O śmierci inaczej. "Wszystko o mojej matce" w Łaźni Nowej
W Teatrze Łaźnia Nowa już niebawem premiera spektaklu „Wszystko o mojej matce”. To bardzo osobisty projekt Michała Borczucha i Krzysztofa Zarzeckiego, inspirowany postaciami ich matek, które zmarły na raka. Chociaż tytuł nawiązuje do dzieła Almodovara, nie jest jednak jego teatralną adaptacją.
Chociaż tytuł spektaklu „Wszystko o mojej matce” nawiązuje do dzieła Almodovara, próżno w nim szukać wątków ze wspomnianego filmu. Tak naprawdę sztuka inspirowana jest postaciami matek Michała Borczucha i Krzysztofa Zarzeckiego, twórców spektaklu.
- Punktem wyjścia dla spektaklu był Almodovar. Jest kontrapunktem do innych opowieści – przyznaje Michał Borczuch. -Współpraca moja i Krzysztofa Zarzeckiego dotyczy postaci naszych matek, które umarły na raka. Właśnie to prywatne doświadczenie jest punktem wyjścia. Pamięć daje nam możliwość pewnych fantazji, pewnych metafor. To osobliwy temat, nieujęty w spektakularną biografię. W pamięci pozostało nam niewiele faktów, ale za to zostały wspomnienia.
Bardzo smutny spektakl?
Matki Borczucha i Zarzeckiego zmarły w 1986 i 1998 roku. Dlatego też nie można powiedzieć, że jest to spektakl opowiadający jedynie o samych matkach, ale również o dorosłych synach, półsierotach.
- Założenie jest takie, że będzie to naprawdę smutne przedstawienie. Nie jest to po prostu śmierć matki, ale śmierć matki, która zmarła na raka. Przestrzeń spektaklu ma różne emocjonalne barwy. Opowieść ta narodziła się z abstrakcyjnych opowieści. Dlatego też jest to spektakl o synach, artystach teatralnych – ocenia Tomasz Śpiewak, odpowiedzialny za dramaturgię.
Chociaż można powiedzieć, że to spektakl oparty na wspomnieniach, tak naprawdę jego autorom trudno było przywołać dokładne zdarzenia. Chodzi przede wszystkim o „strzępy pamięci”, które pozostały Borczuchowi i Zarzeckiemu.
- Mnie interesuje przede wszystkim to, że opowiadamy o tym, czego doświadczyliśmy – stwierdza Krzysztof Zarzecki. – Chodzi oczywiście o śmierć naszych matek. Zastanawiamy się, jak silne było to doświadczenie. Niewiele potrafimy opowiadać o śmierci takich osób.
Dlatego też dla Zarzeckiego istotne jest zmierzenie się z tematami nam bliższymi. - Jeżeli tak mało potrafimy opowiadać o sobie, to skąd wiemy, co opowiadać o uchodźcach czy biedzie? Mamy 2016 rok i żyjemy w bardzo komfortowych warunkach. Co możemy właściwie powiedzieć o tematach tak odległych? – zastanawia się.
Michał Borczuch dodaje: - Doświadczamy tego tematu drogą medialną. Być może to temat, który powinniśmy realizować jako teatralni twórcy. Ale nim to nastąpi, chcemy przyjrzeć się sobie. Mamy silną potrzebę tego, aby zatrzymać się, przyjrzeć się sobie, zanim zaczniemy opowiadać o innych kwestiach.
Premiera spektaklu „Wszystko o mojej matce” już 22 kwietnia.