Paweł Ścigalski (PO): Sam do dziś nie mam kubła, a już jest druga połowa lipca [Rozmowa]
Dlaczego są takie duże problemy z gospodarką odpadami w Krakowie? Mieszkańcy skarżą się, a MPO udaje, że wszystko jest w porządku.
MPO miało kilkanaście miesięcy czasu żeby przygotować się do czasu wejścia w życie ustawy tzw. Śmieciowej. W tym okresie można było zbadać rynek firm zajmujących się odbiorem odpadów, przygotować odpowiednie wytyczne co do stawek. W miarę możliwości urealnić ceny. Przetarg na odbiór odpadów nie powinien byś jedną wielka niespodzianką bo przecież statystyki odbioru odpadów, które prowadzą firmy z tej branży nie są tajne. Wiemy tez ile kosztują odpady w zależności od ilości i segregacji i jaki jest ich koszt składowania czy utylizacji. Tymi wszystkimi danymi MPO musiało dysponować. Dlatego tym bardziej dziwi różnica zaproponowanej stawi w przetargu, a planowanej. Teraz przy obniżce stawek niezbędne będzie wypełnianie ponownie deklaracji, analizowanie, uzupełnianie danych, a to przecież też dodatkowe koszty.
Czy nie można było wcześniej wszystkiego ustalić, by nie było problemów z brakiem odpowiednich kubłów do segregacji?
Można było, dziwi mnie to, że tak duże przedsiębiorstwo jak MPO nie potrafiło tego skoordynować. Sam do dziś nie mam kubła, a już jest druga połowa lipca. Faktura do zapłaty dotarła, kubły i worki niestety nie…
Dlaczego gmina tak późno ogłosiła przetarg? Przecież to nie jest pierwszy przetarg w „życiu” gminy i było do przewidzenia, że przegrani mogą się odwołać od wyniku? Tutaj wszystko było robione za pięć dwunasta.
Dokładnie, cały proces zaczął się zbyt późno. Radni miasta zostali postawieni pod ścianą. MPO mając odpowiedni czas na przygotowanie propozycji całego systemu i jego rozliczania, przedstawili wariant opłaty od metra kwadratowego, który po prostu był nie do przyjęcia. Dopiero, gdy już było wiadomo, że nie będzie zgody na takie rozwiązanie sami zaproponowaliśmy sposób rozliczania, który byłby najbardziej adekwatny do potrzeb.
Pomijam kwestie samych stawek za śmieci, które w mojej ocenie są za wysokie. Przedstawiciele MPO nie pozostawili nam jednak złudzeń, argumentując, że niższe ceny spowodują, że system nie będzie wydolny, a dodatkowo gdybyśmy nie podjęli w trybie pilnym tych uchwał, sprawa trafiłaby do wojewody i prawdopodobnie pierwotna formuła zaproponowana przez MPO zostałaby utrzymana.
Urzędnicy, jak i politycy lokalni, uważają, że mieszkańcy też są sobie winni. Zwalanie winy na mieszkańców nie jest chyba dobrym posunięciem, ponieważ podwyżki za wywóz śmieci są czasami 100%. I nie można tłumaczyć się tym, że „nie wiadomo, jakie będę wpływy za wywóz śmieci”. Po to są specjaliści, żeby to oszacować.
Pełna zgoda, mieszkańcy to także my, dlatego powinniśmy dążyć do tego, żeby system zamknął się w jak najniższej kwocie. Dla mnie osobiście niezrozumiałe jest to, że pomimo tego że odbiór odpadów niewiele się różni od tego, jaki był przed wejściem w życie ustawy ceny poszybowały nawet nie o 100 ale o 200-300% w górę ! Dane, ile ma to kosztować po przejęciu odpadów przez gminę przedstawiło MPO na podstawie swoich wyliczeń. Ale skąd mamy wiedzieć na ile te wyliczenia są wiarygodne? Mnie szczerze mówiąc argumenty MPO nie przekonują. W niektórych gminach wokół Krakowa ceny niewiele się zmieniły, oczywiście skala jest zupełnie inna, ale mamy wolny rynek, konkurencję, w niektórych krajach zachodnich płaci się mieszkańcom za posegregowane śmieci, u nas pomimo że zakłada się zwiększoną segregację jest dokładnie odwrotnie. Zrozumiałbym podwyżkę kilkunastoprocentową, ale nie kilkaset procent – to jest dla mnie niewytłumaczalne.
Miasto chce sobie podreperować budżet – to widać w zapowiedziach obniżek. 15-20% przy niemalże 60% niższej kwocie w przetargu to drenaż kieszeń.
Te 60% niższej kwoty z przetargu to tylko odbiór odpadów, a nie koszt całego systemu. Mówimy tu o globalnej kwocie ok. 170 mln zł., czyli oszczędności rzędu 28 mln zł dają redukcję na poziomie ok. 17%. Niemniej jak powiedziałem wcześniej uważam, że cały system jest sporo przeszacowany. Optymalnie byłoby zlecić wykonanie dokładnej analizy kosztów i przychodów niezależnej zewnętrznej firmie, która w sposób jasny i klarowany pokazałaby, jakie są realia wprowadzenia tych zmian i czy rzeczywiście te podwyżki mają swoje uzasadnienie. Mieszkańcy powinni mieć pełny dostęp do tych informacji.
Gdzie każdy niezadowolony mieszkaniec może poskarżyć się na „konsorcjum śmieciowe”? I jeśli to konsorcjum nie wywiązało się z umowy – nie dostarczyło kubłów ani worków, a wywóz jest opóźniony, to czy może liczyć na rekompensatę? Czy może mieszkańcy mają płacić za niewykonaną usługę 100% kwoty?
Nikt nie powinien płacić za niewykonaną usługę i tutaj nie ma żadnych wątpliwości. W imieniu gminy – MPO oraz konsorcjum firm, które wygrało przetarg, jako odbiorca odpadów, odpowiada za jej należyte wykonanie. Jeżeli są wątpliwości co do jakości usług lub zaniechania odbioru, należy je reklamować. Jeżeli reklamacja jest uzasadniona, a firma obsługująca uchyla się od jej pozytywnego rozpatrzenia, można też domagać się zwrotu należności na drodze prawnej.