Orkan zmiótł Juvenię. 63 punkty różnicy

Od wyjazdowej porażki 15:78 Smoki rozpoczęły drugą rundę Ekstraligi Rugby. Wicemistrzowie Polski z Sochaczewa byli poza zasięgiem Krakowian.

W grupie mistrzowskiej

Przed tygodniem zakończyła się pierwsza runda Ekstraligi Rugby, która wyłoniła czołowe sześć drużyn, walczących o medale mistrzostw Polski. Juvenia dzięki zwycięstwu 67:21 nad AZS AWF Warszawa awansowała do grupy mistrzowskiej z piątego miejsca. To oznaczało, że na początek czeka ją wyjazdowe starcie z wicemistrzami Polski – Orlenem Orkan Sochaczew. 

W ostatniej chwili ze względów zdrowotnych ze składu na to spotkanie wypadł łącznik ataku Austin van Heerden. Rywalizacja rozpoczęła się od mocnego ataku gospodarzy i choć Krakowianie twardo bronili się przed szybką stratą przyłożenia, po kilku minutach gry drogę na pole punktowe znalazł Petelo Pouhila. Smoki odpowiedziały błyskawicznie. Przeniosły grę głęboko na połowę Orkana, a po maulu autowym na defensywę rozbił Michael Masindi, zdobywając pięć „oczek”. 

Sochaczewianie skuteczni w ataku

Riaan van Zyl nie podwyższył, ale wydawało się, że mecz do końca będzie bardzo zacięty. Zwłaszcza, że goście dominowali w młynach i bardzo dobrze rozgrywali auty. Gospodarze mieli jednak inny plan i w kolejnych minutach kilka razy udowodnili swoją skuteczność w ataku. 

Kolejne przyłożenia, po składnych, efektownych akcjach zdobywali Astley Harrison, Bartłomiej Sadowski i Marcel Marczewski. Juvenia próbowała jeszcze szarpnąć w końcówce pierwszej połowy, ale to Sochaczewianie zdobyli kolejną „piątkę” i prowadzili już 35:5. 

Budynek klubowy Juvenii Kraków
Budynek klubowy Juvenii Kraków
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Juvenia dwa razy w osłabieniu

Po zmianie stron, już w pierwszej minucie, żółtą kartkę za spóźnioną szarżę otrzymał Riaan van Zyl. Nasz zespół nalazł się w jeszcze większych opałach, grając przez dziesięć minut w osłabieniu. Orlen Orkan nie byłby wicemistrzem, gdyby takich sytuacji nie potrafił wykorzystać. W okresie, gdy na boisku brakowało łącznika młyna Juvenii, zdobył kolejne dwa przyłożenia i wyszedł na prowadzenie 49:5. 

Wynik w zasadzie był już rozstrzygnięty, ale nadzieję na zmniejszenie strat dał Juvenii Arsenij Pastuchow, który popisał się indywidualną akcją, kończąc ją przyłożeniem. Orkan nie wystrzelał się jednak z wszystkich pocisków i ponownie grając w przewadze po żółtej kartce dla Arthura Klisia, zdobył jeszcze trzy przyłożenia. 

W Juvenii na koniec szarpnął Oleg Chornyj, po którego akcji przyłożenie zdobył Michał Jurczyński, ale ostatnie słowo – a nawet dwa - należały znów do Orlen Orkana Sochaczew, który ostatecznie zwyciężył 78:15, obnażając wszelkie słabości rywali. 

Juvenia ma teraz trzy tygodnie na wyleczenie urazów, otrząśnięcie się po porażce i powrót do możliwie najwyższej formy. Kolejne wyzwanie nie będzie łatwiejsze, bo 19 kwietnia pod Wawel przyjadą mistrzowie Polski – Awenta Pogoń Siedlce. 

Orlen Orkan Sochaczew – Juvenia Kraków 78:15 (35:5)

Punkty: Harrison 23, Meyer 10, Wróbel 15, Pouhila 5, Sadowski 5, Marczewski 5, Fursenko 5, Pętlak 5,  Hetmanowski 5 – Masindi 5, Pastuchow 5, Jurczyński 5.