„Patrząc na kamienicę, dostrzegam wspaniałą przeszłość”
Zapomniana, wielka historia
Ostatnio przypomnieliśmy na naszych łamach nieco zapomnianą już historię dawnego Domu Literatów, który mieścił się kiedyś w kamienicy przy ulicy Krupniczej 22.
Apelowaliśmy do radnych miejskich oraz urzędników, żeby upamiętnili to miejsce w taki sposób, aby osoby mijające niszczejący budynek wiedziały, że mieszkali w nim wybitni pisarze oraz poeci.
Eliza Dydyńska-Czesak z Krakowa dla Mieszkańców zaproponowała wmurowanie tablicy w chodnik. Zapowiedziała, że zwróci się w tej sprawie do Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Napisał do nas również prof. Waldemar Hładki, prezes Unii Polskich Pisarzy Lekarzy, który przekazał, że parę lat temu w środku budynku umieszczono dwie tablice pamiątkowe: z jego inicjatywy. Znajdują się w restauracji Mazaya.
Posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek stwierdziła, że jej marzeniem jest, aby kamienicę kupił Instytut Książki i przeznaczył na programy rezydencyjne dla piszących czy tłumaczących.
Podczas zwiedzania kamienicy spotkaliśmy Donatę Bielas, studentkę filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Razem z dwójką przyjaciół od ponad roku wynajmuje lokal przy Krupniczej 22, w którym mieszkał niegdyś Jerzy Bober, prozaik, krytyk teatralny oraz publicysta. Poniżej publikujemy opowieść Donaty o tym, jak żyje się w tak kultowym miejscu.
Już powyższy wstęp do niej pokazuje, że historia Domu Literatów może nie jest aż tak zapomniana, jak początkowo nam się wydawało, co bardzo cieszy.
Kojący chłód murów
Donata Bielas: Gdy po raz pierwszy przekroczyłam próg kamienicy, uderzył we mnie chłód murów, który był niezwykle kojący w lipcowe południe. Idąc dalej korytarzem, czułam to, na co tak bardzo żaliła się sama Wisława Szymborska – wilgoć i specyficzny zapach, do którego obecnie nie przykuwam uwagi.
To miejsce wciąż tętni historią. Mogłabym nazwać je słynnym „miejsce z duszą”, lecz skłamałabym, używając tego określenia – przecież w tych murach mieszkało ponad sto literackich i artystycznych dusz.
Krupnicza 22 to coś znacznie więcej niż kamienica. Dla większości ludzi jest to budynek porośnięty bluszczem, z odpadającym tynkiem, który ukazuje stare, czerwone cegły, oraz miejsce położone przy pięknym ogrodzie Mehoffera.
Patrząc na ten mały teren, można dostrzec niewielkie podwórko z placem dla rowerów i licznymi, dziś już nieczynnymi balkonami z powodu złego stanu technicznego. Tak opisałby to ktoś z zewnątrz – ktoś, kto nie zna dziejów tego miejsca. Ja osobiście widzę w dawnym Domu Literatów coś większego… po stokroć lepszego.
Patrząc na kamienicę, dostrzegam wspaniałą przeszłość tego miejsca. Każde mieszkanie gościło w swoich progach znakomitych autorów przeróżnych tekstów. Dziś na podwórku biegają i bawią się dzieci moich sąsiadów, a dawniej spotykali się tam wybitni literaci. Wciąż w murach tli się literacki płomień, który potrafi odczytać każdy człowiek, idący w zadumie.
Niesamowitym uczuciem jest to, że kiedyś tu biło serce krakowskiego życia literackiego i kulturalnego. Obecnie pozostał tylko duch tamtych czasów. Fizycznie niestety nie ma żadnych oznak tego, że w tym budynku mieszkali tak znani literaci, o których każdy uczy się w szkolnej ławce na lekcjach języka polskiego.
Turyści, przechodnie, studenci, dzieci i dorośli przechodzą obojętnie obok Krupniczej 22. Zachwycają się okolicznymi budynkami, a nie wiedzą, że przechodzą obok dawnego Domu Literatów. Mieszkam już drugi rok w tym miejscu i z przykrością muszę stwierdzić, że nie ma żadnego zainteresowania tym budynkiem.
Od czasu do czasu pojawi się szkolna wycieczka, która zrobi mu zdjęcie, lecz to wszystko. Brak wiedzy przechodniów jest najprawdopodobniej spowodowany tym, że na zewnątrz nie ma żadnych śladów tego, co skrywają grube mury.
Mi w tym miejscu mieszka się bardzo dobrze. Mimo złego stanu technicznego kamienicy, większość mieszkań jest wyremontowana i zachowana w dobrym stanie. Niestety, niektóre z nich pozostały puste, zaniedbane i błagające o ich zagospodarowanie.
Wszyscy mieszkańcy kamienicy są bardzo pomocni i serdeczni, a dzięki widokowi na podwórko i ogród Mehoffera można zatracić się w ciszy, która jest bardzo zauważalna po zamknięciu głównych drzwi od kamienicy. Wszystko jest należycie wygłuszone i oddzielone od ruchu ulicznego.
W żaden sposób nie odczuwa się tego, iż mieszkamy w ścisłym centrum miasta, a przecież bardzo ciężko o coś takiego jak cisza w takiej lokalizacji.
Uważam, że Dom Literatów nie powinien zostać zamieniony na muzeum, ponieważ wtedy nie byłby już domem. Potrzebny jest generalny remont kamienicy – zwłaszcza z zewnątrz.
Każdy ze stu wieszczów zbudował w tych murach swój własny literacki exegi monumentum. Połączyły ich trzy złączone ze sobą budynki, które tworzyły całość – dom pełen pomysłów, rozmów, dyskusji, kartek, piór do pisania i stosów książek, rozmieszczonych w każdym możliwym kącie.
Historię tego miejsca można przybliżyć w bardzo prosty sposób, chociażby zaczynając od tablicy przy głównym wejściu, która przypominałaby, co to za budynek. Wspominałam już, że kilka mieszkań jest pustych i niezamieszkałych. Niektóre z nich można by było zagospodarować tak, aby stały się dostępne do zwiedzania przez np. turystów, co przybliżyłoby historię i ciekawe fakty, dotyczące życia wielu pisarzy i poetów.
Obecnie to miejsce znane jest pod adresem Krupnicza 22, jednakże posiada ono drugą nazwę: Dom Literatów. I właśnie o tym drugim określeniu nie można pozwolić zapomnieć.
***
Donata Bielas, studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od wielu lat pasjonuje się literaturą, historią, kulturą lokalnych podkarpackich społeczności oraz motoryzacją. W dawnym Domu Literatów zamieszkała w październiku 2024 roku. Do Krakowa przeprowadziła się z małej podkarpackiej miejscowości.