Ograniczenie prędkości na Ruczaju. Hałas czy problem z nawierzchnią?

Na ulicy Bobrzyńskiego, którą do tej pory kierowcy mogli jeździć 70km/h, ustawiono ograniczenia prędkości do 50 km/h. Urzędnicy argumentują, że to efekt przeprowadzonych wcześniej pomiarów hałasu. W tle pozostaje jednak poważny problem wybrzuszania się oddanej dopiero cztery lata temu nawierzchni drogi.

Znaki stanęły na jezdni w stronę centrum miasta. Piotr Hamarnik z biura prasowego Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu tłumaczy, że taką decyzję podjęto po przeprowadzonych wcześniej pomiarach natężenia hałasu. – To jest wynik audytu hałasu. Po próbach okazało się, że dopuszczalne poziomy są przy większej prędkości przekroczone – mówi Hamarnik. Znaki zostały ustawione na stałe – nie tak jak miało to miejsce w październiku, kiedy ograniczenie prędkości testowano przez kilka dni.

Chodzi o coś innego?

ZIKiT stanowczo zaprzecza, jakoby wprowadzenie ograniczeń miało związek z problemami z nawierzchnią na ulicy Bobrzyńskiego. W kilku miejscach tworzą się tam wyraźne wybrzuszenia – m.in. na wysokości przystanku autobusowego Czerwone Maki i w rejonie skrzyżowania z ul. Chmieleniec. A droga ma dopiero kilka lat, bo powstała w latach 2010-2012, wraz z budową linii tramwajowej.

Przyczyna leży w rodzaju skał pod drogą, które pęcznieją i powodują uszkodzenie nawierzchni. Pierwsze problemy pojawiły się już podczas prac budowlanych i wtedy wykonawca położył na własny koszt fragment nowej nawierzchni. Sprawa jednak pozostaje aktualna.

Radny dzielnicy Dębniki Piotr Rusocki nie ma wątpliwości, że nowe ograniczenia prędkości są związane właśnie ze stanem drogi, a nie z hałasem. Jak mówi, cała ulica była zaprojektowana dla prędkości 70 km/h i właśnie dlatego stanęły tam ekrany akustyczne.  – Jeżeli parametry drogi pozwalają na ograniczenie prędkości do 70 km/h, mamy z myślą o takiej prędkości ustawione ekrany akustyczne, to dlaczego ograniczać prędkość? – pyta.

– Te dwie sprawy nie mają związku. Przy skrzyżowaniu z ul. Chmieleniec, tam gdzie jest problem z nawierzchnią, już wcześniej ustawiliśmy ograniczenia – odpiera Piotr Hamarnik. W sprawie wybrzuszeń ZIKiT powołał eksperta, który ma sprawdzić, po czyjej stronie leży wina za taki stan rzeczy.