Obława w Starej Wsi. Były policjant: Poszukiwany to kłusownik. Może stosować fortele, wnyki i zasadzki [ROZMOWA]

Od piątku policja prowadzi poszukiwania 57-letniego mężczyzny podejrzewanego o dokonanie podwójnego zabójstwa w Starej Wsi. Funkcjonariusze przeczesują m.in. okolice. Dariusz Nowak, były policjant i rzecznik Komendanta Głównego Policji ocenia, że poszukiwany mężczyzna to wyjątkowo trudny przeciwnik dla służb.

Dariusz Nowak, były policjant i rzecznik Komendanta Głównego Policji: – Takiej historii chyba nikt z nas nie pamięta. Tego typu tragedii ludzkich było całe mnóstwo. Jednak ta sytuacja jest wyjątkowa, ponieważ wszyscy wiemy, że poszukiwany mężczyzna jest kłusownikiem, ma określony sposób myślenia, jest przebiegły, zawzięty, można powiedzieć, że jest przyzwyczajony do pewnego rodzaju niebezpieczeństwa. Zdaje sobie sprawę, że szuka go policja, wojsko, straż leśna i wiele innych osób. Myślę, że w miniony weekend on tak blisko podszedł pod dom, ponieważ on to „niebezpieczeństwo” ma w pewien sposób we krwi. Po drugie znajduje się na terenie, który dobrze zna od kilkudziesięciu lat, tam żyje, tam mieszka, zna las – i to pewnie lepiej niż niejeden miejscowy leśnik czy myśliwy, nie mówiąc już o turystach. Pamiętajmy, że w tych rejonach w minionych latach bardzo mocno działała partyzantka, więc jest się gdzie skutecznie ukryć.

Aleksandra Łabędź, LoveKraków.pl: 500 policjantów, wojsko, specjalistyczny sprzęt, psy … Co zawodzi?

Ja wiem, że już pojawiają się głosy krytyczne, że policja powinna działać szybciej itd. Tak się nie da zrobić, ponieważ też trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że ważne jest bezpieczeństwo również tych ludzi, którzy ścigają tego mężczyznę. Wiemy, że jest on uzbrojony w karabin z lunetą, może strzelić z odległości nawet kilometra, a nawet więcej. Z tego co wiemy najprawdopodobniej jest to chyba broń własnej roboty, lecz pomimo tego wygląda na to, że jest sprawna, ma przyrządy celownicze. Po drugie znów wracam do kwestii, że jest to kłusownik. Może on stosować fortele, wnyki, zasadzki i nie mam złudzeń, że potrafi to robić. To nie jest poszukiwanie zaginionego, przerażonego dziecka. To nie są poszukiwania bezbronnej osoby. Jestem pewien, że policja na pewno robi wszystko, co tylko może. Jest specjalistyczny sprzęt, jest wsparcie wojska. Miejmy nadzieję, że przełom szybko nadejdzie.

Czy jest coś, co może go zmusić do opuszczenia lasu?

Sprawdziłem prognozę pogody i z tego co widziałem, w najbliższych dniach, do połowy tygodnia, ma przyjść ochłodzenie. Temperatura szczególnie w nocy spadnie do 10 stopni. W górach noce będą jeszcze zimniejsze. Jeżeli ten mężczyzna ukrywa się w lesie, jest sfrustrowany, bo nie ma jedzenia, nie ma picia, a dodatkowo niebawem zrobi się zimno – i wtedy on coś będzie musiał ze sobą zrobić. To właśnie wtedy może pojawić się szansa na odnalezienie go. Musimy brać pod uwagę, że może on znajdować się w jakimś „schowku” pod ziemią.

Na ten moment mówi się, że do przeszukania jest ok. 200 hektarów. To jest olbrzymi teren. Niepokoi mnie to, że poszukiwany mężczyzna ma wciąż inne możliwości. Może być ukryty gdzieś na wspomnianych 200 hektarach, ale również dobrze może go tam już nie być. Ten teren znajduje się niedaleko granicy, więc nie możemy wykluczać, czy nie wymknął się obławie. Każda z tych wersji pozostaje w grze. Ktoś powie, że przecież pojawił się tak blisko domu. Jednak musimy sobie zdawać sprawę z tego, że to nie takie trudne by równie dobrze był to ktoś o podobnej posturze, może ktoś, kto mu pomaga, ktoś kto chciał zmylić trop. Tych możliwości jest naprawdę mnóstwo.

Ten człowiek jest podejrzewany o dokonanie makabrycznej zbrodni. Czy wydaje się panu, że znajdzie się ktoś, kto w jakikolwiek sposób, bez przymusu, będzie mu pomagał?

Ten mężczyzna ma 57 lat. On nie żył w próżni. Na dobrą sprawę ci ludzie, którzy mieszkają w Starej Wsi teraz budują sobie przed oczami jakiś pełny obraz tego człowieka, tzn. że bił, pił i robił wiele innych rzeczy. Wiele osób uważało go za normalnego sąsiada, z którym można chociażby porozmawiać. Jako 57-latek na pewno miał kolegów, przyjaciół. Przypomnijmy sobie też historię ciotki Jacka Jaworka. Była jego rodziną, pomogła mu. Co miała kobieta zrobić? Szczególnie w małych miejscowościach te relacje są naprawdę trudne i skomplikowane. Są bardzo silne więzi. My wszyscy się oburzamy, że zabił, że jest bestią. To wszystko prawda, ale życie jest życiem. Nie możemy wykluczyć, czy kiedyś poszukiwany komuś nie pomógł, czy ktoś nie ma wobec niego jakiegoś zobowiązania. Dlatego nie można wykluczyć również tego, czy ktoś mu nie pomaga w tym momencie. Tutaj pojawia się chociażby zadziwiająca historia z samochodem. Dzieje się to wszystko około 11 godziny. Samochód zostaje odnaleziony przed 14. Gdzie ten mężczyzna był przez 3 godziny? Czy krążył gdzieś w okolicy? Przyczaił się? Czy może ktoś inny zostawił ten samochód w tym miejscu? Uważam, że to, że ktoś mu pomaga nie jest wykluczone.

Czy na ten moment kluczowe jest, by złapać go żywego, czy po prostu by go unieszkodliwić?

Idea pracy policji polega na tym, że podejrzanego należy złapać, bo od tego, żeby go sądzić jest sąd. To jest idea pracy policji, dlatego tak działa, tak się szkoli i przede wszystkim taką ma broń, która nie ma zabić, a obezwładnić. Myślę, że ten człowiek może uważać, że jego życie się skończyło, czuje, że nie ma już wyjścia, lecz zanim zginie, to chce jeszcze pokazać, na co go stać. Myślę, że on po prostu będzie walczył do końca.

Na licznych zdjęciach i filmach ze Starej Wsi widzimy obraz, który w jakiś sposób dolewa w tym wszystkim oliwy do ognia. Ramię w ramię ze świetnie wyposażonymi jednostkami są też policjanci w hełmach, które mogą pamiętać PRL i zwyczajnych odblaskowych kamizelkach. Policja ma problem?

Problem z wyposażeniem jest, bo są problemy z pieniędzmi. Widziałem ten obraz, gdzie policjant wygląda jak z innej epoki i dysponuje sprzętem sprzed kilkudziesięciu lat. Takie jest wyposażenie na ten moment. Ale musimy też widzieć, że przy tego typu obławach są oczywiście policjanci z długą bronią, bo przecież prawie każdy ma pistolet maszynowy, są Skorpiony, jest AK. To sprzęt, który naprawdę wyciąga się rzadko.

Nie możemy w tej całe sytuacji zapominać o przerażonych mieszkańcach. Co powinni teraz robić, jak się zachować?

To jest stan oblężenia, strachu. Ten mężczyzna jest sfrustrowany. Również dobrze będzie starał się zdobyć jedzenie i picie. Może się gdzieś pojawić, może grozić, może strzelać. Myślę, że ta świadomość wśród ludzi jest, chociaż każdy stara się żyć normalnie. To psychologiczny objaw, że w niedzielę ludzie normalnie poszli do kościoła, nie zamknęli swoich domów: ponieważ jesteśmy gatunkiem stadnym. Gdy jesteśmy razem, to cały ten strach trochę się rozkłada. Trudno się dziwić mieszkańcom, że potrzebują być razem i rozmawiać. To jest traktowane jako swego rodzaju terapia. Jednak ta ostrożność musi być. Są wakacje, dzieci chcą wyjść na zewnątrz. W mieszkańcach musi być ta świadomość niebezpieczeństwa, nie można brać spraw w swoje ręce, ani próbować czegoś wbrew temu, o co apelują służby. Każdy powinien mieć załadowany telefon komórkowy, by w każdej chwili móc powiadomić policję.