Obrona kominków nie do pogodzenia z ustawą Prawo ochrony środowiska?
WASZYM ZDANIEM. Szanowni Radni Sejmiku Wojewódzkiego! Czy czytaliście w ogóle ustawę Prawo ochrony środowiska? Na podstawie Art. 96 tej ustawy Sejmik województwa może, w drodze uchwały, określić dla terenu części województwa rodzaje lub jakość paliw dopuszczonych do stosowania, a także sposób realizacji i kontroli tego obowiązku. Nie można jednak zdefiniować rodzaju instalacji… Nie możecie nakazać czegoś, na co nie macie podstawy prawnej w ustawie. Skąd więc ta dyskusja o zezwoleniu na palenie w kominkach?
Możecie zezwolić na palenie drewnem, ale we wszystkim: w kominkach, w kotłach, jak i w starych piecach. Słowem wszędzie tam, gdzie teraz pali się węglem, będzie można palić drewnem. Możecie też zakażać palenia drewnem w ogóle, ale wtedy także w kominkach. Jeśli powołujecie się na inne kraje, to warto zauważyć, że tamte rozwiązania mają zupełnie inną podstawę prawną, która na takie rozwiązania tam pozwala. My tak nie możemy i jeśli jesteście takimi miłośnikami kominków, to lobbujcie w Sejmie o umożliwienie w tej ustawie zdefiniowania przez Sejmik rodzaju dopuszczalnej instalacji grzewczej.
Spójrzcie do publikacji „Opracowanie w zakresie wprowadzenia ograniczeń w stosowaniu paliw stałych na obszarze Krakowa”. Znajdziecie tam m.in. porównanie emisji pyłów PM10 [g/GJ] i Benzo(a)pirenu [g/GJ] dla różnego rodzaju paliw: drewno, jeśli chodzi o emisję zanieczyszczeń, nie odbiega zasadniczo od trującego przecież węgla. W opracowaniu przedstawiono średnie koszty uzyskania energii cieplnej przy zastosowaniu różnych urządzeń i paliw. Koszty ogrzewania drewnem opałowym w kotle nowego typu są niższe niż koszty ogrzewania gazem, czy prądem elektrycznym. Czy macie jeszcze wątpliwości, co wybiorą ludzie? Czy myśleliście, co się stanie jak państwo przestanie dopłacać elektrowniom za współspalanie drewna i ceny drewna na rynku spadną?
Obecnie udział drewna w pokryciu zapotrzebowania na ciepło w poszczególnych dzielnicach Krakowa jest niski, na poziomie maks. 4% (np. Dębniki, Swoszowice). Czy jeśli zakażemy węgla, a zezwolimy na palenie drewnem, to czy udział drewna w produkcji ciepła nie wzrośnie do kilkudziesięciu procent?
Przy takim „zakazie” każdy będzie mógł kupić sobie kocioł „oficjalnie do drewna”, ale nieoficjalnie będzie w nim mógł palić wszystko. Kto sprawdzi, czy w nocy nie stosuje się miału węglowego zamiast drewna? Straż Miejska, która działa głównie w ciągu dnia?
Pojawił się też pomysł, by na ogrzewanie drewnem pozwolić tylko wtedy, gdy stężenie pyłów nie przekracza normy. To rozwiązanie jest legalne z pkt. widzenia ustawy Prawo ochrony środowiska, ale czy skuteczne? Skąd babcia w wieku 85 lat ma wiedzieć, czy stężenie pyłów przekracza normę? Z aplikacji na smartfonie? Ogólnopolskie Radio Maryja takich danych nie podaje. Stężenia zanieczyszczeń zmieniają się dynamicznie: rano mogą być w normie, by popołudniu dwukrotnie przekroczyć normę. Czy w takim przypadku kocioł rozpalony rano mamy popołudniu zalewać wodą? A co w przypadku, gdy normy zanieczyszczeń będą przekroczone np. w stacji na Kurdwanowie, ale jednocześnie na stacji na ul. Bulwarowej nie będą? Czy w takim przypadku mieszkańcy Rybitw i Płaszowa będą mogli palić w piecach, skoro mieszkają pomiędzy obiema stacjami? A co, jeśli stacja pomiarowa nie podaje żadnych danych? Takie przerwy w pomiarach zdarzały się ostatniej zimy kilkakrotnie.
Pojawił się też pomysł, aby w projekcie uchwały zapisać, że palenie drewnem jest dopuszczalne w tych domach, w których stosowany jest inny, nie-węglowy sposób ogrzewania. Takie rozwiązanie nie tylko nie ma podstawy prawnej, ale jest przede wszystkim głupie. Większość osób, które znam, a które regularnie dogrzewają domy kotłami na węgiel lub kominkami, ma równolegle instalacje do ogrzewania gazem, z której korzystają jak najmniej – w imię oszczędności.
Jestem ojcem dwójki malutkich dzieci i najbardziej zależy mi na czystym powietrzu. Aby je za pięć lat uzyskać musimy stworzyć dobre i szczelne prawo, które łatwo egzekwować i którego nie da się obejść przez luki w przepisach. Bo my Polacy tak mamy, że jeśli da się użyć wytrych, że jeśli coś trudno wyegzekwować, to kombinujemy tak, by było nam jak najtaniej i najwygodniej. Koronny przykład to odsetek Polaków płacących abonament RTV. Czy lobby kominkowe w Sejmiku próbuje z zakazu palenia paliwami stałymi stworzyć prawnego gniota, który nie zmieni jakości powietrza w Krakowie? Można się za to spodziewać, że składy węgla zamienią się w składy drewna opałowego.
Większość radnych Sejmiku określa siebie jako konserwatystów. Jak to jest że np. w przypadku aborcji przedkładacie życie dziecka nad sytuację materialną kobiet, a w sprawie zakazu palenia paliwami stałymi życie setek mieszkańców Krakowa, którzy umierają przedwcześnie na skutek zanieczyszczenia powietrza, jest dla Was mniej ważne niż sytuacja materialna osób palących w piecach, czy co gorsza własne hobby kominkowe? Większość mieszkańców Krakowa nie pali w piecach i kominkach i oczekuje czystego powietrza! Czy tak trudno przewidzieć wynik wyborów do Sejmiku w okręgu m. Kraków, jeśli dalej będziecie fundować nam festiwal nieudolności i pomysłów niezgodnych z ustawą Prawo ochrony środowiska?