Oskarżeni o próbę przejęcia kamienicy uniewinnieni przez sąd
Na początku 2018 roku rozpoczął się kolejny proces związany ze zmianami właścicielskimi kamienicy w centrum miasta. Prokuratura oskarżyła dozorcę Mirosława Cz., kuratora kamienicy Stanisława P. oraz jego żonę i córkę o próbę przejęcia nieruchomości i składanie fałszywych zeznań.
– W ocenie prokuratury zgromadzony w sprawie obszerny materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że oskarżeni celowo i fałszywie przedstawili przed sądami okoliczności dotyczące rzekomego sporządzenia testamentu ustnego przez zmarłą Krystynę M. W ten sposób chcieli bezprawnie przejąć kamienicę położoną przy ulicy Krowoderskiej 47 – informowała w październiku 2017 roku Ewa Bialik, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.
Biegli wycenili wartość kamienicy na około 2,8 mln zł, a reszty przedmiotów znajdujących się w mieszkaniach na 83 tys. złotych.
Wszystko przez ustny testament
Stanisław P. podczas składania wyjaśnień przypomniał, że sprawa spadku toczyła się siedem lat i prokuratura nie znalazła powodu, aby wystąpić z oskarżeniem. Dopiero na wniosek miasta w 2017 roku śledczy zajęli się sprawą i sformułowali akt oskarżenia.
Kamienica należała do Krystyny M. Według słów oskarżonych kobieta mocno związała się z całą rodziną Mirosława Cz., dozorcy budynku. Spędzali razem święta, co niedziele spotykali się na wspólnym obiedzie, chodzili na spacery w schyłkowym okresie życia właścicielki. Kobieta pamiętała też o urodzinach czy imieninach rodziny dozorcy, stwierdził Mirosław Cz., gdy składał wyjaśnienia.
Na początku czerwca 2007 roku właścicielka kamienicy źle się poczuła. Poprosiła żonę dozorcy, aby ta poszła po rodzinę P. (nie całą). W jej pokoju stawili się Stanisław P. z żoną i córką. Krystyna M. miała powiedzieć, że to chyba jej ostatnie dni i chce sporządzić testament. Zapytała, czy P. chcą być świadkami. Stanisław P. zanotował jej ostatnią wolę w kalendarzu i przeczytał. Z treścią tą zgodziła się umierająca. Kilka dni później kobieta odeszła z tego świata.
Z taką wersją zdarzeń od początku nie zgadzało się kilku lokatorów kamienicy.
Uniewinnieni
Prokuratura domagała się dla wszystkich oskarżonych roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i grzywny w wysokości 7,5 tys. zł od każdego z nich.
Sąd jednak nie podzielił zdania śledczych i uniewinnił wszystkich oskarżonych. Według sądu nie ma dowodów, które jednoznacznie wskazałyby na winę osób zasiadających na ławie oskarżonych. Prokuraturze nie udało się udowodnić, iż oskarżeni dopuścili się składania fałszywych zeznań przed sądem rejonowym.
Wyrok jest nieprawomocny.