Obrazy artystki rodem z Krakowa zachwyciły Tarnów. Przyjeżdżają ludzie z całej Małopolski
Unikatowa kolekcja malarstwa
Wielkim zainteresowaniem cieszy się wystawa obrazów Zofii Stryjeńskiej, artystki rodem z Krakowa. I wcale nie dlatego, że można ją oglądać za darmo.
– To naprawdę unikatowa, nie tylko w skali kraju, kolekcja malarstwa. Cieszymy się trzydziestoma trzema pracami artystki, które powstały głównie w latach 30. i 60. minionego wieku. Ze względu na swoją delikatność i wrażliwość na światło, na co dzień prace Stryjeńskiej skrywamy w muzealnych magazynach – mówi Kazimierz Kurczab, dyrektor Muzeum Ziemi Tarnowskiej, które przygotowało ekspozycję.
Popularnością przebiła grafiki Durera
Liczba zwiedzających ekspozycję „Zofia Stryjeńska. Między wiarą a obrzędem” liczona jest już w tysiące. Choć wernisaż miał miejsce raptem miesiąc temu, dokładnie 16 lutego.
Okazuje się, że wystawa cieszy się większym zainteresowaniem niż pokazywane przed kilkunastoma miesiącami grafiki renesansowego mistrza Albrechta Durera, które stanowią ozdobę największych światowych galerii, m.in. w Wiedniu, Londynie czy Monachium.
Część prac niemieckiego mistrza jest również w posiadaniu tarnowskiego muzeum.
Biografią artystki można obdzielić kilka życiorysów
Zofia Stryjeńska – obok Tamary Łempickiej – należy do najbardziej znanych polskich artystek dwudziestolecia międzywojennego.
Przyszła na świat w Krakowie, w 1891 roku. Od dzieciństwa zdradzała wielki talent do rysunku i malarstwa.
Podając się za mężczyznę – pod nazwiskiem Tadeusza Grzymały Lubańskiego – przez rok studiowała w Monachium na tamtejszej akademii sztuki. Po wykryciu mistyfikacji, wyjechała z Niemiec i wróciła do Krakowa. Później zamieszkała w Zakopanem.
Po wojnie opuściła Polskę. Osiedliła się w Genewie. Tam zmarła i została pochowana w 1976 roku.
Z jej najbardziej znanych prac należy wymienić kilim przygotowany dla japońskiego cesarza Hirochito, dekoracje na transatlantyku „Stefan Batory” czy wystój warszawskiej kawiarni Wedla.
Największą sławę przyniosły jej prace malarskie, które zostały nagrodzone m.in. podczas paryskiej Wystawy Światowej, gdzie artystka zdobyła aż pięć laurów. Tam doceniono jej projekt Pałacu Polskiego.
Nazywano ją „Księżniczką sztuki polskiej”. Uwieczniono ją na dwóch kolekcjonerskich monetach, wybitych w 2011 roku przez Narodowy Bank Polski.
Jak skarb trafił pod tarnowskie niebo
Obrazy Stryjeńskiej ofiarował tarnowskiemu muzeum pochodzący z Dębicy ks. Alojzy Nosal. To kapłan, który wiele lat spędził na emigracji. W czasie wojny działał we francuskim ruchu oporu, przeżył obóz koncentracyjny.
Był niezwykle zasłużonym duszpasterzem Polonii we Francji i Szwajcarii.
Jako profesor wykładał socjologię na uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych.
Przyjaźnił się z Zofią Stryjeńską, którą wspomagał finansowo, gdy ta mieszkała w Szwajcarii, właśnie kupując jej obrazy.
Płótna trafiły do Tarnowa w 1993 roku. Były w złym stanie. Za ich renowację zapłacił Bank Gospodarstwa Krajowego.
Ksiądz Alojzy Nosal zmarł w 1995 roku w Paryżu. Spoczywa na cmentarzu komunalnym w rodzinnej Dębicy.
Czasu na zwiedzanie wystarczy dla wszystkich
Wielkie zainteresowanie wystawą spowodowało, że muzeum zdecydowało się wydłużenie godzin otwarcia placówki. Na początku zmiany dotyczą marcowych niedziel.
Wówczas zaproszenie aktualne jest między godz. 9 a 17.
W kwietniu czas niedzielnego otwarcia rozpisany jest między godz. 10 a 14. W maju – między 10 a 15.
Niewykluczone, że w razie równie dużego zainteresowania ze strony zwiedzających godziny te ulegną wydłużeniu.
Wystawa prezentowana jest na parterze w siedzibie MZT mieszczącym się w kamienicy Rynek 3.