Pasy nie biją mistrza. One go leją!

Niezwykłe spotkanie obejrzeli dziś kibice na stadionie przy ulicy Kałuży. Cracovia podejmowała mistrza Polski, Lecha Poznań i rozegrała w tym meczu prawdziwy koncert. Pasy już po trzech minutach prowadziły 2:0, a ostatecznie pokonały Kolejorza aż 5:2!

Wydarzenie: Cracovia to kolejna drużyna, która pokonała w tym sezonie mistrza Polski, Lecha. „Pokonała” to małe słowo – Pasy rozbiły Kolejorza w proch i pył nie pozostawiając poznaniakom najmniejszych złudzeń! Cracovia w ciągu pierwszych trzech minut ustawiła sobie przebieg tego spotkania i praktycznie do końca nie zmniejszyła tempa.

Bohater: Jacek Zieliński. Szkoleniowiec Cracovii po raz kolejny pokazał, że jest w naszym kraju jednym z najlepszych w swoim fachu. Po drobnym kryzysie i dwóch porażkach z rzędu trener Pasów wyprowadził je na prostą, a personalne zmiany w składzie okazały się strzałem w dziesiątkę.

Rozczarowanie: Lech Poznań. Tutaj ciągle nic się nie zmienia. W tym sezonie mistrza bije niemalże każdy, a Cracovia sprawiła dziś Kolejorzowi prawdziwy łomot. O ile przed tym spotkaniem posada Macieja Skorży wisiała już na włosku, o tyle po nim jego sytuacja jest jeszcze bardziej opłakana.

Warto zwrócić uwagę: - Trener Jacek Zieliński wystawił w drugim meczu z rzędu identyczny skład. Cracovia zagrała dziś w takim zestawieniu, jak w meczu z Ruchem – z Grzegorzem Sandomierskim, Pawłem Jaroszyńskim i Denissem Rakelsem.

- Jeszcze przed meczem doszło do kilku uroczystości. Marcin Budziński otrzymał pamiątkową koszulkę z okazji setnego meczu w ekstraklasie (tydzień temu, przeciwko Ruchowi), odegrany został hymn Lecha Poznań, a hymn Cracovii zabrzmiał wyjątkowo – na żywo wykonał go jego twórca, Maciej Maleńczuk.21

- Równie wyjątkowy był początek meczu. Nie minęła minuta gry, a Bartosz Kapustka z łatwością minął Tomasza Kędziorę i posłał piłkę do bramki. Około 120 sekund później było już 2:0, po tym jak podanie Erika Jendriska wykorzystał Deniss Rakels.

- Goście wyszli z początkowego szoku i spróbowali zaatakować rywali. Ani strzały Kaspra Hamalainena, ani też próby Tomasza Kędziory nie zaskakiwały jednak defensywy Pasów.

- Skuteczniejsi byli za to zawodnicy Cracovii. W końcówce pierwszej połowy Deniss Rakels został w polu karnym sfaulowany przez bramkarza Lecha, a jedenastkę na bramkę potężnym strzałem zamienił Mateusz Cetnarski.

- Trener Skorża nie czekał ze zmianami długo i już w przerwie posłał do boju Darko Jevticia i Kebbę Ceesay’a. Lech po przerwie zaczął grać lepiej, a dziesięć minut po wznowieniu gry Kasper Hamalainen efektowną główką dał nadzieję kibicom z Poznania.

- Piłkarze Lecha nie poszli jednak za ciosem i po sześciu minutach było już 4:1. Mateusz Cetnarski kapitalnie wyłożył piłkę Erikowi Jendriskowi, który bez większych problemów pokonał Macieja Gostomskiego.

- Kolejne bramki padły około kwadrans przed końcem meczu. Najpierw, dosłownie chwilę po wejściu na boisko, na listę strzelców wpisał się Jakub Wójcicki, a po upływie kilkudziesięciu sekund trafił Hamalainen.

- Niedzielne spotkanie to idealne zobrazowanie utartego sformułowania, używanego często przy okazji meczów przyjaźni – „na boisku przyjaźni nie będzie!”.

Cracovia – Lech Poznań 5:2 (3:0)

Bramki:
Kapustka (1.), Rakels (3.),Cetnarski (30., karny), Jendrisek (62.), Wójcicki (74.) – Hamalainen (56, 72.)

Cracovia: Sandomierski – Deleu, Sretenović, Polczak, Jaroszyński (86. Wołąkiewicz) – Rakels, Dąbrowski, Covilo, Cetnarski (63. Budziński), Kapustka (72. Wójcicki) – Jendrišek. 

Lech: Gostomski – Kędziora (46. Ceesay), Arajuuri, Kamiński, Kadar – Trałka, Linetty – Pawłowski, Gajos (73. Formella), Hamalainen – Robak (46. Jevtić).

Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz)