Patodeweloperka i kibole Cracovii. Śledczy oskarżają też byłą pracownicę sądu
Śledczy z małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej prowadzą postępowanie w sprawie działalności kiboli Cracovii. Jak ustalili, pieniądze z handlu narkotykami pseudokibice inwestowali w nieruchomości. Jednym z przykładów jest budynek, który powstał w rejonie ulicy Siarczanej. Zdaniem prokuratury niezgodnie z wydanym przez urząd miasta pozwoleniem. Okazuje się bowiem, że zamiast czterech mieszkań powstało dwanaście lokali. Zostały sprzedane, a właściciele do dziś muszą walczyć o legalizację samowolki. Czują się poszkodowani i twierdzą, że to nie oni odpowiadają za obecny stan rzeczy, tylko inwestor. Sprawę szeroko opisywaliśmy TUTAJ.
Wojciech K. sprzedał dziesięć z dwunastu mieszkań za ponad 2,2 mln złotych. Część pieniędzy przeznaczył na spłatę swoich wierzycieli, a reszta została przeznaczona na inne inwestycje, które realizowała spółka deweloperska Adriana Z. Śledczy twierdzą, że do sprzedaży lokali doszło za pośrednictwem innych osób związanych z gangiem braci Z.
Nabywcy lokali przy Siarczanej znaleźli się w trudnej sytuacji. Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, w 2019 roku budynek skontrolował nadzór budowlany, który następnie nakazał jego współwłaścicielom doprowadzić nieruchomość do stanu zgodnego z projektem. Chodziło m.in. o połączenie lokali oraz zamurowanie niektórych drzwi wejściowych.
Śledczy twierdzą, że w sprawę zamieszana jest też była pracownica sądu rejonowego Sylwia P., która miała pomagać członkom grupy w załatwieniu formalności, związanych z księgami wieczystymi mieszkań przy Siarczanej.
Nie przyznaje się ona do winy.
Zaniki pamięci
Aktem oskarżenia jest objęty również notariusz Andrzej C., który zdaniem śledczych także współpracował z grupą przestępczą krakowskich kiboli. Jego sprawa nie dotyczy już jednak budynku przy ulicy Siarczanej.
Jak ustalił prokurator Tomasz Dudek, C. uczestniczył w oszustwie na szkodę starszej pani, która w tym czasie znajdowała się w przytulisku i miała zaniki pamięci. Kobieta była współwłaścicielką działki w Biskupicach. Przed notariuszem zobowiązała się do sprzedaży swoich udziałów prywatnej osobie. W sprzedaży pośredniczyła kobieta, która działała w kibolskim gangu. Starsza pani co prawda podpisała dokumenty przed notariuszem, ale nie miała świadomości „co do podejmowanych czynności”. Andrzej C. usłyszał zarzut oszustwa i przekroczenia uprawnień. Nie przyznał się oraz odmówił składania wyjaśnień.