O włos od sensacji w meczu Juvenii
Pierwszy i ostatni w tym roku
Był to ostatni mecz krakowskiej drużyny w tym roku. Na swój obiekt wróciła po 18 miesiącach.
– Mamy nadzieję, że nowe obiekty będą służyć dalszemu rozwojowi Juvenii. Zwłaszcza, że gra tu nie tylko ekstraligowa drużyna seniorów, ale również niemal 140 zawodniczek i zawodników w grupach dziecięcych i młodzieżowych. Rugby to doskonały sport na te czasy, który uczy szacunku, dyscypliny i współpracy, dlatego liczymy, że ten remont pozwoli klubowi jeszcze lepiej realizować swoją misję – mówił przed spotkaniem wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk.
Wyrównana pierwsza połowa
Sęk wykonał również pierwszy symboliczny kop. Nie minęło pięć minut, a gospodarze dali pierwsze powody do radości szczelnie wypełniającym trybuny kibicom. Młynarz Michael Masindi popędził niczym skrzydłowy za piłką kopniętą przez Austina van Heerdena i otworzył wynik spektakularnym przyłożeniem. Riaan van Zyl podwyższył, a gdy Ogniwo odpowiedziało „piątką” Mateusza Plichty, wykorzystał również rzut karny, ponownie dał swojemu zespołowi prowadzenie - 10:7. To jednak do gości należało ostatnie słowo w niezwykle zaciętej, pierwszej połowie. Jakub Burek przyłożył po maulu autowym i do szatni zespoły schodziły przy stanie 10:14.
W przewadze
Wspomniany maul autowy okazał się kluczowy dla drużyny gości, którzy w drugiej połowie jeszcze kilkukrotnie zdobywali z jego pomocą przyłożenie. Gdy na tablicy wyników pojawiło się prowadzenie Energi Ogniwa 26:10, wydawało się, że niewiele może się już zmienić, ale właśnie wtedy krakowianie ruszyli do ataku.
Niezwykle efektowne przyłożenia, bo finezyjnie rozegranych akcjach zdobyli Mateusz Polakiewicz i Michał Jurczyński. Co więcej, młynarz sopockiej drużyny Jakub Burek zobaczył czerwoną kartkę za atak na zawodnika w powietrzu i Smoki do końca grały w przewadze.
Wygrało doświadczenie
Doświadczenie lidera tabeli wzięło jednak ostatecznie górę. Juvenia szalała i jeszcze dwukrotnie w polu punktowym meldował się Riaan van Zyl, ale goście nie pozostawali im dłużni. Konsekwentnie wykorzystywali błędy rywali, kopali w aut i odskakiwali po przyłożeniach zdobytych przez maule autowe.
W końcówce wydawało się, że Juvenia może jeszcze wygrać, bo atakowała z pasją i furią, ale gdy gra toczyła się już do tzw. „martwej piłki”, wypadła ona gospodarzom podczas akcji ofensywnej i sędzia zakończył zawody przy stanie 34:38. To oznaczało, że Ogniwo wygrywa za cztery punkty, a w Krakowie zostaje jeden punkt za przegraną różnicą mniejszą niż siedem „oczek”.
Robią postępy
Kanadyjczyk zdaje sobie sprawę, że kilka elementów wymaga poprawy, ale ma nadzieję, że ten mecz da drużynie świadomość na jakim poziomie może grać i co może osiągać. –Pracujemy razem już ponad rok i robimy stałe postępy. Liczę, że wiosną pokażemy jeszcze lepsze rugby – podkreśla Hearn.
Przerwa zimowa
Spotkanie z Energą Ogniwem Sopot było ostatnim mecze Juvenii tej jesieni. Wyjazdowe starcie z Life Style Catering Arką Gdynia zostało przeniesione z 15 listopada na weekend 14/15 marca ze względu na mistrzostwa Europy U20, w których występuje dwóch rugbistów z pierwszej drużyny krakowian.
Juvenia Kraków – Energa Ogniwo Sopot 34:38 (10:14)
Punkty: van Zyl 19, Masindi 5, Jurczyński 5, Polakiewicz 5 – Plichta 12, Maarman 5, Burek 5, Zeszutek 5, Lis 5, Kirsanow 4, Piotrowicz 2.