Od dwóch lat urzędnicy nie potrafią wymienić szyb na stadionie Wisły
W grudniu tego roku urzędnicy ZIKiT będą mogli świętować drugą rocznicę pękniętych szyb na stadionie Wisły. Dyrekcji miejskiej jednostki nie spieszy się, aby dokonać wymiany lub walczyć w sądzie z wykonawcą o swoje prawa.
Stadion Wisły już wielokrotnie wymagał poprawek i dodatkowych pieniędzy. Urzędnicy od prawie dwóch lat myślą, jak wymienić osiem pękniętych szyb. Ponad 16 metrów kwadratowych zniszczonych tafli szkła znajduje się pod wschodnią trybuną, od strony Parku im. Henryka Jordana.
Pierwsze pęknięcia: grudzień 2013
Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu stwierdził, że pierwsze pęknięcia szyb pracownicy miejskiej jednostki zauważyli w grudniu 2013 roku. Podobno szybko zwrócili się do wykonawcy stadionu, aby w ramach umowy gwarancyjnej wymienił szyby. Jednak firma powiedziała urzędnikom, że to wina wandali i nie zamierzają dokładać do interesu. Urzędnicy stali i stoją na stanowisku, że defekty powstały przez „pracę obiektu”. Pat trwa od prawie dwóch lat.
Jednak rzeczywistość wygląda trochę inaczej. W maju zeszłego roku zadaliśmy pytanie urzędnikom ZIKiT, co spowodowało, że szyby na stadionie są pęknięte. Wtedy otrzymaliśmy odpowiedź, że „trzeba ustalić przyczynę”. Padło też zapewnienie rzecznika ZIKiT: „Kazaliśmy to zrobić (wykonawcy stadionu – przy. red.) jak najszybciej – mówi w maju 2014 Michał Pyclik.
Powolny pośpiech
Jednak urzędnikom niespecjalnie spieszyło się, aby zająć się problemem pękających szyb. Dopiero rok po zauważeniu uszkodzeń doszli do wniosku, że zamówią ekspertyzę, czy szyby pękają samoczynnie, czy powodem może rzeczywiście są wandale. I tak równo rok po pierwszych uszkodzeniach, ZIKiT zlecił wykonanie opinii u biegłego specjalisty.
Za 9 tysięcy złotych pracownicy miejskiej jednostki, którzy nadzorowali budowę stadionu, otrzymali papier, z którego wynika jednoznacznie, że szyby nie były rozbite przez wandali. Sprawa wydawała się prosta: Polimex-Mostostal po 12 miesiącach przerzucania się odpowiedzialnością wymieni okna. Jednak tak się nie stało.
Sprawa nabiera mocy urzędowej
Dokumenty i sprawa przeleżały w urzędniczych szufladach. Piotr Hamarnik poinformował nas, że urzędnicy dalej „analizują” sprawę. Za miesiąc będziemy świętować drugą rocznicę analizowania. – Dyrektor Korusiewicz zapoznał się ze sprawą i zdecydował o podjęciu dalszych kroków w stosunku do gwaranta w celu wyegzekwowania należnej według nas naprawy – przekazał nam decyzję szefa ZIKiT.
Prawdopodobnie spór znajdzie swój finał w sądzie cywilnym. Dlaczego jednak przez dwa lata nikt nie potrafi wymienić szyb? Hamarnik tłumaczy, że w tym czasie doszło do zmiany na stanowisku dyrektora jednostki. Ze sprawą zapoznać się musiał nowy szef ZIKiT, by podjąć decyzję według swojego uznania.