Działo się to w 2011 roku.

Korki w Tarnowie
Korki w Tarnowie
Łukasz Winczura, LoveKraków.pl

Owal o średnicy 46 metrów, obudowany plastikiem, stoi do dziś i ma się dobrze. Jego dni – w obecnym kształcie – są już jednak policzone.

A wszystko związane jest m.in. z faktem, iż w ubiegłym roku znalazła się firma, która wreszcie przedstawiła zadowalającą wszystkich koncepcję zabudowy dawnego „Owintaru”.

Już dziś w tym rejonie widzimy żurawie, przy pomocy których wybudowanych zostanie 600 mieszkań w sześciu blokach. Oczywiście, powstaną tam też sklepy, świadczone będą usługi, a dzieci będą bawiły się na placach zabaw.

Spółka która inwestuje pieniądze obiecuje, że osiedle pod nazwą „Browary Tarnowskie” będzie nowoczesne i funkcjonalne.

Pozostaje do rozwiązania sprawa drogowa. I wspomnianego skrzyżowania: Narutowicza – Krakowska – Szkotnik.

No to rondo i przejście podziemne

Za poprzedniej kadencji samorządu postanowiono przeciąć komunikacyjny węzeł gordyjski. Kosztem 525 tys. zł przygotowano koncepcję zagospodarowania tego miejsca.

Projektant wyobraził tam sobie duże rondo turbinowe z dwoma pasami ruchu, buspasami oraz przejście podziemne pod ul. Sikorskiego – między parkingiem „Świtu” a kościołem.

W lutym 2024 roku odebrano projekt. Wszystko wydawało się zmierzać ku pomyślnemu końcowi. Oczywiście pojawiły się protesty, które opóźniły uprawomocnienie się decyzji.

Ale wszystkie spory i kłótnie przeciął urząd marszałkowski, gdy postanowił wesprzeć tę inwestycję kwotą 25 mln zł. Uroczyste przekazanie promesy odbyło się w wakacje 2024 roku. Miasto zadeklarowało się, że ze swojej kasy da 5 mln.

A może jednak światła?

Ruch wokół „Owintaru” wywołał ponowną dyskusję o kształt tamtejszych rozwiązań komunikacyjnych. Wszak nowe osiedle, to nowi mieszkańcy i wzmożony ruch pieszych.

Magistrat postanowił się w tej sprawie poradzić ekspertów z Naczelnej Organizacji Technicznej oraz Izby Przemysłowo-Handlowej.

Szefowa tarnowskiego NOT-u Elżbieta Łabędź uznała, że lepszym rozwiązaniem byłby powrót do sygnalizacji świetlnej w tym rejonie. Swoje uwagi przedstawiła w obszernym liście wysłanym do władz miasta w styczniu bieżącego roku.

Nasze obawy budzi nie tylko fakt bezkrytycznego usankcjonowania tymczasowego ronda w miejscu działającego niegdyś skrzyżowania z sygnalizacją świetlną, ale w dużej mierze osoba projektanta: tego samego, który odpowiada za paraliż inwestycji przy ulicy Lwowskiej.
Elżbieta Łabędź

Bo, dodajmy, że autor komunikacyjnego arcydzieła w międzyczasie rozpłynął się w niebyt. I do dziś jest poszukiwany.

W opinii ekspertów tarnowskiego NOT-u projekt jest zupełnie oderwany od rzeczywistości, w której żyje obecnie Tarnów. Nie jest rozwiązaniem pomyślanym na lata

– Realizacja inwestycji w oparciu o nieaktualne dane grozi albo „przeskalowaniem” węzła (co doprowadzi do niepotrzebnego zabetonowania cennej przestrzeni), albo jego niewydolnością już w momencie oddania do użytku – pisała Elżbieta Łabędź.

Ale na nic apele, na nic pomiary natężenia ruchu w tym rejonie, które przeprowadzał magistrat.

– Otrzymaliśmy informację, że będziemy musieli przeprowadzić tę inwestycję w ramach pierwszego projektu, a więc ronda turbinowego. Te analizy techniczne nie trafiły bezpośrednio do oceniających ten projekt – rozkłada ręce Maciej Włodek, zastępca prezydenta miasta, odpowiedzialny za inwestycję.

Marszałek kazał, miasto musi

Urząd Marszałkowski uznał, że nie pora już na gmeranie w pierwotnej koncepcji. A jeśli miasto wie lepiej, niech liczy się z tym, że 25 mln przejdzie mu koło nosa.

Kiosk z pieczywem, Tarnów
Kiosk z pieczywem, Tarnów
Łukasz Winczura, LoveKraków.pl

A najlepiej będzie, jak wdroży w końcu procedury przetargowe, bo cierpliwość Unii Europejskiej także nie jest z gumy.

Ostatecznie władze Tarnowa wróciły do pierwotnej koncepcji.

Szykuje się niezły wyścig z czasem. Bo inwestycja musi zostać zakończona do listopada 2027 roku. A do końca przyszłego roku trzeba się też rozliczyć z Brukselą.

Mamy szesnaście miesięcy, więc jakiś zapas czasowy jest. Wszystko pokaże postępowanie przetargowe. Można liczyć się z tym, że będą odwołania, ponieważ jest to duży temat, do którego realizacji może ustawić się kolejka chętnych. Wszystko pokażą najbliższe miesiące.
Grzegorz Wałęga, dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie

Władze Tarnowa chcą jeszcze w marcu podpisać aneks do umowy o przedłużenie dofinansowania z Urzędem Marszałkowskim, by w kwietniu ogłosić przetarg na realizację inwestycji. Prace mogłyby się rozpocząć najwcześniej w maju.

Szykować się na drogowy armagedon?

Wypada się cieszyć, że sprawa przebudowy ronda przy Krakowskiej ruszyła wreszcie z kopyta. Zanim jednak pojedziemy turbinowym rondem z dwoma pasami ruchu i buspasem.

Zanim po zmroku drogę w okolicach kościoła Księży Misjonarzy rozświetlą nowe lampy. 

Nim powstaną nowe chodniki dla pieszych i ścieżki dla rowerzystów, a także nowoczesne przejście podziemne w okolicach Centrum Handlowego „Świt”, a na dokładkę przebudują nam dwa przystanki koło „Świtu”, że o nowej instalacji wodociągowej i sanitarnej nie wspomnimy, warto zapytać się zawczasu:

Czy czeka nas droga przez mękę?

– Oczywiście, że w czasie prowadzenia remontu kierowcy muszą liczyć się z dużymi utrudnieniami w ruchu. Ale rondo na czas prowadzenia prac nie zostanie całkowicie zamknięte, ruch ma się odbywać w każdą z możliwych stron, dopuszczalne będą też wahadła – uspokaja Maciej Włodek.

Ale już dziś jest pewne, że smakosze chleba z piekarni od Kazibuta czy Tyrki będą musieli poszukać sobie nowego miejsca na zakupy. Bowiem z ziemią zostaną zrównane dwa stojące nieopodal ronda kioski z pieczywem i wyrobami cukierniczymi.