Obawy i niewiadome. Czy sieć wytrzyma?

Ryczałt, który otrzymają szpitale będące w sieci, ma być określony na poziomie finansowania z 2015 roku wraz z nadwykonaniami. NFZ twierdzi, że powinno wystarczyć, jednak nie wszyscy optymistycznie patrzą na to, co będzie się działo w 2018 roku. Wątpliwości mają również krakowscy radni z klubu Prawa i Sprawiedliwości. – Na razie jest za wcześnie, aby mówić o pewnikach – twierdzi Michał Marszałek, dyrektor biura ds. ochrony zdrowia.

Małopolski oddział NFZ-u ogłosił wstępną listę sieci szpitali. Wstępną, bo teraz nadszedł czas na odwołania oraz negocjacje. Jednak do 30 września wszystko musi być jasne, a umowy podpisane. Krakowskie szpitale, oprócz tych jednoprofilowych (okulistyczny, położniczy oraz centrum rehabilitacji), znalazły się na liście. Żaden z nich nie jest na I poziomie, a na drugim znalazło się ich pięć, w tym dwa miejskie. Na trzecim poziomie, oprócz szpitala Bonifratrów, umieszczono szpital im. Jana Pawła II, choć co do tego ma spore wątpliwości dyrektor Anna Prokop-Staszecka.

Ogólnopolskimi placówkami został Szpital Uniwersytecki, 5. Szpital Wojskowy, placówka MSWiA oraz Centrum Onkologii.

Pieniądze jak w 2015

Założenia są takie, że sieciowe szpitale otrzymają 93% wszystkich środków, reszta zostanie rozdysponowana w trybie konkursowym. W tym roku na funkcjonowanie placówek medycznych NFZ wydał 2,7 mld złotych. – W uproszczeniu w 2018 roku na szpitale sieciowe będzie 2,5 mld złotych – mówi Michał Marszałek.

Na konkursy zostanie więc około 200 mln złotych, ale nie oznacza to, że cała kwota trafi do pozasieciowych szpitali, ponieważ te, które są w sieci, będą mogły jeszcze zgłosić się po środki na świadczenia, które nie zostały ujęte w finansowaniu.

Coroczna kontrola, nadwykonanie nie istnieje

Przy ustalaniu ryczałtu brane będzie pod uwagę finansowanie z 2015 roku plus niezapłacone wówczas nadwykonania NFZ będzie również kontrolował co roku to, w jaki sposób wykorzystywane są środki. Pod uwagę zostanie wzięta cena, rodzaj oraz jakość świadczeń. – NFZ będzie mógł nawet usunąć szpital z sieci, jeśli będzie miał podstawę – stwierdza Marszałek.

Z tym modelem finansowania może mieć problem szpital im. S. Żeromskiego. – Dwa lata temu miał siedem łóżek na anestezjologii, a teraz jest ich 12. Szpital będzie musiał negocjować. Nie wiemy, czy ten sposób jest optymalny dla wszystkich placówek – zastanawia się dyrektor biura ds. ochrony zdrowia. – Nie istnieje również coś takiego jak nadwykonania. Ryczałt ma wystarczyć – dodaje urzędnik.

Korzyści i ryzyka

- Ogólnie pacjent ma mieć lepiej – stwierdził przed kilkoma dniami minister Konstanty Radziwiłł. Ma się poprawić każdy etap pobytu człowieka w szpitalu. To jednak teoria i założenia, bo tak naprawdę nikt nie wie, jak to będzie funkcjonować. – Z pełną oceną należy się wstrzymać przynajmniej rok – stwierdza Michał Marszałek.

Wątpliwości mają m.in. radni PiS. Ryszard Kapuściński zastanawia się, kto i na jakiej podstawie będzie kwalifikował pacjentów i wysyłał ich na SOR bądź do przychodni. – Jak można na oko stwierdzić, kto jest bardziej chory? – pyta. Wtóruje mu Anna Prokop-Staszecka, która uważa, że będzie to niezwykle trudne. – Lekarze rodzinni ostatnio nawet zdjęć nie robili. Nie wiem, kto będzie brał za to odpowiedzialność – uważa.

Józef Jałocha (klub PiS) uważa, że informacje dotyczące sieci szpitali muszą być obszerniejsze, dlatego po wakacjach radni z komisji zdrowia raz jeszcze spotkają się, aby omówić wchodzące w życie prawo.