Parki wokół Wielickiej połączone ścieżkami
Radni Rady Dzielnicy XII Bieżanów-Prokocim chcą, by powstał ciąg ścieżek rowerowych i pieszych łączący istniejące w dzielnicy parki. Tworzyłyby one „Zielony Pierścień XII” po obydwu stronach ulicy Wielickiej.
We wtorek radni dzielnicy jednogłośnie poparli projekt uchwały w tej sprawie. Wnioskują w niej do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu o przygotowanie koncepcji, a następnie projektu trasy. Miałaby ona łączyć istniejącą już infrastrukturę i przebiegać przez parki Jerzmanowskich, Aleksandry i ten przy ul. Konrada Wallenroda, tereny zielone na os. Rżąka i niewykorzystane obszary w rejonie ulic Słona Woda, Badurskiego i Facimiech.
Etapami, wraz z tworzeniem parków
Radni argumentują w uchwale, że ta koncepcja pozwoli na połączenie istniejącej, a rozproszonej infrastruktury w logiczny ciąg, pozwalający na jej pełniejsze wykorzystanie, rewitalizację i przyszły rozwój. Ma też przyczynić się do popularyzacji aktywności sportowej mieszkańców.
Przewodniczący dzielnicy Zbigniew Kożuch jest świadomy, że realizacja takiego zamierzenia wymaga czasu i dużych nakładów. Pierścień miałby więc powstawać etapami, m.in. wraz z planowanym poszerzeniem parku Aleksandry czy tworzeniem parku rzecznego Drwinka. – Oczywiście chcielibyśmy, żeby to zrealizować w jednym podejściu, ale jesteśmy świadomi ograniczeń finansowych – mówi.
ZIKiT będzie opiniował
Inicjatywa budowy takiej ścieżki nie była jak dotąd konsultowana z ZIKiT. To jest nowy pomysł, który dopiero będzie przez nas opiniowany. Musimy zobaczyć, którędy radni chcieliby poprowadzić ścieżki, czy są to tereny miejskie, jakie będą koszty inwestycji. Pomysł jest ciekawy, ale na tym etapie nie możemy go jeszcze ocenić – wyjaśnia rzecznik miejskiej jednostki Michał Pyclik.
Na razie rowerowym priorytetem miasta w tym rejonie jest ścieżka o bardziej komunikacyjnym, niż rekreacyjnym charakterze, powstająca wzdłuż ulicy Wielickiej. – Część jest już zrealizowana, w tym roku będziemy realizować kolejny odcinek. Chcemy w przeciągu dwóch-trzech lat dojść do granic miasta – mówi Pyclik.