Pacjentka zamordowanego lekarza: Można było porozmawiać z nim o wszystkim. Dla świata medycyny to ogromna strata
Do tragedii doszło 29 kwietnia rano w Szpitalu Uniwersyteckim. Atak nastąpił nagle i bez żadnego ostrzeżenia. Lekarz Tomasz Solecki, ortopeda, który od wielu lat pracował w szpitalu i był cenionym specjalistą, zginął w miejscu, które powinno być przestrzenią ratowania życia. Motywem działania napastnika była frustracja, związana z przebiegiem leczenia. Choć jego sprawa była zgłoszona do Rzecznika Praw Pacjenta, nie stwierdzono uchybień ze strony lekarza.
– Można było porozmawiać z nim o wszystkim. Z moją mamą dzielił pasję do ogrodu i na wizytach oprócz przypominania o lekach pytał, czy już sadziła jakieś sezonowe rośliny. Ja nigdy nie byłam u niego na prywatnej wizycie, a w gabinecie w szpitalu (pomimo tłumów w poczekalni) byłam lepiej traktowana niż na wcześniejszych wizytach prywatnych i myślę, że wiele jego pacjentów też ma takie poczucie. Seniorka, którą wysłałam do niego z problemami ze stopami, wróciła do mnie na rowerze i powiedziała: młody człowiek, a nie brzydził się moich starych nóg – wspomina nasza rozmówczyni. W maju syn Edyty Kruk miał być u Tomasza Soleckiego na wizycie. – Ciężko będzie zaufać nowemu lekarzowi, bo pan Tomasz podniósł poprzeczkę bardzo wysoko. Dla świata medycyny to ogromna strata, a dla rodziny, przyjaciół, wręcz niewyobrażalna. Mogę wyrazić tylko swoje z głębi serca płynące kondolencje i łączyć się w bólu.