Nowy kontrakt Głowackiego? "Nie chcę być figurantem"
Jeszcze niedawno Arkadiusz Głowacki zapewniał dziennikarzy, że po sezonie 2013/14 uda się na zasłużoną emeryturę. W ostatnim czasie wydaje się jednak zmieniać zdanie, a wiele wskazuje na to, że ogromny wpływ na jego decyzję będzie miała sprawność… sztabu medycznego Wisły.
Doskonały, bezbłędny, filar defensywy, podpora zespołu, skała, profesor, generał. Od początku sezonu dziennikarze prześcigają się w wymyślaniu mniej lub bardziej finezyjnych określeń komplementujących postawę Arkadiusza Głowackiego. W opinii wielu ekspertów jest w tej chwili najlepszym środkowym obrońcą w Ekstraklasie, a Waldemar Fornalik chciał powołać go na niedawne mecze reprezentacji z Ukrainą i Anglią.
– Kadra to dla mnie zamknięty temat. Niech grają młodsi – konsekwentnie powtarza jednak „Głowa” i, jak wiadomo nieoficjalnie, byłemu już selekcjonerowi w rozmowie telefonicznej powiedział grzeczne choć stanowcze „nie”.
Niemal bezbłędną grę defensora na każdym kroku podkreślają także koledzy z zespołu. – Arek jest w takiej formie, że można to zostawić bez komentarza. Każdy widzi, że ciągle gra na najwyższą notę. Jest nieoceniony – po meczu z Legią zachwycał się Michał Miśkiewicz. W nieoficjalnych rozmowach wiślacy przyznają, że próbują przekonać Głowackiego do wycofania się z deklaracji o przejściu na emeryturę.
I chyba robią to z niezłym skutkiem, bo wczoraj środkowy obrońca wyraźnie złagodził stanowisko. – Powiedziałem, że z końcem tego sezonu kończy się mój kontrakt. To szmat czasu i należy podejść do tego tematu ze spokojem – mówił po wyjściu z szatni. – Jeśli będę czuł, że nie zaszkodzę drużynie i nie będę jakimś figurantem, który jest w Wiśle, bo fajnie w niej być, to na pewno chciałbym przedłużyć umowę. Jeśli będę potrzebny, to z przyjemnością pogram jeszcze rok.
Takie słowa bez wątpienia ucieszą Jacka Bednarza. Prezes Wisły już pod koniec września zdradził, że w klubie przygotowują dla kapitana drużyny nowy kontrakt. Z jednym zastrzeżeniem. – Mam do Arka zbyt dużo szacunku, by podejmować decyzję za niego – mówił w rozmowie z Gazetą Krakowską. – Na pewno zaczniemy od tego, że zapytamy Arka o plany, ale jednocześnie zaproponujemy mu, by podpisał nową umowę.
Mogłoby się zatem wydawać, że kwestia jest przesądzona. Sam zawodnik zwraca jednak uwagę na jeszcze jeden aspekt. – Te urazy. Gdy ich nie ma, to gra mi się znakomicie. Jednak gdy te kłody się pojawiają, trzeba umieć radzić sobie z nimi – narzekał po meczu z Zagłębiem, które przedwcześnie zakończył z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego uda. Głowacki z trybun obejrzy na pewno wtorkowe spotkanie z Widzewem, ale dopiero po szczegółowych badaniach okaże się, na jak długo uraz wyłączy go z treningów.
To właśnie w rękach sztabu medycznego Białej Gwiazdy leżą więc losy nie tylko nowego kontraktu, ale i terminu zakończenia kariery przez 34-latka. Bo jak sam zapewnia: – Jeśli nie będę mógł grać w Wiśle, to jakoś nie wyobrażam sobie siebie w innym klubie.